Grzeczne, ale czy szczęśliwe? - Benc.pl

Grzeczne, ale czy szczęśliwe?

Kategoria: Małe dzieci, Rozwój Dodano: 3.12.2010 (12:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

Grzeczne, ale czy szczęśliwe?

Czy bezstresowo znaczy dobrze?

W dzisiejszych czasach, za sprawą modnego "bezstresowego wychowania", nieco zatarła się granica pomiędzy grzecznym i niegrzecznym zachowaniem. Czy dziecięce krzyki w miejscach publicznych to jeszcze złe maniery, czy już swobodne dawanie ujścia emocjom? Czy trzymanie nóg na stole to nadal bezczelność, czy już "amerykański styl bycia"? Ile rodziców, tyle odpowiedzi na te i podobne pytania. Bez względu jednak na to, czy stoimy po stronie wojskowej musztry czy pełnego partnerstwa z dzieckiem (lub zajmujemy jedną z tysięcy pozycji pomiędzy tymi dwiema skrajnościami) powinniśmy zadać sobie pytanie: czy nasze dziecko ma szczęśliwe dzieciństwo?

Lubimy grzeczne dzieci

Nie ma wątpliwości - dorośli lubią grzeczne dzieci. Grzeczne, czyli posłuszne, szybko i bezkrytycznie wykonujące polecenia, nie urządzające scen, nie histeryzujące, zjadające wszystko z talerza i sprzątające swój pokój. Dlaczego? Z wygodnictwa. Grzeczne dzieci są łatwiejsze w obsłudze. Przy grzecznym dziecku pozostaje czas na własne myśli i własne sprawy, człowiek mniej się poci (nie goniąc pociech po całym domu czy podwórku), nie wstydzi pokazać latorośl rodzinie i znajomym, a nawet puchnie z dumy, iż jest tak wydajny wychowawczo. Chętnie też daje rady rodzicom dzieci "niegrzecznych".

Dobre wychowanie

Tymczasem warto się zastanowić, jaka jest właściwie nasza, rodziców rola w tym całym wychowawczym zamieszaniu. Pomyślmy, po co dajemy dziecku nagrody i kary. Po co każemy mu sprzątać i dzielić się zabawkami z innymi dziećmi. Czemu zabraniamy wbiegać na ulicę czy wrzeszczeć w sklepie. Nie, wcale nie po to, żeby jakoś przetrwać szczenięce lata naszych pociech i przy okazji nie zwariować. Wychowujemy je po to, by poradziły sobie w przyszłości. Wyrabiamy w nich nawyki, którymi posługiwać się będą być może przez całe życie. Wpajamy im zasady, które uczynią z nich godnych szacunku dorosłych. To wielka odpowiedzialność. Lecz poza tym wszystkim, wychowujemy je też po to, aby były bezpieczne i szczęśliwie już teraz, jako beztroskie dzieci. Niełatwo pogodzić jedno z drugim, nie jest to jednak niemożliwe.

Dziecko ma prawo do błędów

Najważniejsze, to ustalić (najlepiej wspólnie z drugim rodzicem dziecka) kilka podstawowych zasad. Przyjmijmy do wiadomości, że dzieci są tylko dziećmi i maja prawo popełniać błędy. Nie irytujmy się drobiazgami (jak np. rozlane kakao), nie wymyślajmy kar za "przewinienia" wynikające z oczywistej u dzieci nieporadności czy gapowatości. Druga sprawa - obserwujmy swojego malucha i nie starjmy się tłumić jego naturalnych zachowań: jeśli jest żywym, ciekawskim świata wiercipiętą, zmuszanie go do cichego siedzenia w kąciku to istny zamach na jego osobowość. Akceptujemy charakter dziecka i podążamy jego śladem - pozwalajmy mu rozwijać w sobie silne "ja", gdyż to właśnie ono zapewni mu w przyszłości sukces. Oczywiście nie oznacza to, że na wszystko powinniśmy mu pozwalać. To tutaj właśnie kończą się schematy i rozpoczyna indywidualne wychowywanie. Musimy odróżnić, co jest hamowaniem dziecka, a co popychaniem go w odpowiednią stronę. Przede wszystkim, zawsze i bezdyskusyjnie dbajmy o jego bezpieczeństwo. Starajmy się też dbać o komfort otaczającego nas świata - uczmy dziecko zachowywać się tak, by nie sprawiało przykrości czy kłopotu innym ludziom. Tutaj łatwo przesadzić w drugą stronę, tłamsząc dziecko dla wygody swojej i innych - trzeba tę poprzeczkę ustalić na właściwym poziomie. I po trzecie - pamiętajmy, że rozwijać się, to znaczy badać granice.

