Co nieco o wspomaganiu rozwoju mowy - Benc.pl

Co nieco o wspomaganiu rozwoju mowy

Kategoria: Małe dzieci, Rozwój Dodano: 28.7.2009 (10:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Rodzice czekają z niecierpliwością na pierwsze słowo swojej pociechy. Mają nadzieję, że usłyszą „mama" lub „tata" i nieraz traktują ten wypowiedziany wyraz jak nagrodę za trudy rodzicielstwa. Jak duży wpływ na rozwój mowy może mieć rodzic? Czy mówienia można nauczyć? Jak ćwiczyć z dzieckiem? Opowiadamy w artykule o fizjologii rozwoju mowy, a także o tym, jak wspomóc malucha w nauce wypowiadaniu słów.

Jak to się zaczyna?

Rodzice mogą sie zdziwić, że proces rozwoju mowy zaczyna się już u dzidziusia, który jest w brzuszku mamy. Dorota Kornas-Biela w artykule Prenatalne uwarunkowania rozwoju mowy zwraca uwagę, że w okresie życia płodowego nie tylko kształtują się wszystkie narządy odpowiedzialne za mówienie: usta, wargi, dziąsła, krtań, język... W szóstym miesiącu ciąży maluch w łonie zaczyna odbierać dźwięki z zewnątrz i w ten sposób przyswaja sobie cechy brzmieniowe języka, takie jak: akcent, intonacja, rytm, ton, iloczas. Dlatego tak ważne jest, aby dziecko słyszało głos swojego rodzica, jeszcze będąc w brzuszku. Doskonale rozpoznaje ono głos mamy, kiedy już się urodzi. Pozwala mu on się uspokoić, zapewnia go o bezpieczeństwie.

Cztery ważne etapy

Leon Kaczmarek zajął się opisaniem rozwoju mowy w okresie postnatalnym. Wyróżnia on cztery etapy. Pierwszy to okres melodii, który trwa przez pierwszy rok życia. W tym czasie dziecko komunikuje się z otoczeniem za pomocą płaczu, informując, że jest głodne, zmęczone lub że trzeba mu zmienić pieluszkę. W okolicach trzeciego miesiąca życia maluszek zaczyna głużyć (gruchać). Kiedy jest zadowolony, bawi się, wydaje przy tym odgłosy - zbitki samogłosek i spółgłosek. Najczęściej są to takie grupy głosek, jak „gli", „tli", „kli", „gla", „bli". Gruchanie jest odruchem bezwarunkowym i dziecko nie ma nad nim kontroli. Później, mniej więcej w szóstym miesiącu życia, przechodzi do fazy gaworzenia, które jest już odruchem warunkowym. Bobas świadomie wypowiada i powtarza dźwięki. Najczęściej są to sylaby „ma", „ta", „ba", „da". Nawet jeśli zawzięcie powtarza „mamamamama", nie oznacza to jednak, że chce świadomie zawołać mamusię. Nie rozumie bowiem jeszcze znaczenia wypowiadanych przez siebie słów i są one raczej przypadkowe.

W drugim roku życia dziecko przechodzi przez okres wyrazu. Na tym etapie rozumie już wiele słów i poleceń, ale nie potrafi jeszcze zbyt wiele powiedzieć. Najczęściej zna już samogłoski i spółgłoski takie, jak m, p, b, t, d, n, k, ś, ć. To właśnie z nich buduje pierwsze słowa. Często jeszcze wypowiada tylko pierwszą lub ostatnią sylabę, na przykład „eście" zamiast „jeszcze", „niania" zamiast „mniam mniam".

Okres zdania przypada na trzeci rok życia dziecka. Brzdąc zaczyna powoli budować zdania, na początku składające się tylko z podmiotu i orzeczenia. Tworzy proste epitety. Potrafi też rozróżnić wszystkie głoski, choć niektórych nie potrafi poprawnie wymówić.

Okres swoistej mowy dziecięcej jest typowy dla dzieci w wieku przedszkolnym. Wzbogaca się wtedy zasób słownictwa, maluch buduje złożone zdania, uczy się opisywać rzeczywistość.

Pomagamy dziecku mówić

Gimnastyka języka oczywiście zależy też od rodziców. I nie chodzi bynajmniej o to, żeby z dzieckiem zawzięcie ćwiczyć wypowiadanie „mama" czy „baba". Oswajanie się z mową powinno być naturalne i codzienne. Maluch wychowywany w ciszy lub przy telewizorze na pewno o wiele później zacznie mówić niż ten, któremu tatuś opowiada świat.

