Sposoby na małego bałaganiarza - Benc.pl

Sposoby na małego bałaganiarza

Kategoria: Małe dzieci, Wychowanie Dodano: 28.7.2009 (10:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleDziecięce pokoje toną niemalże w zabawkach. Oprócz misiów znajdziemy tam lale w wózeczkach, samochodziki, klocki, puzzle, koniki w stajniach, książeczki... Nic dziwnego, że po całym dniu bawienia się dom wygląda jak pobojowisko albo graciarnia. Rodzice łapią się za głowę, a dzieci uciekają, gdzie pieprz rośnie, bo wiedzą, że czeka je nudne i długie sprzątanie bałaganu.

Kiedy zacząć naukę utrzymywania porządku?

Trzylatek, nieprzyzwyczajony do odkładania zabawek na ich miejsce, będzie wyraźnie zbuntowany, gdy nagle zaświeci rodzicom w głowie myśl, że maluch powinien po sobie posprzątać. Nie tylko nie będzie chciał tego zrobić, ale też zwyczajnie nie będzie potrafił. Naukę utrzymywania porządku rozpoczynamy od najmłodszych lat. Możemy założyć, że do roku dziecko jest zwolnione z tego obowiązku - nie rozumie i nie umie. Warto jednak, aby przyglądało się, jak sprząta mama czy tata, i przysłuchiwało rodzicielskiej opowieści o tym, że miś zmęczył się zabawą i idzie spać do swojego kącika.

Kilkunastomiesięczne brzdące mogą już z powodzeniem brać  udział w chowaniu zabawek do pudeł - należy jednak zadbać o to, aby widziały w tym zabawę. Rodzice oczywiście pomagają. Trzylatek natomiast powinien już wiedzieć, że po skończonej zabawie trzeba posprzątać, umie też to zrobić samodzielnie. Od czasu do czasu może się zdarzyć, że zapomni, wystarczy wtedy łagodnie przypomnieć.

Błędy rodziców

Niechęć do utrzymywania ładu w pokoju jest najczęściej efektem błędów rodziców. Jeśli mama bardziej koncentruje się na sprzątaniu niż na harcach z maluchem lub bezustannie karci dziecko, że robi bałagan, możemy spodziewać się, iż problem porządków będzie w oczach malucha zdemonizowany. Bo niby jak tu się dobrze bawić, skoro nie można zdjąć z półek ulubionych samochodzików lub wisi nad nami widmo zdenerwowanej mamusi.

Inny błąd rodziców polega na tym, że nie towarzyszą smykowi przy sprzątaniu. Raczej stawiają wymaganie: „Idź, posprzątaj!" i odchodzą do swoich zajęć. W takiej sytuacji robienie porządku może być odbierane jako swego rodzaju kara, a z całą pewnością zajęcie nudne. Dziecko też musi mieć czas, aby posprzątać. Nie należy brzdąca poganiać. Pamiętajmy, że reguły, które dotyczą dorosłych, nie mogą odnosić się do dzieci, bo te nie są w stanie im sprostać.

Rodzicielskie tricki

Dzieci uwielbiają naśladować rodziców! Przyglądają się temu, co robi mama lub tata, i z uporem maniaka próbują robić to samo. Biorą do ręki miotłę i zawzięcie zamiatają lub chwytają za odkurzacz czy ścierają kurze. Warto im na to pozwolić, nawet jeśli narobią przy tym trochę bałaganu. W ten sposób bowiem uczą się, że sprzątanie jest ważnym elementem życia codziennego, że jest to naturalne i potrzebne. Przyzwyczajenie zaś oswoi dziecko i łagodnie wprowadzi w obowiązek.

Ważna zasada brzmi: nie wyciągamy klocków dopóki nie posprzątamy puzzli. O wiele łatwiej ułożyć na miejscu jedną zabawkę niż całą ich stertę! O wiele mniej też zajmie to czasu, a dziecko nie zdąży się znudzić. Ponadto stawiamy dziecku warunek - dalsza zabawa zależy od tego, czy wcześniej posprzątamy.

Ogarniamy pokój zawsze z dzieckiem i robimy to w formie zabawy. Najprościej zaproponować wyścigi: kto zbierze więcej klocków do swojego kubełka lub kto szybciej ułoży misie na półeczce. Oczywiście dopingujemy swojego brzdąca, dajemy mu fory, klaszczemy, śmiejemy się... Żaden maluch nie odmówi takiej zabawy.

Chowanie zabawek jest o wiele łatwiejsze, jeśli dziecko wie, gdzie zazwyczaj jest ich miejsce. Pomagają tu wszelkiego rodzaju pudełka, skrzynie skarbów, sortery... Klocki warto wrzucać do wiaderek, książki stoją na półkach, misie lub lale siedzą na łóżku. Drobne zabawki warto wrzucać do plastikowych pudełek, które można wsunąć pod łóżku lub ustawić jedno na drugim - góra zabawek wtedy zniknie, pokój zda się większy i mniej zagracony.

Wyluzować!

Na końcu (lub na początku) przede wszystkim trzeba wyluzować! Rodzice muszą pogodzić się z faktem, że dziecko w domu zawsze wprowadzi odrobinę bałaganu. I nie warto sobie z tego powodu robić wyrzutów, krzyczeć na dziecko czy się denerwować. Idealna pani domu więc będzie miała w tej kwestii na pewno sporo do przemyślenia...

