Zamiana dzieci w szpitalu - czy dziś jest to możliwe? - Benc.pl

Zamiana dzieci w szpitalu - czy dziś jest to możliwe?

Kategoria: Ciąża, Poród i połóg Dodano: 13.10.2011 (17:07)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy budząc się rano, dowiadujemy się, że całe nasze dotychczasowe życie było budowane na nieprawdziwych fundamentach. Że to, co uważaliśmy za swoje i prawdziwe, wcale takie nie jest. Gdy nagle mama i tata biologiczni okazują się obcymi ludźmi, siostra czy brat wcale nie są tak bliscy, jakby nam się wydawało. Historia jak z planu filmowego, jednak wcale nie tak niewiarygodna jakby mogło się wydawać. Do zamiany dzieci w szpitalu dochodziło w przeszłości dość często, nie wszystkie przypadki doczekały się wyjaśnienia i „zwrotu", ludzie przez całe życie żyli w przekonaniu iż wychowują swoje dziecko. Czy w obecnych czasach również dochodzi do podobnych sytuacji? Czy pracownicy szpitali nauczyli się na błędach swoich poprzedników i nie dopuszczają już do takich tragedii?

Wydarzenia z przeszłości

W ubiegłych latach na jaw wyszły fatalne pomyłki wydania dzieci ze szpitala niewłaściwym rodzicom. Historia „podmienionej" bliźniaczki, której mówiono, że ma na mieście sobowtóra obiła się wielkim echem w mediach. Jedna z bliźniaczych sióstr wychowywała się jako jedynaczka z obcymi rodzicami, druga natomiast z obcą-niepodobną siostrą została w domu swoich biologicznych rodziców. Sprawa wyjaśniła się kiedy dziewczyny miały po ok. 17 lat, natomiast parę lat temu finał zyskała w sądzie, gdzie obie rodziny dostały milionowe odszkodowanie do podziału za straty moralne i trwała niemożność do życia i wychowania w rodzinie spowodowaną przez czynnik zewnętrzny.

Nie tak dawno również można było usłyszeć o sprawie przed ponad 50 lat! Kiedy to w 1953 roku doszło do zamiany dzieci z rodzeństw bliźniaczych, mianowicie chłopców gdzie każde posiadało brata lub siostrę. Dzieci wychowywały się w tej samej wsi, uczęszczały do podobnych szkół, spotykały się w kościele i bardzo często widywały się na co dzień. Rodzice byli piętnowani przez to, że synowie z oby dwu rodzin są do siebie niezmiernie podobni i snuto mnóstwo podejrzeń co do moralności ich rodziców. Jednak dopiero w 2002 dorosłe już dzieci zdecydowały się na potwierdzające badania DNA, które ujawniły przykrą prawdę.

Kiedy ja rodziłam córkę a było to dokładnie 1czerwca 1983 roku też były opaski. Rodziłam w szpitalu przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Do karmienia przynieśli mi dziecko niepodobne to tego co urodziłam . Miało szeroki nos, grube uszy i było bardzo żarte. Te cechy zwróciły moją uwagę. Poleciałam do telefonu zadzwonić do męża , że te nasze dziecko nie jest takie piękne jak opowiadałam o nim wcześniej przez telefon. Swoimi wątpliwościami podzieliłam się z pielęgniarką. I cóż się okazało ? To nie było moje dziecko, tym bardziej jak się okazało był to chłopak- o swoim doświadczeniu w tym temacie pisze Anna na forum internetowym. Jak widać takie przypadki nie były wyssane z palca, zdarzały się prawdopodobnie notorycznie i tylko pilna i baczna uwaga rodziców zapobiegła kolejnym podmianom.

