Ciemna strona macierzyństwa - Benc.pl

Ciemna strona macierzyństwa

Kategoria: Ciąża, Poród i połóg Dodano: 30.6.2011 (09:11)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

 

title

Wszystko ma ciemne strony. Nie da się ukryć, że ciemne strony ma też macierzyństwo. Nie ma super mamusiek, ani mamusiek idealnych. Tak, jak to w wielu miejscach można przeczytać, maluchowi wystarczy mama dobra dla niego. Ale nadal w podświadomości zapisane jest dążenie do ideału. Tylko czy ideał można osiągnąć? Jeśli tak by bylo, nie byłby on ideałem, bo każdy z nas jest pełen wad, a ideał wad nie ma. Nie można robić jednej rzeczy świetnie, a w innej być przeciętnym, podczas gdy jeszcze następną się całkowicie odrzuca.

To nie jest idealne. To jest wybiorcze. Najgorzej jest chyba po porodzie. Baby blues. Ogromny strach. Najpierw szczęście przeogromne i zalew hormonów. W końcu, po takim oczekiwaniu możesz dotknąć swojego maleństwa, poczuć jego zapach, ciepło, usłyszeć płacz i wiedzieć, ze jest wszystko ok. Później pustka. A może nie tyle pustka co osamotnienie. Burza hormonów. Nieporadność. Zostajesz z takim maleństwem sama, w szpitalu i jesteś z nim 24 godziny, a jeszcze nic nie potrafisz. Wszystko robisz na wyczucie, bo teoria to nie praktyka.

Chwile słabości

Papier wszystko przyjmie, tylko ciężej przełożyć to na wszystko, co jest poza papierem. Zostaje się samej w szpitalu z tym maleństwem i zaczyna się lekcja życia, nauka macierzyństwa. Mimo, ze koło Ciebie zawsze ktoś jest, to ta samotność nie odchodzi. Wszystko doprowadza Cię do łez. Ale trzymasz się. Dla tego maluszka, dla niego - tego cudownego tatusia, dla siebie, żeby pokazać jaka jesteś silna i dla innych żeby czasem nie pomyśleli, ze nie dajesz rady. A później idziesz do toalety (a to przychodzi z ogromnym wysiłkiem) i juz nie musisz być twarda. Drzwi odgradzają Cię od tego, co za nimi - od życia, od Ciebie samej, od nich wszystkich. Bo tak naprawdę po prostu sama nie wiesz, co masz ze sobą zrobić. I wierzysz, ze te drzwi chociaż na chwile Cię schowają. ukryją gdzieś głęboko. I wierzysz, że jak się wypłaczesz to minie. Odejdzie i nie wróci. I te łzy płyną. Same z siebie. Płyną i zatrzymać się nie dadzą. A później przychodzi opamiętanie. Przecież za tymi drzwiami ktoś jest. Ktoś, kto słyszy. Ktoś, kto jest świadkiem Twojej słabości. O nie! Tak być nie może. Jesteś twarda.

Ale jesteś twarda...

i wracasz do życia. Patrzysz na maleństwo i wzruszasz się. że jest takie piękne i kochane, że wypełnia Ciebie, nie będąc już w Twoim brzuchu i że jest tym kimś, na kogo czekałaś przez całe życie. A gdy jest już koło Ciebie, to jest Ci łatwiej. Pomaga. Przytula. Otacza miłością. I jest łatwiej. I uświadamiasz sobie, jak ten maluszek jest cudowny. I jak bardzo go kochasz. I wiesz, ze masz kogo kochać jeszcze bardziej. Inna miłością, niż do tej pory. Zupełnie inną. Bo to nie to samo, co kochać mamę, siostrę czy męża. To inny wymiar. Bardziej odrębny. Miłość ma rożne twarze i to w niej jest piękne.

