Gdy pierworodny nie chce rodzeństwa - Benc.pl

Gdy pierworodny nie chce rodzeństwa

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 30.8.2009 (22:43)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Wasz pierworodny ma już 5 lat i powoli zaczynacie myśleć o rodzeństwie dla niego. Synek jest wspaniałym i grzecznym chłopcem, jednak w czasie rozmowy o małym braciszku lub siostrzyczce wpada w istny szał, obraża się albo opowiada, co zrobi maleństwu. Totalnie was to paraliżuje! I myślicie, że chyba dacie sobie z tym wszystkim spokój...

O kwestii przygotowania dziecka na przyjście rodzeństwa rozmawiamy z Agnieszką Stein, psychologiem dziecięcym. Zajmuje się wspieraniem rodziców w ich wysiłkach wychowawczych i pomaga im poradzić sobie, gdy dziecko pada ofiarą przemocy. Prowadzi  warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i szkoli profesjonalistów pracujących z dziećmi. Prywatnie jest mamą przedszkolaka. Współtworzy stronę www.dzikiedzieci.pl

W opisanej wyżej, hipotetycznej sytuacji rodzice rozmawiają z dzieckiem o kolejnym potomku jeszcze nim ten zagości w brzuchu mamy. Czy trzeba dziecko informować, że planujemy poszerzenie rodziny?

Ja bym nie informowała. Po pierwsze dlatego, że to, czy rodzice zdecydują się na kolejne dziecko, jest tylko ich decyzją. Nie jest dobrze tworzyć wrażenie, że pięciolatek może współdecydować w takiej sprawie. Tym bardziej, że tak naprawdę nie rozumie on do końca, co to znaczy - mieć brata czy siostrę. Z drugiej strony, jeśli mówimy o etapie planowania rodzeństwa, to zamiar może się przecież nie powieść - co trzeba by powiedzieć dziecku, które bardzo chce mieć brata, a rodzicom „nie wychodzi"?

Musi jednak ten moment przekazania wiadomości kiedyś nadejść...

Dlatego najlepiej poinformować dziecko w trakcie ciąży. Jeśli jest bardzo małe, to wtedy, kiedy ciąża staje się widoczna, i nie za wcześnie, bo malutkie dziecko może nie być w stanie pół roku czekać na dzidziusia. Starsze dziecko, w wieku naszego pięciolatka, poinformowałabym wtedy, kiedy pozostałych członków bliższej i dalszej rodziny. Przeważnie dzieje się to po tym, jak rodzice zobaczą pierwsze USG, i minie najbardziej ryzykowny okres ciąży.

Zazwyczaj nie bardzo wiemy, co i jak powiedzieć. Boimy się zinfantylizować albo przesadzić.

Mówimy jak najprościej. Że rodzice będą mieli dziecko i to dziecko będzie twoim bratem lub siostrą. Nie pytamy dziecka: czy chcesz mieć braciszka? - bo możemy usłyszeć „nie". Informujemy tylko malucha, że braciszek/siostrzyczka już jest na świecie tylko na razie jeszcze u mamy w brzuchu. Z tego samego powodu nie warto zadawać pytań typu: czy wolisz siostrzyczkę czy brata?

A jeśli okaże się, że jednak wpadnie w histerię i zacznie krzyczeć, że nie chce?

Najczęściej nie chce! I jest to zupełnie zrozumiałe. Można się w sumie z tego cieszyć, bo znaczy to tyle, że dziecko czuje się z nami wystarczająco bezpieczne, aby się tymi wątpliwościami i emocjami podzielić...

Chciałabym jednak zrozumieć te emocje! Co one mogą oznaczać?

Psycholodzy przywołują często taką historyjkę: proszę wyobraź sobie, że twój partner przyprowadza do domu nową kobietę i mówi: „to jest Marysia, bardzo ją kocham, będzie od dziś z nami mieszkać i podziel się, proszę, z nią sukienkami i kosmetykami, bo ona na razie nic nie ma". Prawda, że trudno być zachwyconym? Dziecko, które do tej pory było przyzwyczajone, że jest jedyne i niepodzielnie zajmuje miejsce w sercach rodziców, będzie się teraz musiało nimi podzielić. I tak naprawdę nie wiadomo, jak to się wszystko skończy. Na pocieszenie dodam, że akurat pięciolatki często akceptują to, że będą miały rodzeństwo. Zwłaszcza kiedy mama jeszcze jest w ciąży. Tu, jeśli pojawiają się kłopoty, to dopiero, jak już pięciolatek zobaczy na własne oczy, co to znaczy mieć siostrę/brata.