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Sposoby na małego bałaganiarza

Kategoria: Małe dzieci, Wychowanie Dodano: 28.7.2009 (10:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleDziecięce pokoje toną niemalże w zabawkach. Oprócz misiów znajdziemy tam lale w wózeczkach, samochodziki, klocki, puzzle, koniki w stajniach, książeczki... Nic dziwnego, że po całym dniu bawienia się dom wygląda jak pobojowisko albo graciarnia. Rodzice łapią się za głowę, a dzieci uciekają, gdzie pieprz rośnie, bo wiedzą, że czeka je nudne i długie sprzątanie bałaganu.

Kiedy zacząć naukę utrzymywania porządku?

Trzylatek, nieprzyzwyczajony do odkładania zabawek na ich miejsce, będzie wyraźnie zbuntowany, gdy nagle zaświeci rodzicom w głowie myśl, że maluch powinien po sobie posprzątać. Nie tylko nie będzie chciał tego zrobić, ale też zwyczajnie nie będzie potrafił. Naukę utrzymywania porządku rozpoczynamy od najmłodszych lat. Możemy założyć, że do roku dziecko jest zwolnione z tego obowiązku - nie rozumie i nie umie. Warto jednak, aby przyglądało się, jak sprząta mama czy tata, i przysłuchiwało rodzicielskiej opowieści o tym, że miś zmęczył się zabawą i idzie spać do swojego kącika.

Kilkunastomiesięczne brzdące mogą już z powodzeniem brać  udział w chowaniu zabawek do pudeł - należy jednak zadbać o to, aby widziały w tym zabawę. Rodzice oczywiście pomagają. Trzylatek natomiast powinien już wiedzieć, że po skończonej zabawie trzeba posprzątać, umie też to zrobić samodzielnie. Od czasu do czasu może się zdarzyć, że zapomni, wystarczy wtedy łagodnie przypomnieć.

Błędy rodziców

Niechęć do utrzymywania ładu w pokoju jest najczęściej efektem błędów rodziców. Jeśli mama bardziej koncentruje się na sprzątaniu niż na harcach z maluchem lub bezustannie karci dziecko, że robi bałagan, możemy spodziewać się, iż problem porządków będzie w oczach malucha zdemonizowany. Bo niby jak tu się dobrze bawić, skoro nie można zdjąć z półek ulubionych samochodzików lub wisi nad nami widmo zdenerwowanej mamusi.

Inny błąd rodziców polega na tym, że nie towarzyszą smykowi przy sprzątaniu. Raczej stawiają wymaganie: „Idź, posprzątaj!" i odchodzą do swoich zajęć. W takiej sytuacji robienie porządku może być odbierane jako swego rodzaju kara, a z całą pewnością zajęcie nudne. Dziecko też musi mieć czas, aby posprzątać. Nie należy brzdąca poganiać. Pamiętajmy, że reguły, które dotyczą dorosłych, nie mogą odnosić się do dzieci, bo te nie są w stanie im sprostać.

Rodzicielskie tricki

Dzieci uwielbiają naśladować rodziców! Przyglądają się temu, co robi mama lub tata, i z uporem maniaka próbują robić to samo. Biorą do ręki miotłę i zawzięcie zamiatają lub chwytają za odkurzacz czy ścierają kurze. Warto im na to pozwolić, nawet jeśli narobią przy tym trochę bałaganu. W ten sposób bowiem uczą się, że sprzątanie jest ważnym elementem życia codziennego, że jest to naturalne i potrzebne. Przyzwyczajenie zaś oswoi dziecko i łagodnie wprowadzi w obowiązek.

Ważna zasada brzmi: nie wyciągamy klocków dopóki nie posprzątamy puzzli. O wiele łatwiej ułożyć na miejscu jedną zabawkę niż całą ich stertę! O wiele mniej też zajmie to czasu, a dziecko nie zdąży się znudzić. Ponadto stawiamy dziecku warunek - dalsza zabawa zależy od tego, czy wcześniej posprzątamy.

Ogarniamy pokój zawsze z dzieckiem i robimy to w formie zabawy. Najprościej zaproponować wyścigi: kto zbierze więcej klocków do swojego kubełka lub kto szybciej ułoży misie na półeczce. Oczywiście dopingujemy swojego brzdąca, dajemy mu fory, klaszczemy, śmiejemy się... Żaden maluch nie odmówi takiej zabawy.

Chowanie zabawek jest o wiele łatwiejsze, jeśli dziecko wie, gdzie zazwyczaj jest ich miejsce. Pomagają tu wszelkiego rodzaju pudełka, skrzynie skarbów, sortery... Klocki warto wrzucać do wiaderek, książki stoją na półkach, misie lub lale siedzą na łóżku. Drobne zabawki warto wrzucać do plastikowych pudełek, które można wsunąć pod łóżku lub ustawić jedno na drugim - góra zabawek wtedy zniknie, pokój zda się większy i mniej zagracony.

Wyluzować!

Na końcu (lub na początku) przede wszystkim trzeba wyluzować! Rodzice muszą pogodzić się z faktem, że dziecko w domu zawsze wprowadzi odrobinę bałaganu. I nie warto sobie z tego powodu robić wyrzutów, krzyczeć na dziecko czy się denerwować. Idealna pani domu więc będzie miała w tej kwestii na pewno sporo do przemyślenia...

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.