Każdy uczy się na błędach

Dziecko wychowywane prawidłowo nie będzie bało się eksperymentować (skakać po fotelach, spychać wazon ze stołu, zjadać pokrzywę i tym podobne przyjemności), ale zawsze będzie czekało na naszą reakcję. To my, rodzice, mamy obowiązek stawiać granice, które określą jego swobodę. Musimy jasno i wyraźnie komunikować, co wolno a czego nie (i być przy tym piekielnie konsekwentnym!). Dzięki temu dziecko dowie się, że skakać się nie opłacało, bo mogło się to zakończyć bólem przy upadku, wazon się stłukł (a mama go lubiła i teraz jest jej przykro), a pokrzywa poparzyła język. Dzięki stawianym rozsądnie granicom maluch stworzy sobie swój bezpieczny, zrozumiały i wolny świat, w którym będzie naprawdę szczęśliwy.

Konsekwentnie do celu

W wychowywaniu dziecka bardzo ważna jest konsekwencja. Zmienne zasady mogą być znacznie gorsze, niż ich całkowity brak. Dziecko musi wiedzieć, czego rodzice absolutnie nie akceptują, a co pochwalają - to są ramy jego świata, które oczywiście może starać się forsować czy naginać, ale dzięki którym czuje się bezpiecznie. Nagłe zmiany (lub sprzeczne stanowiska dwojga rodziców) burzą jego spokój, wprowadzając niepotrzebny chaos i niepewność.

Akceptuj i ...

Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje akceptacji - potrafi zrobić wiele, nawet wbrew sobie, byle tylko uzyskać pochwałę, czy choćby zobaczyć uśmiech na twarzy rodziców. Może się tak dziać, gdy dziecko nie czuje bezwarunkowej miłości mamy i taty. Gdy widzi, że kochane, akceptowane i nagradzane jest tylko za bezwzględne posłuszeństwo ich rozkazom, może zacząć rezygnować z własnego "ja" na rzecz "ja - o którym marzą rodzice". Rezygnacja z siebie i całkowite podporządkowanie się woli innych to pierwszy krok do przyszłego braku pewności siebie, niskiej samooceny, uzależnienia od opinii innych ludzi, czy nawet poważnych zaburzeń psychicznych.

... kochaj bezwarunkowo

Niełatwo jest być dobrym rodzicem, zwłaszcza jeśli i nasi rodzice popełnili masę błędów wychowując nas. Nikt jednak na szczęście nie oczekuje, że będziemy idealni. Grunt, żebyśmy nasze dzieci kochali naprawdę bezwarunkowo, akceptowali je takimi, jakimi są, dużo z nimi rozmawiali, traktowali z szacunkiem, mieli dla nich czas i dbali o ich bezpieczeństwo.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Grzeczne, ale czy szczęśliwe?

Kategoria: Małe dzieci, Rozwój Dodano: 3.12.2010 (12:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

Grzeczne, ale czy szczęśliwe?

Czy bezstresowo znaczy dobrze?

W dzisiejszych czasach, za sprawą modnego "bezstresowego wychowania", nieco zatarła się granica pomiędzy grzecznym i niegrzecznym zachowaniem. Czy dziecięce krzyki w miejscach publicznych to jeszcze złe maniery, czy już swobodne dawanie ujścia emocjom? Czy trzymanie nóg na stole to nadal bezczelność, czy już "amerykański styl bycia"? Ile rodziców, tyle odpowiedzi na te i podobne pytania. Bez względu jednak na to, czy stoimy po stronie wojskowej musztry czy pełnego partnerstwa z dzieckiem (lub zajmujemy jedną z tysięcy pozycji pomiędzy tymi dwiema skrajnościami) powinniśmy zadać sobie pytanie: czy nasze dziecko ma szczęśliwe dzieciństwo?

Lubimy grzeczne dzieci

Nie ma wątpliwości - dorośli lubią grzeczne dzieci. Grzeczne, czyli posłuszne, szybko i bezkrytycznie wykonujące polecenia, nie urządzające scen, nie histeryzujące, zjadające wszystko z talerza i sprzątające swój pokój. Dlaczego? Z wygodnictwa. Grzeczne dzieci są łatwiejsze w obsłudze. Przy grzecznym dziecku pozostaje czas na własne myśli i własne sprawy, człowiek mniej się poci (nie goniąc pociech po całym domu czy podwórku), nie wstydzi pokazać latorośl rodzinie i znajomym, a nawet puchnie z dumy, iż jest tak wydajny wychowawczo. Chętnie też daje rady rodzicom dzieci "niegrzecznych".

Dobre wychowanie

Tymczasem warto się zastanowić, jaka jest właściwie nasza, rodziców rola w tym całym wychowawczym zamieszaniu. Pomyślmy, po co dajemy dziecku nagrody i kary. Po co każemy mu sprzątać i dzielić się zabawkami z innymi dziećmi. Czemu zabraniamy wbiegać na ulicę czy wrzeszczeć w sklepie. Nie, wcale nie po to, żeby jakoś przetrwać szczenięce lata naszych pociech i przy okazji nie zwariować. Wychowujemy je po to, by poradziły sobie w przyszłości. Wyrabiamy w nich nawyki, którymi posługiwać się będą być może przez całe życie. Wpajamy im zasady, które uczynią z nich godnych szacunku dorosłych. To wielka odpowiedzialność. Lecz poza tym wszystkim, wychowujemy je też po to, aby były bezpieczne i szczęśliwie już teraz, jako beztroskie dzieci. Niełatwo pogodzić jedno z drugim, nie jest to jednak niemożliwe.

