Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej polityce prywatności.

Poronienie

Kategoria: Ciąża, Zdrowie Dodano: 28.7.2009 (10:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Szacuje się, że obecnie co dziesiąta ciąża kończy się poronieniem samoistnym. Bardzo często dokonuje się ono na wczesnym etapie - do dwunastego tygodnia ciąży. Skala problemu zdaje się zatem ogromna. Młode kobiety co rusz słyszą od swoich przyjaciółek, że właśnie straciły upragnione dziecko.

Definicje

poronieniu mówimy, gdy ciąża kończy się przedwcześnie, przed 22 tygodniem. Jeśli poronienie nastąpi do 12 tygodnia ciąży, jajo płodowe odkleja się od doczesnej i wydala się w całości - to poronienie jednoczasowe. Z  poronieniem dwuczasowym mamy do czynienia po 13 tygodniu ciąży, gdy na skutek skurczów dochodzi do pęknięcia worka owodniowego. Najpierw wydala się płód, dopiero potem łożysko na tym etapie już wykształcone.

Przyczyny

Poronienie nie jest niczyją winą - o tym powinna pamiętać każda kobieta, która traci ciążę. Bywa, że szukanie przyczyn nie prowadzi do rozwiązania problemu, ale wywołuje niepotrzebne wyrzuty sumienia. Kobieta zatem musi sobie uświadomić, że badania, które zacznie wykonywać jedno po drugim, mogą ją zaboleć... psychicznie.

Najczęstsze przyczyny poronienia zależą od jaja płodowego (od 40 do 70%). Są to przede wszystkim wady rozwojowe zarodka (np.: zaburzenia dotyczące ilości chromosomów oraz ich budowy i podziału, nieprawidłowe połączenie się plemnika i komórki jajowej), ale także wady pępowiny lub źle rozwijające się łożysko. Można zatem rzec, iż natura sama skorygowała swoje błędy. Pomoc lekarzy w tej sytuacji na niewiele by się zdała.

Przyczyn poronienia można szukać także w warunkach wewnętrznych, zależnych o organizmu matki. Mogą to być:

  • wady macicy (niedorozwój macicy, macica dwurożna, silne tyłozgięcie, przegroda w macicy, zrosty wewnątrzmaciczne, guzy)
  • źle przygotowane endometrium (błona śluzowa) - liczne blizny wynikłe z częstych stanów zapalnych, łyżeczkowania macicy, efekt po stosowaniu środków antykoncepcyjnych
  • niewydolność szyjkowa
  • zaburzenia hormonalne

Niezwykle ważny jest także stan zdrowia przyszłej matki. Dlatego tak istotne jest wykonanie niektórych badań nim zajdzie się w ciążę. Choroby matki, które mogą uszkodzić płód i doprowadzić do jego utraty, to choroby wirusowe (różyczka, świnka, odra, grypa), zakażenia bakteryjne (toksoplazmoza, listerioza, chlamydioza), cukrzyca, nadciśnienie, choroby tarczycy, niewydolność nerek.

Oprócz tego istotne są czynniki psychiczne. Mamy tu na myśli nie tylko poważne urazy psychiczne, ale także zwykłe złe nastawienie. Ogromne znaczenie ma również stres. Jeśli kobieta wykonuje pracę, która kosztuje ją mnóstwo nerwów, powinna z niej zrezygnować. Zaszkodzić może także brak wsparcia partnera, ojca dziecka.

Jak się zaczyna?

Pierwsze sygnały, że coś niepokojącego zaczyna się dziać z ciążą, to plamienia. Każda brzemienna bez wyjątku powinna natychmiast skonsultować ten objaw z ginekologiem, który prowadzi jej ciążę. Jeśli plamienia przejdą w krwawienia i do tego zaczyna mocno pobolewać podbrzusze, jest to znak, że należy natychmiast udać się do szpitala. Lekarz wykona badanie USG, które pokaże, co dzieje się z dzieckiem. Poronienie - w przypadku ciąży po 12 tygodniu - może zacząć się także odpływem płynu owodniowego. Niejednokrotnie momentowi, kiedy roni się płód, towarzyszą takie objawy, jak wysoka temperatura, omdlenia, dreszcze, niskie ciśnienie, silne wymioty, parcie na pęcherz.

Łyżeczkowanie

Nieraz kobieta, która straciła ciążę - zwłaszcza już dość rozwiniętą - poddawana jest łyżeczkowaniu jamy macicy. Jest to zabieg mający na celu usunięcie reszty tkanek pozostałych po poronieniu. Zabieg powinien być wykonywany w znieczuleniu ogólnym - zwracamy na to szczególną uwagę! Kobieta musi być na czczo. Na sali, na której przeprowadza się abrazję, są obecni: ginekolog, anestezjolog oraz położna. Zadaniem anestezjologa jest przeprowadzenie wywiadu wykluczającego wszelkie przeciwwskazania do znieczulenia oraz wykonanie tegoż. Po zabiegu położna powinna obserwować pacjentkę przez co najmniej dwie godziny.