Myślę, że jednak są jakieś sposoby, aby dziecko przygotować i zminimalizować stres po narodzinach rodzeństwa.

Jeśli dziecko bardzo protestuje - nie dyskutować, nie przekonywać, dać mu się wygadać. Zaakceptować fazę złości jako naturalną fazę życia rodziny. Kiedy dziecko jest skłonne do współpracy, włączyć je w szykowanie miejsca dla dzidziusia i wyprawki, pamiętając jednak, aby unikać sytuacji, kiedy dziecko czuje, że musi coś oddać nowemu członkowi rodziny, że coś straci. Pamiętać, że nawet pięcioletnie dziecko ma poczucie własności i jeśli zostanie zmuszone do oddania swoich ubranek, zabawek, łóżeczka..., może mieć o to żal. Jednocześnie doceniać „bohaterskie" gesty ze strony dziecka.

Czas oczekiwania na kolejne dziecko może też się stać czasem wspomnień. Wspólnych opowieści, jak to było kiedy ty byłeś w brzuszku, kiedy się urodziłeś. Dzieci bardzo potrzebują takich opowieści i zapewnień, że też były kiedyś w ten sposób pielęgnowane.

Nie warto też zbytnio idealizować wspólnego życia z noworodkiem, trzeba uprzedzić, że z takim małym dzieckiem nie da się na początku bawić, że dużo śpi i płacze, i trzeba się nim cały czas zajmować. I oczywiście cierpliwie odpowiadać na wszelkie pytania.

Zazwyczaj chcemy dobrze, a wychodzi jakoś tak nie bardzo... Jakie błędy rodzice popełniają najczęściej? Czego unikać?

Zbytniego zaabsorbowania młodszym dzieckiem. Warto tak zorganizować czas, żeby były chwile, które starszy może spędzić sam na sam z mamą czy tatą. Ale też włączać starszego w opiekę nad dzidziusiem. Prosić o pomoc, proponować różne wspólne działania. Specjalnie piszę proponować, żeby podkreślić, że dla dziecka ma to być propozycja, a nie obowiązek.

Kolejny błąd to traktowania starszego jak bardzo dorosłego, tak jakby z dnia na dzień musiał wydorośleć. Trzeba się wystrzegać też podsycania rywalizacji przez porównywanie dzieci ze sobą. Pytań typu - czy kochasz braciszka?

Dobrze jest przyjmować naturalnie to, że dziecko może nie być zadowolone z rodzeństwa, że nie zachwyca się nim, że może poprosić, żebyśmy małego oddali z powrotem. Nie komentować, nie karcić. Można powiedzieć: „rozumiem, że jesteś w tej chwili niezadowolony, że masz braciszka".

Warto nie wprowadzać zbyt dużych zmian w życie dziecka w momencie, kiedy pojawia się nowy członek rodziny. Jeśli przeprowadzka do nowego łóżeczka/pokoju czy pójście do przedszkola, to albo później, albo wcześniej, a nie jednocześnie z powiększeniem się rodziny.

Trzeba też zaakceptować, że nasze starsze dziecko zamiast być bardzo duże, zachowuje się czasem jak mały dzidziuś, chce się przytulać przy zasypianiu, próbować jak smakuje smoczek czy zdarzy mu się zsikać do łóżka. Można się wtedy razem pobawić w małego dzidziusia (podkreślając, że jest to zabawa), albo porozmawiać o tym, jak to było jak starszy był malutki.

Dziękuję za rozmowę!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • "Ja bym nie informowała. Po pierwsze dlatego, że to, czy rodzice zdecydują się na kolejne dziecko, jest tylko ich decyzją."