Dziecko ma prawo do błędów

Najważniejsze, to ustalić (najlepiej wspólnie z drugim rodzicem dziecka) kilka podstawowych zasad. Przyjmijmy do wiadomości, że dzieci są tylko dziećmi i maja prawo popełniać błędy. Nie irytujmy się drobiazgami (jak np. rozlane kakao), nie wymyślajmy kar za "przewinienia" wynikające z oczywistej u dzieci nieporadności czy gapowatości. Druga sprawa - obserwujmy swojego malucha i nie starjmy się tłumić jego naturalnych zachowań: jeśli jest żywym, ciekawskim świata wiercipiętą, zmuszanie go do cichego siedzenia w kąciku to istny zamach na jego osobowość. Akceptujemy charakter dziecka i podążamy jego śladem - pozwalajmy mu rozwijać w sobie silne "ja", gdyż to właśnie ono zapewni mu w przyszłości sukces. Oczywiście nie oznacza to, że na wszystko powinniśmy mu pozwalać. To tutaj właśnie kończą się schematy i rozpoczyna indywidualne wychowywanie. Musimy odróżnić, co jest hamowaniem dziecka, a co popychaniem go w odpowiednią stronę. Przede wszystkim, zawsze i bezdyskusyjnie dbajmy o jego bezpieczeństwo. Starajmy się też dbać o komfort otaczającego nas świata - uczmy dziecko zachowywać się tak, by nie sprawiało przykrości czy kłopotu innym ludziom. Tutaj łatwo przesadzić w drugą stronę, tłamsząc dziecko dla wygody swojej i innych - trzeba tę poprzeczkę ustalić na właściwym poziomie. I po trzecie - pamiętajmy, że rozwijać się, to znaczy badać granice.

Każdy uczy się na błędach

Dziecko wychowywane prawidłowo nie będzie bało się eksperymentować (skakać po fotelach, spychać wazon ze stołu, zjadać pokrzywę i tym podobne przyjemności), ale zawsze będzie czekało na naszą reakcję. To my, rodzice, mamy obowiązek stawiać granice, które określą jego swobodę. Musimy jasno i wyraźnie komunikować, co wolno a czego nie (i być przy tym piekielnie konsekwentnym!). Dzięki temu dziecko dowie się, że skakać się nie opłacało, bo mogło się to zakończyć bólem przy upadku, wazon się stłukł (a mama go lubiła i teraz jest jej przykro), a pokrzywa poparzyła język. Dzięki stawianym rozsądnie granicom maluch stworzy sobie swój bezpieczny, zrozumiały i wolny świat, w którym będzie naprawdę szczęśliwy.

Konsekwentnie do celu

W wychowywaniu dziecka bardzo ważna jest konsekwencja. Zmienne zasady mogą być znacznie gorsze, niż ich całkowity brak. Dziecko musi wiedzieć, czego rodzice absolutnie nie akceptują, a co pochwalają - to są ramy jego świata, które oczywiście może starać się forsować czy naginać, ale dzięki którym czuje się bezpiecznie. Nagłe zmiany (lub sprzeczne stanowiska dwojga rodziców) burzą jego spokój, wprowadzając niepotrzebny chaos i niepewność.

Akceptuj i ...

Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje akceptacji - potrafi zrobić wiele, nawet wbrew sobie, byle tylko uzyskać pochwałę, czy choćby zobaczyć uśmiech na twarzy rodziców. Może się tak dziać, gdy dziecko nie czuje bezwarunkowej miłości mamy i taty. Gdy widzi, że kochane, akceptowane i nagradzane jest tylko za bezwzględne posłuszeństwo ich rozkazom, może zacząć rezygnować z własnego "ja" na rzecz "ja - o którym marzą rodzice". Rezygnacja z siebie i całkowite podporządkowanie się woli innych to pierwszy krok do przyszłego braku pewności siebie, niskiej samooceny, uzależnienia od opinii innych ludzi, czy nawet poważnych zaburzeń psychicznych.

... kochaj bezwarunkowo

Niełatwo jest być dobrym rodzicem, zwłaszcza jeśli i nasi rodzice popełnili masę błędów wychowując nas. Nikt jednak na szczęście nie oczekuje, że będziemy idealni. Grunt, żebyśmy nasze dzieci kochali naprawdę bezwarunkowo, akceptowali je takimi, jakimi są, dużo z nimi rozmawiali, traktowali z szacunkiem, mieli dla nich czas i dbali o ich bezpieczeństwo.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.