W domu

Ale gdy wracasz do domu, cala samotność powraca. W nocy boisz się zasnąć, bo co, jeśli nie obudzisz się jak maleństwo zapłacze, co jeśli się przekręcisz i je przygnieciesz? Bo po prostu się boisz. Na własnym terytorium jest inaczej. Mniej samotnie. Bo jest On i jest maleństwo. Bo razem. Bo u siebie. I możesz kąpać się ile chcesz, siedzieć w toalecie ile chcesz, leżeć ile chcesz. I nikt nie będzie podsłuchiwał, nawet jeśli znów będziesz chciała uciec od świata. Początki są bardzo trudne, to fakt. Ale przejdziesz je, bo masz dla kogo żyć.

Zmęczenie i strach

Pierwsza kąpiel tego kruchego ciałka to trauma. Boisz się, ze je złamiesz, że coś mu się stanie. Zresztą, jeśli chodzi o obawę przed zrobieniem krzywdy to jest tak ze wszystkim, także z przewijaniem, z przebieraniem. To mija z biegiem czasu i przyrostem małych kilogramów, a szczególnie z tym przyrostem wagi. Wstajesz co dwie, trzy godziny i nawet jakby podsumować to może i przesypiasz te 8 godzin na dobę, ale ciągłe przerwy bardziej wyryją znak w Twojej głowie i samopoczuciu, niż te przespane godziny. I one żyją, a to co przespane umiera zupełnie naturalnie.

Złość i walka z samą sobą

Pierwsze dni i tak jesteś na tyle zmęczona, że nie słyszysz nic. Obserwacja jest najważniejsza. I tak naprawdę dorastanie razem z dzieckiem. Ja uczę się razem z nim, uczę się żyć. Zachwycać. Nawiązujemy kontakt. Ale dalej są jakieś zgrzyty. Złość na złość. Ono płacze, a Ty nie wiesz o co chodzi. Nakarmione, przewinięte, ciepło mu, a płacze. I Ty się złościsz, a potem złościsz się, że się złościsz. I wiesz, ze tak nie można, a jednak tak robisz, ale starasz się z tym walczyć. To nie malucha wina. Ty masz być jego przewodnikiem od samego początku, a nie złośnikiem. Walcz z sobą. Ja walczę. Teraz drzwi służą do spuszczenia pary. I Ty miej swoje drzwi.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Ciemna strona macierzyństwa

Kategoria: Ciąża, Poród i połóg Dodano: 30.6.2011 (09:11)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

 

title

Wszystko ma ciemne strony. Nie da się ukryć, że ciemne strony ma też macierzyństwo. Nie ma super mamusiek, ani mamusiek idealnych. Tak, jak to w wielu miejscach można przeczytać, maluchowi wystarczy mama dobra dla niego. Ale nadal w podświadomości zapisane jest dążenie do ideału. Tylko czy ideał można osiągnąć? Jeśli tak by bylo, nie byłby on ideałem, bo każdy z nas jest pełen wad, a ideał wad nie ma. Nie można robić jednej rzeczy świetnie, a w innej być przeciętnym, podczas gdy jeszcze następną się całkowicie odrzuca.

To nie jest idealne. To jest wybiorcze. Najgorzej jest chyba po porodzie. Baby blues. Ogromny strach. Najpierw szczęście przeogromne i zalew hormonów. W końcu, po takim oczekiwaniu możesz dotknąć swojego maleństwa, poczuć jego zapach, ciepło, usłyszeć płacz i wiedzieć, ze jest wszystko ok. Później pustka. A może nie tyle pustka co osamotnienie. Burza hormonów. Nieporadność. Zostajesz z takim maleństwem sama, w szpitalu i jesteś z nim 24 godziny, a jeszcze nic nie potrafisz. Wszystko robisz na wyczucie, bo teoria to nie praktyka.

