Co z tym klapsem? - Benc.pl

Co z tym klapsem?

Kategoria: Małe dzieci, Wychowanie Dodano: 3.12.2010 (12:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Czy lekki klaps w pupę to już bicie? A trochę mocniejszy? Gdzie przebiega granica między niewinnym skarceniem dziecka, a znęcaniem się nad nim? Co mówią paragrafy i jak jest w innych krajach?

Stosunek do klapsa

Do klapsa mamy stosunek mocno ambiwalentny. Oto dwa skrajne stanowiska:

  • Klaps nie jest biciem, bo nie sprawia dziecku bólu. Jest niezbędny w procesie wychowawczym, gdy słowa przestają przynosić rezultaty, a sytuacja jest np. podbramkowa (dziecko wybiega na jezdnię, sięga do żelazka, itp.). Za czasów naszego dzieciństwa klapsy były powszechnie stosowane, a mało kto wspomina je szczególnie traumatycznie. Dzięki nim „wyszliśmy na ludzi".

  • Klaps to uderzenie dziecka ręką - czym więc jest jeśli nie biciem? Bicie, nawet nie sprawiające bólu, narusza nietykalność osobistą małego człowieka, a także jego godność. Psycholodzy twierdzą, że uderzenie dziecka świadczy przede wszystkim o bezradności rodziców i ich nieudolności wychowawczej.

Co na to prawo?

Konstytucja zapewnia dzieciom nietykalność cielesną i chroni je przed karami fizycznymi (art. 40), ale dotyczy to tylko osób które nie są rodzicami dziecka, ale mają z nim kontakt (np. nauczyciele, wychowawcy, itp.). W wymiarze ogólnym (a więc dotyczącym też rodziny) działa przepis o zakazie przemocy i okrucieństwa wobec dzieci (art. 72 ust. 1), który zinterpretować można jako niedopuszczalność kar cielesnych mogących sprawić dziecku ból i/lub obrażenia fizyczne. O samych klapsach nie ma ani jednego paragrafu.

Co na to społeczeństwo?

Wg badań CBOS (marzec 2008-„Społeczne przyzwolenie na bicie dzieci") aż 78% Polaków jest zdania, że zdarzają się sytuacje, gdy klaps jest niezbędny, a 41% zgadza się z opinią, że „lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło". Ponad połowa (51%) sprzeciwia się wprowadzeniu ustawowego zakazu bicia dzieci.

Pewnym paradoksem jest fakt, że pomimo tej niemal ogólnonarodowej tolerancji dla klapsów, aż 90% ankietowanych uważa, że osoby postronne powinny interweniować gdy widzą, że dziecko jest źle traktowane przez swoich rodziców.

Oczywiście to tylko deklarowane dobre intencje. Gdy naprawdę dochodzi do konfrontacji z przemocą, to większość z nas niestety spuszcza głowę i staje się tymczasowo głucha jak pień.

Jak jest za granicą?

Szwecja była pierwszym krajem na świecie, który wprowadził całkowity zakaz bicia dzieci. Inne kraje europejskie, które zdecydowały się ustawowo chronić dziecięce prawo nietykalności cielesnej i osobistej to między innymi Finlandia, Norwegia, Dania, Cypr, Chorwacja, Włochy. Przepisy dotyczą tam nie tylko bicia w jakąkolwiek część ciała, ale też poniżania i wyzwisk. Podobne przepisy obowiązują też w niektórych ze stanów USA.

Dlaczego bijemy?

Znana terapeutka Alice Miller, autorka książki „Zniewolone dzieciństwo", twierdzi, że choć nie każdy bity w dzieciństwie człowiek bije swoje własne dzieci, to każdy rodzic bijący dzieci był kiedyś bity przez własnych rodziców. Nauczony agresji nie potrafi powstrzymać się przed jej powtarzaniem. Przemoc (choćby w wersji „light" w postaci klapsów) jakby poza jego wolą staje się drogą ku wychowaniu jego własnego dziecka - nawet tego szczerze kochanego. I choć czasami (lub całkiem często) męczą go z tego powodu wyrzuty sumienia i obiecuje sobie poprawę, to wdrukowany w mózg kod przemocy bywa silniejszy. Nie każdy potrafi z nim wygrać. Wówczas skuteczna bywa psychoterapia.

Dlaczego nie bić?

Pomijając kwestie oczywiste, jak zadawany dziecku ból i możliwe trwałe uszkodzenie ciała, warto też wiedzieć, że:

  • Dziecko bite przyjmuje do wiadomości, że miłość i zadawanie bólu nie wykluczają się wzajemnie. To niebezpieczny paradoks.

  • Dziecko bite uczy się, że gdy zawodzą słowa, należy uruchomić pięści

  • Dziecko bite widzi, że rację ma tylko silniejszy

  • Dziecko bite traci poczucie własnej wartości i godność osobistą

  • Dziecko bite będzie „grzeczne" wyłącznie ze strachu

  • Dziecko bite nie będzie szanowało swojego oprawcy, będzie się go tylko bało

  • Dziecko bite prawdopodobnie będzie biło także swoje dzieci

A zwykł klaps?

Czy może zaszkodzić samemu dziecku oraz jego relacjom z rodzicami? Chyba nie warto generalizować. Każdy z nas zna swoje dzieci, odpowiada za własne czyny i sam ponosi ich konsekwencje. Ale może warto pomyśleć, że między pupą, którą bijemy, a głową, do której chcemy dotrzeć jest jeszcze serce, które łatwo uszkodzić w tym procesie.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Co z tym klapsem?