    Wszystko byloby ok tylko ze ta ICH decyzja, wiaze sie z niedognosciami dla dziecka, bo to jemu zycie sie zmieni. A za pare lat uslyszy, ze ma szanowac rodzicow bo przeciez byli dla niego tacy wspaniali, dobrzy i tak sie poswiecali. Coz za poswiecenie jest w tym, ze z wlasnego egoizmu zrobili sobie dziecko ?? coz w tym takiego wspanialego z ich strony ?
  • Komentarz trafił do moderacji
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Gdy pierworodny nie chce rodzeństwa

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 30.8.2009 (22:43)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Wasz pierworodny ma już 5 lat i powoli zaczynacie myśleć o rodzeństwie dla niego. Synek jest wspaniałym i grzecznym chłopcem, jednak w czasie rozmowy o małym braciszku lub siostrzyczce wpada w istny szał, obraża się albo opowiada, co zrobi maleństwu. Totalnie was to paraliżuje! I myślicie, że chyba dacie sobie z tym wszystkim spokój...

O kwestii przygotowania dziecka na przyjście rodzeństwa rozmawiamy z Agnieszką Stein, psychologiem dziecięcym. Zajmuje się wspieraniem rodziców w ich wysiłkach wychowawczych i pomaga im poradzić sobie, gdy dziecko pada ofiarą przemocy. Prowadzi  warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i szkoli profesjonalistów pracujących z dziećmi. Prywatnie jest mamą przedszkolaka. Współtworzy stronę www.dzikiedzieci.pl

W opisanej wyżej, hipotetycznej sytuacji rodzice rozmawiają z dzieckiem o kolejnym potomku jeszcze nim ten zagości w brzuchu mamy. Czy trzeba dziecko informować, że planujemy poszerzenie rodziny?

Ja bym nie informowała. Po pierwsze dlatego, że to, czy rodzice zdecydują się na kolejne dziecko, jest tylko ich decyzją. Nie jest dobrze tworzyć wrażenie, że pięciolatek może współdecydować w takiej sprawie. Tym bardziej, że tak naprawdę nie rozumie on do końca, co to znaczy - mieć brata czy siostrę. Z drugiej strony, jeśli mówimy o etapie planowania rodzeństwa, to zamiar może się przecież nie powieść - co trzeba by powiedzieć dziecku, które bardzo chce mieć brata, a rodzicom „nie wychodzi"?

Musi jednak ten moment przekazania wiadomości kiedyś nadejść...

Dlatego najlepiej poinformować dziecko w trakcie ciąży. Jeśli jest bardzo małe, to wtedy, kiedy ciąża staje się widoczna, i nie za wcześnie, bo malutkie dziecko może nie być w stanie pół roku czekać na dzidziusia. Starsze dziecko, w wieku naszego pięciolatka, poinformowałabym wtedy, kiedy pozostałych członków bliższej i dalszej rodziny. Przeważnie dzieje się to po tym, jak rodzice zobaczą pierwsze USG, i minie najbardziej ryzykowny okres ciąży.

Zazwyczaj nie bardzo wiemy, co i jak powiedzieć. Boimy się zinfantylizować albo przesadzić.

Mówimy jak najprościej. Że rodzice będą mieli dziecko i to dziecko będzie twoim bratem lub siostrą. Nie pytamy dziecka: czy chcesz mieć braciszka? - bo możemy usłyszeć „nie". Informujemy tylko malucha, że braciszek/siostrzyczka już jest na świecie tylko na razie jeszcze u mamy w brzuchu. Z tego samego powodu nie warto zadawać pytań typu: czy wolisz siostrzyczkę czy brata?

A jeśli okaże się, że jednak wpadnie w histerię i zacznie krzyczeć, że nie chce?

Najczęściej nie chce! I jest to zupełnie zrozumiałe. Można się w sumie z tego cieszyć, bo znaczy to tyle, że dziecko czuje się z nami wystarczająco bezpieczne, aby się tymi wątpliwościami i emocjami podzielić...

Chciałabym jednak zrozumieć te emocje! Co one mogą oznaczać?

Psycholodzy przywołują często taką historyjkę: proszę wyobraź sobie, że twój partner przyprowadza do domu nową kobietę i mówi: „to jest Marysia, bardzo ją kocham, będzie od dziś z nami mieszkać i podziel się, proszę, z nią sukienkami i kosmetykami, bo ona na razie nic nie ma". Prawda, że trudno być zachwyconym? Dziecko, które do tej pory było przyzwyczajone, że jest jedyne i niepodzielnie zajmuje miejsce w sercach rodziców, będzie się teraz musiało nimi podzielić. I tak naprawdę nie wiadomo, jak to się wszystko skończy. Na pocieszenie dodam, że akurat pięciolatki często akceptują to, że będą miały rodzeństwo. Zwłaszcza kiedy mama jeszcze jest w ciąży. Tu, jeśli pojawiają się kłopoty, to dopiero, jak już pięciolatek zobaczy na własne oczy, co to znaczy mieć siostrę/brata.