Chwile słabości

Papier wszystko przyjmie, tylko ciężej przełożyć to na wszystko, co jest poza papierem. Zostaje się samej w szpitalu z tym maleństwem i zaczyna się lekcja życia, nauka macierzyństwa. Mimo, ze koło Ciebie zawsze ktoś jest, to ta samotność nie odchodzi. Wszystko doprowadza Cię do łez. Ale trzymasz się. Dla tego maluszka, dla niego - tego cudownego tatusia, dla siebie, żeby pokazać jaka jesteś silna i dla innych żeby czasem nie pomyśleli, ze nie dajesz rady. A później idziesz do toalety (a to przychodzi z ogromnym wysiłkiem) i juz nie musisz być twarda. Drzwi odgradzają Cię od tego, co za nimi - od życia, od Ciebie samej, od nich wszystkich. Bo tak naprawdę po prostu sama nie wiesz, co masz ze sobą zrobić. I wierzysz, ze te drzwi chociaż na chwile Cię schowają. ukryją gdzieś głęboko. I wierzysz, że jak się wypłaczesz to minie. Odejdzie i nie wróci. I te łzy płyną. Same z siebie. Płyną i zatrzymać się nie dadzą. A później przychodzi opamiętanie. Przecież za tymi drzwiami ktoś jest. Ktoś, kto słyszy. Ktoś, kto jest świadkiem Twojej słabości. O nie! Tak być nie może. Jesteś twarda.

Ale jesteś twarda...

i wracasz do życia. Patrzysz na maleństwo i wzruszasz się. że jest takie piękne i kochane, że wypełnia Ciebie, nie będąc już w Twoim brzuchu i że jest tym kimś, na kogo czekałaś przez całe życie. A gdy jest już koło Ciebie, to jest Ci łatwiej. Pomaga. Przytula. Otacza miłością. I jest łatwiej. I uświadamiasz sobie, jak ten maluszek jest cudowny. I jak bardzo go kochasz. I wiesz, ze masz kogo kochać jeszcze bardziej. Inna miłością, niż do tej pory. Zupełnie inną. Bo to nie to samo, co kochać mamę, siostrę czy męża. To inny wymiar. Bardziej odrębny. Miłość ma rożne twarze i to w niej jest piękne.

W domu

Ale gdy wracasz do domu, cala samotność powraca. W nocy boisz się zasnąć, bo co, jeśli nie obudzisz się jak maleństwo zapłacze, co jeśli się przekręcisz i je przygnieciesz? Bo po prostu się boisz. Na własnym terytorium jest inaczej. Mniej samotnie. Bo jest On i jest maleństwo. Bo razem. Bo u siebie. I możesz kąpać się ile chcesz, siedzieć w toalecie ile chcesz, leżeć ile chcesz. I nikt nie będzie podsłuchiwał, nawet jeśli znów będziesz chciała uciec od świata. Początki są bardzo trudne, to fakt. Ale przejdziesz je, bo masz dla kogo żyć.

Zmęczenie i strach

Pierwsza kąpiel tego kruchego ciałka to trauma. Boisz się, ze je złamiesz, że coś mu się stanie. Zresztą, jeśli chodzi o obawę przed zrobieniem krzywdy to jest tak ze wszystkim, także z przewijaniem, z przebieraniem. To mija z biegiem czasu i przyrostem małych kilogramów, a szczególnie z tym przyrostem wagi. Wstajesz co dwie, trzy godziny i nawet jakby podsumować to może i przesypiasz te 8 godzin na dobę, ale ciągłe przerwy bardziej wyryją znak w Twojej głowie i samopoczuciu, niż te przespane godziny. I one żyją, a to co przespane umiera zupełnie naturalnie.

Złość i walka z samą sobą

Pierwsze dni i tak jesteś na tyle zmęczona, że nie słyszysz nic. Obserwacja jest najważniejsza. I tak naprawdę dorastanie razem z dzieckiem. Ja uczę się razem z nim, uczę się żyć. Zachwycać. Nawiązujemy kontakt. Ale dalej są jakieś zgrzyty. Złość na złość. Ono płacze, a Ty nie wiesz o co chodzi. Nakarmione, przewinięte, ciepło mu, a płacze. I Ty się złościsz, a potem złościsz się, że się złościsz. I wiesz, ze tak nie można, a jednak tak robisz, ale starasz się z tym walczyć. To nie malucha wina. Ty masz być jego przewodnikiem od samego początku, a nie złośnikiem. Walcz z sobą. Ja walczę. Teraz drzwi służą do spuszczenia pary. I Ty miej swoje drzwi.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.