Kobieta poddana zabiegowi abrazji musi udać się po sześciu tygodniach na wizytę kontrolną do ginekologa. Do tego czasu nie należy kąpać się w wannie i w gorącej wodzie, unikać basenów. Należy też zaprzestać współżycia. Wszystko to ma na celu zapobieganie wszelkim infekcjom, które mogłyby zagrażać życiu kobiety.

Czas na żałobę

Doświadczenie straty dziecka zawsze jest trudne. Czasem - w przypadku wczesnej ciąży - kobiety dość szybko wracają do siebie: fizycznie i psychicznie. Innym razem ból po utracie powoduje stany depresyjne. To, co jest ważne, w takie sytuacji, to dać sobie pomóc, dać sobie czas, przeżyć żałobę do końca. Tylko pożegnanie z dzieckiem może przynieść ukojenie - nadanie mu imienia, odprawienie mszy w jego intencji... Warto także szukać specjalistycznej pomocy - psychologa, kapłana, grup wsparcia.

Dyskusje na grupach

Poronienie

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • Witam ja poroniłam w 13 tyg.a dokładnie tydzień temu. Nic się nie działo jechaliśmy z mężem na kontrolną wizytę do ginekologa. Położyłam się do badania usg i doktor zaczęła się dziwnie przyglądać nagle powiedziała że ma zła wiadomość nie słyszy bicia serduszka maluszka myślałam ze umrę jak to usłyszałam. Dała mi skierowanie do szpitala, pojechaliśmy tam zbadali mnie i potwierdzili że malec nie żyje. Powiedzieli że mam przyjechać następnego dnia o 8 rano na czczo i włożą mi do pochwy tabletkę która doprowadzi do poronienia i tak też się stało. Przyjechałam tabletka zaczęła działać dopiero o 17 i to tylko skurcze a krwawić zaczęłam o 20 zabrali mnie na badanie ginekologiczne i tam "urodził" się mój malec czułam jak wyszedł ale lekarz nie pozwolił mi patrzeć do puki wszystkiego nie zabezpieczyli także go nie widziałam później zabrali mnie na zabieg oczyszczenia czyli "łyżeczkowania" byłam znieczulona jak się obudziła było już po wszystkim. To było straszne ale pociesza mnie fakt że mam już jedną córeczkę.
  • Witam ja poroniłam w 14 tyg. nagle zaczełam krwawić pojechałam do szpitala razem z mężem z nadzieją że jakoś to będzie (wkońcu oddałam się pod opiekę lekarzy). Lekarz który mnie zbadał uspokoił mnie że po podaniu kroplówek wszystko będzie dobrze. Wydawało się że tak będzie... po pierwszej kroplówce krwawienie mineło jednak następnego dnia doszło do pęknięcia worka owodniowego... czułam jak cały płyn owodniowy ze mnie spływa a ja nie mogłam nic zrobić. Nie udało uratować się naszego maleństwa. Musiałam poddać się zabiegowi łyżeczkowania bo zbyt dużo krwawiłam. Jednak nalbardziej boli mnie to że w moim przypadku serce naszej kruszynki biło... wiedziałam że podczas łyżeczkowania będzie jeszcze żyło a śmierć nastąpi zaraz po zabiegu. Pamiętam że kiedy się obudziłam zapytałam się lekarza czy dziecko żyje on się tylko uśmiechnął i powiedział przecież wie pani że to niemożliwe i wyszedł. Chce powiedzieć wszystkim kobietom które obwiniają się za swoje poronienie TO NIE WASZA WINA
  • Ja też miałam taką samą sytuację... wręcz identyczną jak niezalogowany 11.1.2014 (22:14) tylko ze moje maleństwo miało 12 tygodni. ale tez serduszko nie biło. to był cios.
  • Ja straciłam swoje Maleństwo dość nie dawno.Na wizycie kontrolnej pani doktor po wykonaniu USG powiedziała, że dziecka już nie ma tzn jest ale jego serduszko już nie bije. Nie mogłam w to uwierzyć wyszłam z gabinetu cała zapłakana, moja a raczej nasza radość przerodziła się w ogromny smutek. Szybko podzwoniłam po lekarzach i tego samego dni umówiłam się na wizytę do kolejnego. Jednak drugi lekarz potwierdził "serce pani dziecka nie bije trzeba jechać do szpitala" Pojechaliśmy, podano mi tabletki poronne i powiedziano, że jak tylko zaczne krwawić wykonają zabieg łyżeczkowania.Byłam przerażona.Najgorsze było jednak to że lekarze się z niczym nie spieszyli, i "urodziłam" moje maleństwo w toalecie.Widziałam buzie,rączki i nóżki,widziałam swojego Szkraba bardzo malutkiego bo miał zaledwie 13 tyg. Nigdy tego nie zapomnę. Teraz cały czas płaczę nie umiem się z tym pogodzić, gdyby nie mąż załamała bym się. Dzidziuś nie dawał mi żadnych znaków że coś jest nie tak po prostu jego serduszko przestało bić z dnia na dzień.