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • mój syn urodził się w 2012 roku w Częstochowie, wczesniak, na porodówce pielęgniarka kazała mi podpisac że dziecko dostało opaskę na rękę, jednak nie założono jej gdyż dziecko na szybko obmywali i przenosili do inkubatora... ze zmęczenia podpisalam bo nawet wtedy nie moglam sie skupić ani myslec co sie wokoł mnie dzieje... także polska jest okropna ! :/ cholera wie czy nie podmienili komus dzieci ...
  • d
  • Mnie też podmienić. Mamie przyniesione chłopca o tym samym nazwisku, na szczęście wiedziała, że urodziła córkę i zrobiła rabat. Ze mną przy porodzie była przyjaciółka, która nie odstąpiła mojej córki na krok kiedy zabrali ja do mycia, ważenia itd. Strasznie się bałam podmiany, dlatego tak pilnowała :)
  • da
  • xgbnm
  • Gdy chodziłam do szkoły średniej a było to od 2005 do 2009 roku 4 starsze siostry moich koleżanek urodziły dzieci w naszym debickim szpitalu i....... cała 4 dzieci była podmieniona przy czym siostra mojej najlepszej koleżanki urodziła córeczkę a po powrocie do domu okazało się że dostała chłopczyka
  • ja rodzilam w danii i tam jest nie do pomyslenia, zeby zabrali dziecko matce chocby na 5 minut. godzine po porodzie sama ubieralam coreczke i razem mezem i z dzieckiem jechalismy na drugie pietro do sali poporodowej. przez 3 dni nikt mi jej nie zabral ani na sekundke. sama mylam, karmilam, przewijalam....w polce jest dziwnie...ze niby matka zmeczona i musi odpoczac...
    • Dobre 1 Słabe 0
      Aasik20, w szpitalu gdzie rodziłam, również nie zabierają dziecka. Mały nawet w inkubatorze leżał ze mną w sali.
    • Dobre 0 Słabe 0
      bo w Danii mają w d*** matki polki, które rodzą tylko po to aby mieć marny zasiłek! ja rodziłam w Polsce, miałam świetną opiekę,pielęgniarki mi pomagały myć maluszka, karmić, miałam 3 dni relaksu i mogłam spokojnie dojść do siebie po porodzie...nie to co zachodzie - po 3 godzinach odsyłają do domu bo nie będą utrzymywać matki w szpitalu!!!
  • Ja odkąd pisałam ten artykuł cały czas przyglądam się moim chłopcom...wszyscy mówią, że nic a nic nie są do siebie podobni...a ja mam burze w głowie, czy czasem któregoś mi nie podmienili ;)
  • Moja teściowa opowiadała mi ,że jej syna (teraz mojego męża) też podmienili w szpitalu. Okazało się ,że razem z nią rodziła babeczka która miała prawie identyczne nazwisko bo różniło się tylko literką "T".Teściowa jednak szybko zareagowała i sprawa się wyjaśniła :) a był to rok 1986 :]]]
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Zamiana dzieci w szpitalu - czy dziś jest to możliwe?

Kategoria: Ciąża, Poród i połóg Dodano: 13.10.2011 (17:07)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy budząc się rano, dowiadujemy się, że całe nasze dotychczasowe życie było budowane na nieprawdziwych fundamentach. Że to, co uważaliśmy za swoje i prawdziwe, wcale takie nie jest. Gdy nagle mama i tata biologiczni okazują się obcymi ludźmi, siostra czy brat wcale nie są tak bliscy, jakby nam się wydawało. Historia jak z planu filmowego, jednak wcale nie tak niewiarygodna jakby mogło się wydawać. Do zamiany dzieci w szpitalu dochodziło w przeszłości dość często, nie wszystkie przypadki doczekały się wyjaśnienia i „zwrotu", ludzie przez całe życie żyli w przekonaniu iż wychowują swoje dziecko. Czy w obecnych czasach również dochodzi do podobnych sytuacji? Czy pracownicy szpitali nauczyli się na błędach swoich poprzedników i nie dopuszczają już do takich tragedii?

Wydarzenia z przeszłości

W ubiegłych latach na jaw wyszły fatalne pomyłki wydania dzieci ze szpitala niewłaściwym rodzicom. Historia „podmienionej" bliźniaczki, której mówiono, że ma na mieście sobowtóra obiła się wielkim echem w mediach. Jedna z bliźniaczych sióstr wychowywała się jako jedynaczka z obcymi rodzicami, druga natomiast z obcą-niepodobną siostrą została w domu swoich biologicznych rodziców. Sprawa wyjaśniła się kiedy dziewczyny miały po ok. 17 lat, natomiast parę lat temu finał zyskała w sądzie, gdzie obie rodziny dostały milionowe odszkodowanie do podziału za straty moralne i trwała niemożność do życia i wychowania w rodzinie spowodowaną przez czynnik zewnętrzny.

