Nie płacz, kochanie... - Benc.pl

Nie płacz, kochanie...

Kategoria: Niemowlę, Noworodek Dodano: 16.11.2009 (20:11)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

Nie płacz, kochanie...

Jeśli rodzice czegoś się boją w związku z opieką nad noworodkiem, to z pewnością płaczu. Wydaje się on niemożliwy do zrozumienia. Rzeczywiście bywa, że czasem nie potrafimy odpowiedzieć na potrzeby łkającego bobasa. Czujemy się wtedy sfrustrowani, zmartwieni, zdołowani i mamy dość swojego rodzicielstwa!

Zrozumieć sytuację

Pamiętam powrót do domu po porodzie. Kiedy już nakarmiłam córkę i uśpiłam ją, zasiadłam w fotelu i zapytałam męża: „Co teraz? Przecież zupełnie jej nie rozumiemy! Jak damy sobie radę z takim okruszkiem? Skąd mam wiedzieć, czego potrzebuje?" Rozsądny mąż zasugerował, że trzeba uważnie się dziecku „przysłuchiwać" i że czas nas nauczy. Rzeczywiście! Po miesiącu umiałam rozpisać na kartce formatu a5 drzewko zachowań dziecka (typy płaczu) i moich na to reakcji. Kartka przechowała się do dziś i stanowi rodzinną pamiątkę:)

Z mojego miesięcznego doświadczenia wynikało, że malutka nigdy nie płakała bez powodu, ot, żeby pomarudzić. Za każdym razem chciała nam coś zakomunikować. Do nas należało odkryć problem. Założyłam więc - jak się potem okazało słusznie - że płacz ma zawsze jakieś znaczenie. To pozwalało mi mieć więcej cierpliwości. Racjonalnie podchodziłam do sprawy - szukałam „winowajcy" płaczu. Nie poddawałam się emocjom i narzekaniom w stylu: „znów nie mogą spać, bo ona płacze", „znów marudzi"... Traktowałam płacz dziecka jak zagadkę do rozwiązania. Brałam pod uwagę, to jak płacze, kiedy, w jakich okolicznościach i natychmiast odpowiadałam na potrzeby. Córka była więc pogodnym niemowlęciem.

Mamo, chcę spać...

Noworodek śpi bardzo dużo. Stopniowo przerwy na czuwanie robią się coraz dłuższe - 15 minut, pół godziny, godzina, trzy godziny, pięć godzin. Bardzo ważne było, aby nauczyć się sygnałów, że dziecko jest zmęczone. Pomagało mi zauważenie regularności w spaniu (np. zawsze w 3h po poprzednim spanku). Rzadko moje dzieci wpadały w płacz ze zmęczenia, bo wcześniej wyłapywałam takie znaki, jak tarcie oczu ze zmęczenia (córka) czy „marudzenie" (syn). W tym wszystkim bardzo ważne było jeszcze jedno założenie: że z dzieckiem żadna zasada nie jest na wieczność, że maluch się rozwija, i to, co obowiązywało wczoraj, dziś już może nie działać. Jeśli po jakimś czasie regularnego spania co trzy godziny, mój syn nie umiał zasnąć - zapalała mi się lampka, że może właśnie nadeszła zmiana i „młody" będzie umiał czuwać, bawić się troszkę dłużej.

Mamo, boli mnie brzuszek...

To wołanie odczytywaliśmy najszybciej i najłatwiej. Córka, położona na wznak w łóżeczku, regularnie wieczorami płakała rozdzierająco. Nie można było tego z niczym pomylić! Synowi, w takich sytuacjach, pomagało położenie na brzuszku. Tak polubił tę pozycję, że spał tylko i wyłącznie w takim ulożeniu. Na oboje działała też (przez pierwsze trzy miesiące) włączona suszarka, skierowana z pewnej odległości na brzuszek, który przy okazji masowaliśmy. Córka szybko przy niej zasypiała. Malutka lubiła też być noszona w pozycji „na leniwca" - przełożona brzuszkiem w dół przez ramię taty.