Kategoria: Małe dzieci, Wychowanie Dodano: 3.12.2010 (12:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Czy lekki klaps w pupę to już bicie? A trochę mocniejszy? Gdzie przebiega granica między niewinnym skarceniem dziecka, a znęcaniem się nad nim? Co mówią paragrafy i jak jest w innych krajach?

Stosunek do klapsa

Do klapsa mamy stosunek mocno ambiwalentny. Oto dwa skrajne stanowiska:

  • Klaps nie jest biciem, bo nie sprawia dziecku bólu. Jest niezbędny w procesie wychowawczym, gdy słowa przestają przynosić rezultaty, a sytuacja jest np. podbramkowa (dziecko wybiega na jezdnię, sięga do żelazka, itp.). Za czasów naszego dzieciństwa klapsy były powszechnie stosowane, a mało kto wspomina je szczególnie traumatycznie. Dzięki nim „wyszliśmy na ludzi".

  • Klaps to uderzenie dziecka ręką - czym więc jest jeśli nie biciem? Bicie, nawet nie sprawiające bólu, narusza nietykalność osobistą małego człowieka, a także jego godność. Psycholodzy twierdzą, że uderzenie dziecka świadczy przede wszystkim o bezradności rodziców i ich nieudolności wychowawczej.

Co na to prawo?

Konstytucja zapewnia dzieciom nietykalność cielesną i chroni je przed karami fizycznymi (art. 40), ale dotyczy to tylko osób które nie są rodzicami dziecka, ale mają z nim kontakt (np. nauczyciele, wychowawcy, itp.). W wymiarze ogólnym (a więc dotyczącym też rodziny) działa przepis o zakazie przemocy i okrucieństwa wobec dzieci (art. 72 ust. 1), który zinterpretować można jako niedopuszczalność kar cielesnych mogących sprawić dziecku ból i/lub obrażenia fizyczne. O samych klapsach nie ma ani jednego paragrafu.

Co na to społeczeństwo?

Wg badań CBOS (marzec 2008-„Społeczne przyzwolenie na bicie dzieci") aż 78% Polaków jest zdania, że zdarzają się sytuacje, gdy klaps jest niezbędny, a 41% zgadza się z opinią, że „lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło". Ponad połowa (51%) sprzeciwia się wprowadzeniu ustawowego zakazu bicia dzieci.

Pewnym paradoksem jest fakt, że pomimo tej niemal ogólnonarodowej tolerancji dla klapsów, aż 90% ankietowanych uważa, że osoby postronne powinny interweniować gdy widzą, że dziecko jest źle traktowane przez swoich rodziców.

Oczywiście to tylko deklarowane dobre intencje. Gdy naprawdę dochodzi do konfrontacji z przemocą, to większość z nas niestety spuszcza głowę i staje się tymczasowo głucha jak pień.

Jak jest za granicą?

Szwecja była pierwszym krajem na świecie, który wprowadził całkowity zakaz bicia dzieci. Inne kraje europejskie, które zdecydowały się ustawowo chronić dziecięce prawo nietykalności cielesnej i osobistej to między innymi Finlandia, Norwegia, Dania, Cypr, Chorwacja, Włochy. Przepisy dotyczą tam nie tylko bicia w jakąkolwiek część ciała, ale też poniżania i wyzwisk. Podobne przepisy obowiązują też w niektórych ze stanów USA.

Dlaczego bijemy?

Znana terapeutka Alice Miller, autorka książki „Zniewolone dzieciństwo", twierdzi, że choć nie każdy bity w dzieciństwie człowiek bije swoje własne dzieci, to każdy rodzic bijący dzieci był kiedyś bity przez własnych rodziców. Nauczony agresji nie potrafi powstrzymać się przed jej powtarzaniem. Przemoc (choćby w wersji „light" w postaci klapsów) jakby poza jego wolą staje się drogą ku wychowaniu jego własnego dziecka - nawet tego szczerze kochanego. I choć czasami (lub całkiem często) męczą go z tego powodu wyrzuty sumienia i obiecuje sobie poprawę, to wdrukowany w mózg kod przemocy bywa silniejszy. Nie każdy potrafi z nim wygrać. Wówczas skuteczna bywa psychoterapia.

Dlaczego nie bić?

Pomijając kwestie oczywiste, jak zadawany dziecku ból i możliwe trwałe uszkodzenie ciała, warto też wiedzieć, że:

  • Dziecko bite przyjmuje do wiadomości, że miłość i zadawanie bólu nie wykluczają się wzajemnie. To niebezpieczny paradoks.

  • Dziecko bite uczy się, że gdy zawodzą słowa, należy uruchomić pięści

  • Dziecko bite widzi, że rację ma tylko silniejszy

  • Dziecko bite traci poczucie własnej wartości i godność osobistą

  • Dziecko bite będzie „grzeczne" wyłącznie ze strachu

  • Dziecko bite nie będzie szanowało swojego oprawcy, będzie się go tylko bało

  • Dziecko bite prawdopodobnie będzie biło także swoje dzieci

A zwykł klaps?

Czy może zaszkodzić samemu dziecku oraz jego relacjom z rodzicami? Chyba nie warto generalizować. Każdy z nas zna swoje dzieci, odpowiada za własne czyny i sam ponosi ich konsekwencje. Ale może warto pomyśleć, że między pupą, którą bijemy, a głową, do której chcemy dotrzeć jest jeszcze serce, które łatwo uszkodzić w tym procesie.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.