Nie tak dawno również można było usłyszeć o sprawie przed ponad 50 lat! Kiedy to w 1953 roku doszło do zamiany dzieci z rodzeństw bliźniaczych, mianowicie chłopców gdzie każde posiadało brata lub siostrę. Dzieci wychowywały się w tej samej wsi, uczęszczały do podobnych szkół, spotykały się w kościele i bardzo często widywały się na co dzień. Rodzice byli piętnowani przez to, że synowie z oby dwu rodzin są do siebie niezmiernie podobni i snuto mnóstwo podejrzeń co do moralności ich rodziców. Jednak dopiero w 2002 dorosłe już dzieci zdecydowały się na potwierdzające badania DNA, które ujawniły przykrą prawdę.

Kiedy ja rodziłam córkę a było to dokładnie 1czerwca 1983 roku też były opaski. Rodziłam w szpitalu przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Do karmienia przynieśli mi dziecko niepodobne to tego co urodziłam . Miało szeroki nos, grube uszy i było bardzo żarte. Te cechy zwróciły moją uwagę. Poleciałam do telefonu zadzwonić do męża , że te nasze dziecko nie jest takie piękne jak opowiadałam o nim wcześniej przez telefon. Swoimi wątpliwościami podzieliłam się z pielęgniarką. I cóż się okazało ? To nie było moje dziecko, tym bardziej jak się okazało był to chłopak- o swoim doświadczeniu w tym temacie pisze Anna na forum internetowym. Jak widać takie przypadki nie były wyssane z palca, zdarzały się prawdopodobnie notorycznie i tylko pilna i baczna uwaga rodziców zapobiegła kolejnym podmianom.

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • mój syn urodził się w 2012 roku w Częstochowie, wczesniak, na porodówce pielęgniarka kazała mi podpisac że dziecko dostało opaskę na rękę, jednak nie założono jej gdyż dziecko na szybko obmywali i przenosili do inkubatora... ze zmęczenia podpisalam bo nawet wtedy nie moglam sie skupić ani myslec co sie wokoł mnie dzieje... także polska jest okropna ! :/ cholera wie czy nie podmienili komus dzieci ...
  • d
  • Mnie też podmienić. Mamie przyniesione chłopca o tym samym nazwisku, na szczęście wiedziała, że urodziła córkę i zrobiła rabat. Ze mną przy porodzie była przyjaciółka, która nie odstąpiła mojej córki na krok kiedy zabrali ja do mycia, ważenia itd. Strasznie się bałam podmiany, dlatego tak pilnowała :)
  • da
  • xgbnm
  • Gdy chodziłam do szkoły średniej a było to od 2005 do 2009 roku 4 starsze siostry moich koleżanek urodziły dzieci w naszym debickim szpitalu i....... cała 4 dzieci była podmieniona przy czym siostra mojej najlepszej koleżanki urodziła córeczkę a po powrocie do domu okazało się że dostała chłopczyka
  • ja rodzilam w danii i tam jest nie do pomyslenia, zeby zabrali dziecko matce chocby na 5 minut. godzine po porodzie sama ubieralam coreczke i razem mezem i z dzieckiem jechalismy na drugie pietro do sali poporodowej. przez 3 dni nikt mi jej nie zabral ani na sekundke. sama mylam, karmilam, przewijalam....w polce jest dziwnie...ze niby matka zmeczona i musi odpoczac...
    • Dobre 1 Słabe 0
      Aasik20, w szpitalu gdzie rodziłam, również nie zabierają dziecka. Mały nawet w inkubatorze leżał ze mną w sali.
    • Dobre 0 Słabe 0
      bo w Danii mają w d*** matki polki, które rodzą tylko po to aby mieć marny zasiłek! ja rodziłam w Polsce, miałam świetną opiekę,pielęgniarki mi pomagały myć maluszka, karmić, miałam 3 dni relaksu i mogłam spokojnie dojść do siebie po porodzie...nie to co zachodzie - po 3 godzinach odsyłają do domu bo nie będą utrzymywać matki w szpitalu!!!
  • Ja odkąd pisałam ten artykuł cały czas przyglądam się moim chłopcom...wszyscy mówią, że nic a nic nie są do siebie podobni...a ja mam burze w głowie, czy czasem któregoś mi nie podmienili ;)
  • Moja teściowa opowiadała mi ,że jej syna (teraz mojego męża) też podmienili w szpitalu. Okazało się ,że razem z nią rodziła babeczka która miała prawie identyczne nazwisko bo różniło się tylko literką "T".Teściowa jednak szybko zareagowała i sprawa się wyjaśniła :) a był to rok 1986 :]]]
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.