Mamo, mam mokrą pieluchę...

Nie wszystkie dzieci są uwrażliwione na mokrą pieluchę. Przy pierwszym dziecku myślałam wręcz, że to jakaś bujda wymyślona przez panie z gazet. Przy drugim dziecku zaskoczyło mnie, jak wrażliwą pupę ma mój synalek. Zrobiona kupka uniemożliwiała zaśnięcie. Synek pomiaukiwał i niecierpliwie się kręcił. Kiedy nasz maluch popłakiwał - w pierwszej kolejności sprawdzaliśmy zawartość pieluchy.

Mamo, chcę jeść...

Podobnie jak ze zmęczeniem, w rozpoznaniu potrzeb zaspokojenia głodu pomagała mi regularność z jaką dzieci zaczynały płakać. Córka lubiła się karmić co trzy godziny - książkowo, synek zaś chciał pierś co godzinę i nic nie było w stanie tego zmienić. Cierpliwie więc podawałam pierś. Dodatkowym sygnałem wskazującym na głód było wkładanie piąstek do buzi. 100% pewności zaś dawało mi łapczywe chwytanie piersi.

Mamo, chcę być blisko...

I znów - jak bardzo dzieci potrafią się różnić! Córka zawsze była pogodna, potrafiła się sama bawić w łóżeczku, co pozwalało nam się wyspać. Budziła się z uśmiechem, pozwalała, by brali ją na ręce nieznajomi, nie wymagała, by mama stała na widoku. A synek - zupełnie odwrotnie! Jeśli na ręce, to tylko do mamy lub taty. Budził się często z płaczem, nie lubił zostawać sam. Zaczynał popłakiwać, kiedy zbyt długo nie był przytulony do mamy. Respektowałam tę potrzebę - leżał w foteliku, gdy musiałam coś zrobić w kuchni, nosiłam go w chuście. Dbałam jednak o odcięcie pępowiny (gdy był trochę straszy) - organizowałam mu zabawy z siostrą i wychodziłam z pokoju. Jeszcze później zostawał z siostrą i z babcią na jeden dzień. Choć syn nadal potrzebuje jeszcze maminego przytulenie i jest zdecydowanym pieszczochem, potrafi obejść się bez mamy.

Czego potrzebujesz?

Czego  potrzebujesz, by twoje macierzyństwo (ojcostwo) było łatwiejsze, to zdecydowanie wiary w siebie i własną intuicję. Ten tekst jest dość osobisty, dlatego że autorka chce pokazać, iż nie trzeba kierować się poradnikami, aby zrozumieć własne dziecko. Również moje sugestie nie muszą sie odnosić do twojego maleństwa. Nikt nie znam dziecka tak dobrze jak jego mama czy tato. Przyglądaj się uważnie maleństwu, rób notatki - jeśli trzeba, zwróć uwagę nie tylko na typ płaczu, ale także ruchy ciała, porę dnia, jadłospis, itd. Wyciągaj wnioski, niczego nie zakładaj na wieczność! Na pewno uda ci się „dogadać" z twoim noworodkiem!

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • Gdy niemowlę płacze ZAWSZE jest powód! płacz to mowa maleństwa i ono płacząc mówi: jestem głodny, jestem znudzony, jestem rozdrażniony, jestem zestresowany/coś mnie boli, jestem śpiący. Nauka zrozumienia płaczu zajmuje zmęczonym rodzicom nawet do pół roku! ale nie wolno zostawiać malca żeby się wypłakało, bo powód płaczu nie znika, a kiedy niemowlę rozpaczliwie płacze wytwarza się w mózgu kortyzol, który niszczy komórki mózgowe dziecka! jeżeli nie wiecie co robić polecam whycry, lub mój blog dlaczegoplacze.wordpress.com ale nigdy przenigdy nie wolno dzieckiem trząść czy pozostawić samego! nie dajesz rady oddaj mamie, mężowi, wyjdź i odetchnij, ale nie zostawiaj niemowlaka żeby rozpaczliwie płakało, nie krzycz na niego, nie potrząsaj nim!
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Nie płacz, kochanie...