Myślę, że jednak są jakieś sposoby, aby dziecko przygotować i zminimalizować stres po narodzinach rodzeństwa.

Jeśli dziecko bardzo protestuje - nie dyskutować, nie przekonywać, dać mu się wygadać. Zaakceptować fazę złości jako naturalną fazę życia rodziny. Kiedy dziecko jest skłonne do współpracy, włączyć je w szykowanie miejsca dla dzidziusia i wyprawki, pamiętając jednak, aby unikać sytuacji, kiedy dziecko czuje, że musi coś oddać nowemu członkowi rodziny, że coś straci. Pamiętać, że nawet pięcioletnie dziecko ma poczucie własności i jeśli zostanie zmuszone do oddania swoich ubranek, zabawek, łóżeczka..., może mieć o to żal. Jednocześnie doceniać „bohaterskie" gesty ze strony dziecka.

Czas oczekiwania na kolejne dziecko może też się stać czasem wspomnień. Wspólnych opowieści, jak to było kiedy ty byłeś w brzuszku, kiedy się urodziłeś. Dzieci bardzo potrzebują takich opowieści i zapewnień, że też były kiedyś w ten sposób pielęgnowane.

Nie warto też zbytnio idealizować wspólnego życia z noworodkiem, trzeba uprzedzić, że z takim małym dzieckiem nie da się na początku bawić, że dużo śpi i płacze, i trzeba się nim cały czas zajmować. I oczywiście cierpliwie odpowiadać na wszelkie pytania.

Zazwyczaj chcemy dobrze, a wychodzi jakoś tak nie bardzo... Jakie błędy rodzice popełniają najczęściej? Czego unikać?

Zbytniego zaabsorbowania młodszym dzieckiem. Warto tak zorganizować czas, żeby były chwile, które starszy może spędzić sam na sam z mamą czy tatą. Ale też włączać starszego w opiekę nad dzidziusiem. Prosić o pomoc, proponować różne wspólne działania. Specjalnie piszę proponować, żeby podkreślić, że dla dziecka ma to być propozycja, a nie obowiązek.

Kolejny błąd to traktowania starszego jak bardzo dorosłego, tak jakby z dnia na dzień musiał wydorośleć. Trzeba się wystrzegać też podsycania rywalizacji przez porównywanie dzieci ze sobą. Pytań typu - czy kochasz braciszka?

Dobrze jest przyjmować naturalnie to, że dziecko może nie być zadowolone z rodzeństwa, że nie zachwyca się nim, że może poprosić, żebyśmy małego oddali z powrotem. Nie komentować, nie karcić. Można powiedzieć: „rozumiem, że jesteś w tej chwili niezadowolony, że masz braciszka".

Warto nie wprowadzać zbyt dużych zmian w życie dziecka w momencie, kiedy pojawia się nowy członek rodziny. Jeśli przeprowadzka do nowego łóżeczka/pokoju czy pójście do przedszkola, to albo później, albo wcześniej, a nie jednocześnie z powiększeniem się rodziny.

Trzeba też zaakceptować, że nasze starsze dziecko zamiast być bardzo duże, zachowuje się czasem jak mały dzidziuś, chce się przytulać przy zasypianiu, próbować jak smakuje smoczek czy zdarzy mu się zsikać do łóżka. Można się wtedy razem pobawić w małego dzidziusia (podkreślając, że jest to zabawa), albo porozmawiać o tym, jak to było jak starszy był malutki.

Dziękuję za rozmowę!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • "Ja bym nie informowała. Po pierwsze dlatego, że to, czy rodzice zdecydują się na kolejne dziecko, jest tylko ich decyzją."

    Wszystko byloby ok tylko ze ta ICH decyzja, wiaze sie z niedognosciami dla dziecka, bo to jemu zycie sie zmieni. A za pare lat uslyszy, ze ma szanowac rodzicow bo przeciez byli dla niego tacy wspaniali, dobrzy i tak sie poswiecali. Coz za poswiecenie jest w tym, ze z wlasnego egoizmu zrobili sobie dziecko ?? coz w tym takiego wspanialego z ich strony ?
  • Komentarz trafił do moderacji
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.