Mały remont, duża zmiana
9.10.2009 (10:53) w Kobieta / Z życia wzięte 0 komentarzy

Gdy za oknem plucha, mało komu chce się wychodzić z domu. A skoro mamy spędzać w nim teraz dużo czasu, sprawmy, żeby była to czysta przyjemność. Nie, nie chodzi o nowe pakiety w kablówce czy zapas świeżych lektur - poświęćmy trochę czasu własnym mieszkankom! Zaskoczmy domowników zmianami w naszym najbliższym otoczeniu. Mały remont nie musi być kosztowny, długotrwały i brudzący - wystarczy tylko pomysł i dobre chęci:)
Tęcza na ścianach
Nic tak nie odmieni wnętrza, jak świeże kolory. Rozejrzyjmy się po mieszkaniu - czy nie dominują tu przypadkiem nudne beże i przyszarzał biele? Jeśli tak, warto to zmienić! Bez obaw, to nie musi być od razu rewolucja. Puszka farby kosztuje kilkadziesiąt złotych, wałek można pożyczyć, a ekipę robotniczą znaleźć we własnym domu. Pomalować ścianę naprawdę nie jest trudno. Ważne, by farba była dobrej jakości. Najlepsze, co można znaleźć, to farby firmy Tikkurila (dostępne w sklepach z artykułami budowlanymi, ale nie zawsze w marketach). Maluje się nimi bajecznie łatwo, kolory mają piękne i intensywne (paleta barw niemal nieskończona), a dodatkowo farby te są naprawdę zmywalne. A jeśli obawiamy się gimnastyki z wałkiem i pędzlem, możemy przyjrzeć się ofercie tapet. Nie, to już nie te same smutne papierki z czasów naszego dzieciństwa. Dzisiejsze tapety produkuje się ze świetnych materiałów, w fantastycznych wzorach i kolorach. I, co ważne, naprawdę łatwo się je przykleja (na ogół wystarczy im tylko trochę pomóc;).
Ubranko dla kanapy
Zanim wybierzemy nowy kolor dla naszych ścian (lub np. tylko jednej ściany) rozejrzyjmy się po wnętrzu. Nie wszystkie dodatki dadzą się łatwo wymienić, więc nowy kolor powinien pasować do tego, co pozostanie w pomieszczeniu. Najtrudniej wymienić meble, sofę i fotele, choć i na te ostatnie jest „patent" - pokrowce. To wspaniałe rozwiązanie dla ludzi lubiących zmiany, ale raczej oszczędnych. Zamiast co kilka lat wymieniać „całkiem-jeszcze-dobrą kanapę" wystarczy uszyć dla niej pokrowiec z dowolnej tkaniny, w dowolnym wzorze i kolorze. Najłatwiej mają posiadacze sof z IKEI - wiele firm specjalizuje się w szyciu niedrogich pokrowców na te wypoczynki (wszystkie z katalogu). Ale i dla innych sof o standardowych wymiarach coś się z pewnością znajdzie. A jeśli nawet nie - zawsze można uszyć samodzielnie lub zlecić to komuś bieglejszemu w kroju i szyciu. Cena będzie nieporównywalna z nowym wypoczynkiem, a efekt bardzo podobny.
Nowa-stara łazienka
Jak szybko diametralnie odmienić wygląd łazienki? Nic prostszego. Zacznijmy od wyniesienia z niej wszystkiego, co mobilne, i pozostawienia tylko tego, czego ruszyć się nie da. Zostanie więc wanna lub kabina, umywalka, wc, szafki, lustro, lampy i to, co na ścianach i podłodze (na ogół kafelki). To nasza baza, tego zmieniać nie będziemy (ale porządnie umyć nie zaszkodzi;). Następny krok, to nowe dodatki. Zdecydujemy się na jeden kolor, ładnie harmonizujący z bazą. Warto zaszaleć i wybrać coś mocnego, intensywnego, zdecydowanego (np. turkus, pomarańcz czy nawet czerń), gdyż to dodatki nadają łazience charakteru. W wybranym kolorze kupujemy ręczniki (kąpielowe i do rąk), dywanik (jeśli ktoś potrzebuje), świece (jeśli ktoś lubi) i inne łazienkowe drobiazgi, ale z umiarem. Warto pamiętać, że dodatki typu szczotka do wc czy podajnik papieru toaletowego znacznie lepiej prezentują się w stali, niż kolorowym plastiku. Modne są też zasłonki prysznicowe - tych warto poszukać w Internecie, a nie zwykłym markecie - za podobną cenę trafić można coś naprawdę wystrzałowego, a nawet zabawnego (np. zasłonka rodem z filmów Alfreda Hitchcocka, ale to już kwestia gustu;). Następny krok to ponowne wniesienie do łazienki wszystkich tubek, buteleczek, kremików i innych przyborów, bez których żyć się nie da. Uwaga - zanim zastawimy nimi umywalkę i półeczkę pod lustrem (o ile taka istnieje) przemyślmy ewentualne ukrycie ich w jakiejś szafce. Wyjmijmy tylko to, co naprawdę niezbędne, a to, co się da - ukryjmy. Łazienka niezastawiona kolorowymi tubkami sprawia wrażenie czystszej, bardziej sterylnej, łatwiej ją też umyć. Wersja sielsko-anielska - kosmetyki i inne przybory można trzymać w wiklinowych koszyczkach (np. barwionych na biało). Pasuje do nich także duży, wiklinowy pojemnik na bieliznę (minimaliści mogą wybrać dodatki i kosz w stali nierdzewnej). I to już cała zmiana. Niby niewiele, ale efekty mogą być oszałamiające.
Nowa twarz kuchni
Z kuchni wieje nudą? Jeśli marzą się nam nowe szafki, ale to zbyt droga inwestycja, możliwe że da się wymienić same fronty. I znowu najłatwiej mają użytkowniczki kuchni z IKEA, czy np. BRW - firmy te produkują szafki o stałych wymiarach, nie ma wiec żadnego problemu z dokupieniem do nich po latach innych frontów. Do wyboru są lakierowane, foliowane, fornirowane, czy nawet z litego drewna. Ceny - znośne, w porównaniu do cen wyspecjalizowanych salonów kuchennych. Ale i zwykły stolarz z pewnością przyjmie zamówienie na nowe fronty o dowolnych wymiarach i w dowolnym materiale. Co jednak zrobić, gdy wymiana frontów okaże się jednak zbyt kosztowna? Dobre efekty można uzyskać malując stare fronty odpowiednią farbą lub oklejając je laminatem lub nawet tapetą. Należy pamiętać, żeby przed pracą zmatowić fronty papierem ściernym, a najlepiej też odtłuścić je specjalnym detergentem. Próbne malowanie czy oklejanie warto rozpocząć w najmniej strategicznym miejscu szafek:)
Po pomoc do fachowca
Pamiętajmy - wszystko jest kwestią gustu. Nie ma co gonić za modą, najważniejsze, żebyśmy same dobrze czuły się w swoim gniazdku. Jeśli jednak czujemy, że nie bardzo wychodzi nam łączenie kolorów czy dobieranie dodatków, poradźmy się fachowców - nie, niekoniecznie architektów wnętrz! Zajrzyjmy na specjalistyczne fora dyskusyjne - aż roi się tam od miłośników pięknych wnętrz i dekoratorów-amatorów (a także profesjonalistów), którzy chętnie pomogą nam odmienić nasze mieszkania. A przynajmniej zasugerują nam odpowiedni kierunek. To nic nie kosztuje, a do zyskania jest naprawdę wiele.