Kategoria: Niemowlę, Noworodek Dodano: 16.11.2009 (20:11)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

Nie płacz, kochanie...

Jeśli rodzice czegoś się boją w związku z opieką nad noworodkiem, to z pewnością płaczu. Wydaje się on niemożliwy do zrozumienia. Rzeczywiście bywa, że czasem nie potrafimy odpowiedzieć na potrzeby łkającego bobasa. Czujemy się wtedy sfrustrowani, zmartwieni, zdołowani i mamy dość swojego rodzicielstwa!

Zrozumieć sytuację

Pamiętam powrót do domu po porodzie. Kiedy już nakarmiłam córkę i uśpiłam ją, zasiadłam w fotelu i zapytałam męża: „Co teraz? Przecież zupełnie jej nie rozumiemy! Jak damy sobie radę z takim okruszkiem? Skąd mam wiedzieć, czego potrzebuje?" Rozsądny mąż zasugerował, że trzeba uważnie się dziecku „przysłuchiwać" i że czas nas nauczy. Rzeczywiście! Po miesiącu umiałam rozpisać na kartce formatu a5 drzewko zachowań dziecka (typy płaczu) i moich na to reakcji. Kartka przechowała się do dziś i stanowi rodzinną pamiątkę:)

Z mojego miesięcznego doświadczenia wynikało, że malutka nigdy nie płakała bez powodu, ot, żeby pomarudzić. Za każdym razem chciała nam coś zakomunikować. Do nas należało odkryć problem. Założyłam więc - jak się potem okazało słusznie - że płacz ma zawsze jakieś znaczenie. To pozwalało mi mieć więcej cierpliwości. Racjonalnie podchodziłam do sprawy - szukałam „winowajcy" płaczu. Nie poddawałam się emocjom i narzekaniom w stylu: „znów nie mogą spać, bo ona płacze", „znów marudzi"... Traktowałam płacz dziecka jak zagadkę do rozwiązania. Brałam pod uwagę, to jak płacze, kiedy, w jakich okolicznościach i natychmiast odpowiadałam na potrzeby. Córka była więc pogodnym niemowlęciem.

Mamo, chcę spać...

Noworodek śpi bardzo dużo. Stopniowo przerwy na czuwanie robią się coraz dłuższe - 15 minut, pół godziny, godzina, trzy godziny, pięć godzin. Bardzo ważne było, aby nauczyć się sygnałów, że dziecko jest zmęczone. Pomagało mi zauważenie regularności w spaniu (np. zawsze w 3h po poprzednim spanku). Rzadko moje dzieci wpadały w płacz ze zmęczenia, bo wcześniej wyłapywałam takie znaki, jak tarcie oczu ze zmęczenia (córka) czy „marudzenie" (syn). W tym wszystkim bardzo ważne było jeszcze jedno założenie: że z dzieckiem żadna zasada nie jest na wieczność, że maluch się rozwija, i to, co obowiązywało wczoraj, dziś już może nie działać. Jeśli po jakimś czasie regularnego spania co trzy godziny, mój syn nie umiał zasnąć - zapalała mi się lampka, że może właśnie nadeszła zmiana i „młody" będzie umiał czuwać, bawić się troszkę dłużej.

Mamo, boli mnie brzuszek...

To wołanie odczytywaliśmy najszybciej i najłatwiej. Córka, położona na wznak w łóżeczku, regularnie wieczorami płakała rozdzierająco. Nie można było tego z niczym pomylić! Synowi, w takich sytuacjach, pomagało położenie na brzuszku. Tak polubił tę pozycję, że spał tylko i wyłącznie w takim ulożeniu. Na oboje działała też (przez pierwsze trzy miesiące) włączona suszarka, skierowana z pewnej odległości na brzuszek, który przy okazji masowaliśmy. Córka szybko przy niej zasypiała. Malutka lubiła też być noszona w pozycji „na leniwca" - przełożona brzuszkiem w dół przez ramię taty.

Mamo, mam mokrą pieluchę...