    • Dobre 1 Słabe 0
      Bardzo ci wspolczuje,ja rowniez wlasnie przezywam zalobe.Staralismy sie o nasze malenstwo 7 lat kiedy sie wkoncu pogodzilam z tym ze dziecko nie jest na pisane.10 tygodni temu pojawilo sie jednak nasze malestwo.Wsobote poszlam na usg i przezylam szok serduszko przestalo bic,pojechalam od razu do szpitala tam czekalam do poniedzialku na zabieg.Nie moglam juz patrzec na te wszystkie ciezarne dziewczyny i po zabiegu wypisalam sie na wlasne zyczenie.Lekarz pociesza mnie ze jezli po 7 latach wkoncu sie cos odblokowalo to mam odczekac 3 miesiace i dzalac poki wszystko jest tam wyczyszczone.Ale boje sie ze jezeli sie to potworzy to sie chyba zalamie.łacze sie z wszystkimi dziewczynami w bolu i zalobie
  • ja w 13 przed samymi drzwiami do szpitala :(
  • Witam . ja poronilam w 9 tyg..Napoczatku nie dowierrzalam ze moge byc w ciazy choc przeczuwalam to od samgo poczatku ..planowalismy z chlopakiem dziecko a trzy miesiace pozniej test wykazal ze jestem cieszylismy sie a ja nadal nie wierzylam ;) poszlam na pierwsza wizyte do gin zeby potwierdzic ..przy badniu mowil ze macica jest wieksza ale jak na moj tyg to jest za mala .. i w dodatku mialam takie niewielkie plamienia (jednorazowe raz sie pojawilo i bylo potem dobrze a za kilka dni to samo) przepisal mi luteine50 doustna bralam ja tak jak mi zalecil .potem nastepna wizyta i skierowanie do szpitala .w szpitalu nic mi nie mowili lezalam tam 5 dni w 6 dniu zrobili mi lyzeczkowanie ;( straszne to bylo ;( boli to do tej pory .. teraz tez sie staramy o dziecko ale pol roku nie ma ne udaje sie :(
  • Hej, ale jeśli sie nie wiedziało ze jest sie w ciąży? a miało sie miesiączkę.
  • Witajcie. Ja poroniłam w 11 tc. płód zatrzymał się w 8tc. Nawet nie wiecie jak ja krzyczałam gdy tylko mi to w szpitalu powiedzieli.
    Czekałam w domu aż wszystko się zacznie. Zaczął się ból niesamowity, tylko ciepła woda pod prysznicem pomagała, w końcu usiadłam i Aniołek(*) niestety w WC straciłam. Do szpitala z krwotokiem pojechałam. Tam łyżeczkowanie na TZW. GŁUPIM JASIU. Wszystko widzialam, nawet ten moment kiedy zmiana łyżeczki byla. Nie życzę tego nikomu, nawet największemu wrogowi. Gdyby nie mój Narzeczony, który był przy mnie cały czas to bym się załamała. Miałam myśli samobójcze a nawet nóż w ręce. Wtedy Narzeczony udowodnił mi jak bardzo mnie kocha. najważniejsze to, to aby najbliższa osobą z nami była wtedy. A teraz dla pocieszenia Was :) Staramy się o drugie dziecko :* Jeszcze nie dostałam pierwszej miesiączki od zabiegu i mam nadzieję że nie przyjdzie już :**
  • Hej ja poronilam w 6 tygodniu to bylo cos okropnego,najpier brak miesiaczki 3 testy pozytywne
    ale tylko tydzien radosci,po tygodniu lekkie plamienia pogotowie a ze to bylo za granica to odylali do domu plamilam coraz gorzej przez kolejne dwa tygodnie kolejna wizyta i juz bylo wiadomo ze zarodek obumarl i poronienie bylo samoistne... od tamtej pory nie moge zajsc
  • byłam w ciąży 3 razy urodziłam 1 dziecko.zachodzę w ciąże co 6 lat.teraz poroniłam w sierpniu w 13 tygodniu.poraz kolejny nie wiem dlaczego. mineło już trochę czasu ale nadal nie mogę dojść do siebie ,mam już obsesję ale chcę już kolejnej ciąży i dziecka,nie chce znowu 6 lat czekać ,walczyć i leczyć się

Pokaż więcej komentarzy

Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.