Nie wszystkie dzieci są uwrażliwione na mokrą pieluchę. Przy pierwszym dziecku myślałam wręcz, że to jakaś bujda wymyślona przez panie z gazet. Przy drugim dziecku zaskoczyło mnie, jak wrażliwą pupę ma mój synalek. Zrobiona kupka uniemożliwiała zaśnięcie. Synek pomiaukiwał i niecierpliwie się kręcił. Kiedy nasz maluch popłakiwał - w pierwszej kolejności sprawdzaliśmy zawartość pieluchy.

Mamo, chcę jeść...

Podobnie jak ze zmęczeniem, w rozpoznaniu potrzeb zaspokojenia głodu pomagała mi regularność z jaką dzieci zaczynały płakać. Córka lubiła się karmić co trzy godziny - książkowo, synek zaś chciał pierś co godzinę i nic nie było w stanie tego zmienić. Cierpliwie więc podawałam pierś. Dodatkowym sygnałem wskazującym na głód było wkładanie piąstek do buzi. 100% pewności zaś dawało mi łapczywe chwytanie piersi.

Mamo, chcę być blisko...

I znów - jak bardzo dzieci potrafią się różnić! Córka zawsze była pogodna, potrafiła się sama bawić w łóżeczku, co pozwalało nam się wyspać. Budziła się z uśmiechem, pozwalała, by brali ją na ręce nieznajomi, nie wymagała, by mama stała na widoku. A synek - zupełnie odwrotnie! Jeśli na ręce, to tylko do mamy lub taty. Budził się często z płaczem, nie lubił zostawać sam. Zaczynał popłakiwać, kiedy zbyt długo nie był przytulony do mamy. Respektowałam tę potrzebę - leżał w foteliku, gdy musiałam coś zrobić w kuchni, nosiłam go w chuście. Dbałam jednak o odcięcie pępowiny (gdy był trochę straszy) - organizowałam mu zabawy z siostrą i wychodziłam z pokoju. Jeszcze później zostawał z siostrą i z babcią na jeden dzień. Choć syn nadal potrzebuje jeszcze maminego przytulenie i jest zdecydowanym pieszczochem, potrafi obejść się bez mamy.

Czego potrzebujesz?

Czego  potrzebujesz, by twoje macierzyństwo (ojcostwo) było łatwiejsze, to zdecydowanie wiary w siebie i własną intuicję. Ten tekst jest dość osobisty, dlatego że autorka chce pokazać, iż nie trzeba kierować się poradnikami, aby zrozumieć własne dziecko. Również moje sugestie nie muszą sie odnosić do twojego maleństwa. Nikt nie znam dziecka tak dobrze jak jego mama czy tato. Przyglądaj się uważnie maleństwu, rób notatki - jeśli trzeba, zwróć uwagę nie tylko na typ płaczu, ale także ruchy ciała, porę dnia, jadłospis, itd. Wyciągaj wnioski, niczego nie zakładaj na wieczność! Na pewno uda ci się „dogadać" z twoim noworodkiem!

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • Gdy niemowlę płacze ZAWSZE jest powód! płacz to mowa maleństwa i ono płacząc mówi: jestem głodny, jestem znudzony, jestem rozdrażniony, jestem zestresowany/coś mnie boli, jestem śpiący. Nauka zrozumienia płaczu zajmuje zmęczonym rodzicom nawet do pół roku! ale nie wolno zostawiać malca żeby się wypłakało, bo powód płaczu nie znika, a kiedy niemowlę rozpaczliwie płacze wytwarza się w mózgu kortyzol, który niszczy komórki mózgowe dziecka! jeżeli nie wiecie co robić polecam whycry, lub mój blog dlaczegoplacze.wordpress.com ale nigdy przenigdy nie wolno dzieckiem trząść czy pozostawić samego! nie dajesz rady oddaj mamie, mężowi, wyjdź i odetchnij, ale nie zostawiaj niemowlaka żeby rozpaczliwie płakało, nie krzycz na niego, nie potrząsaj nim!
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.