Rozmowa

Dziecko, aby wymówić słowo, musi je wpierw ileś razy usłyszeć. Staramy się, aby wszystkie czynności codzienne były dziecku opowiadane: „A teraz ubieramy bluzeczkę. Co my tu mamy namalowane? Czyżby to był miś?" Mówimy wyraźnie, wystarczająco głośno i absolutnie nie zniekształcamy. Jeśli będziemy mówić „bluźećka" trudno się dziwić, że smyk nie będzie znał słowa „bluzeczka". Bardzo często popełniamy też ten błąd, że o sobie samym mówimy w trzeciej osobie, na przykład: „A teraz mama zrobi ci deserek" zamiast „Teraz zrobię ci deserek". Później dziecko nie używa form czasownika w pierwszej osobie, bo ich po prostu nie zna.

Czytanie

Czytanie książeczek (na początku krótkich rymowanek, potem opowiadań z obrazkami) znacząco wpływa na bogacenie zasobu słownictwa. Zadawanie pytań, zachęcanie do opisywania obrazków staje się motywacją do wypowiadania zdań.

Ćwiczenia paszczy :)

W akcie mówienia udział biorą mięśnie twarzy, język, usta, wargi, dziąsła... Trzeba je ćwiczyć - dmuchać bańki, pokazywać śmieszne miny przed lustrem, wyciągać język i dotykać nim czubka nosa, lizać lody, nadymać policzki jak balonik... Inwencja należy do rodziców i dzieci!

Dobre zwyczaje

Należy pamiętać też, że w rozwoju mowy pomaga rezygnacja z picia z butelki na rzecz niekapka, butelek z ustnikiem, bidonów i otwartych kubeczków. Nie będzie też szybko mówił  malec, który ma bezustannie w buzi smoczek. Można rzec, że smok jest największym wrogiem mówienia.

Proste, prawda?!  Nie wymieniliśmy jakichś czynności trudnych czy wyjątkowo pracochłonnych. Niestety bywa, że zagonieni rodzice zapominają lub nie mają czasu nawet na tak oczywistą aktywność z dzieckiem. Szukają potem rad u specjalistów i zamartwiają się, że ich dziecko jeszcze nie mówi.

Przy redakcji artykułu skorzystano z następujących książek:

  • E. Słodowik-Racaj, O mowie dziecka, Warszawa 2000.
  • D. Kornas-Biela, Prenatalne uwarunkowania rozwoju mowy, [w:] Opieka logopedyczna od poczęcia, red. B. Rocławski, Gdańsk 1997.
  • L. Kaczmarek, Nasze dziecko uczy się mowy, Lublin 1977.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • my też dużo mówimy do synka... a on do nas nie chce wcale mówić... jak już nauczy się jakiegoś słówka to po jakimś tygodniu dwóch poprostu zapomina... podobno chłopcy później zaczynają mówić więc mam nadzieję że mój synek lada chwila wejdzie w ten wiek...
  • my z mezem i wogle z cala nasza rodzina mowilismy do Olenki od samego poczatku, wszystko jej opisywalismy, kazda czynnosc, wszystko to co sie dzialo za oknem. Kiedy Ola skonczyla pol roku bardzo duzo czytalismy jej ksiazek- proste rymowanki i wiersze polskich poetow... kiedy Ola skonczyla rok mowila juz pelnymi zdaniami a majac 1,5 roku znala "lokomotywe" i "malpe w kapieli" na pamiec :)
    takze wydaje mi sie ze najlepszym sposobem na rozwoj mowy u dziecka jest poprostu ciagle mowienie do niego i opisywanie tego co sie robi lub co sie dzieje do okola... tylko mowienie normalne jak do doroslego - bez spieszczania
    • Dobre 0 Słabe 0
      Taaa..a jak skończyła dwa lata to myła naczynia i gotowała obiady. Ludzie skończcie zmyślać.
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Co nieco o wspomaganiu rozwoju mowy

Kategoria: Małe dzieci, Rozwój Dodano: 28.7.2009 (10:32)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Rodzice czekają z niecierpliwością na pierwsze słowo swojej pociechy. Mają nadzieję, że usłyszą „mama" lub „tata" i nieraz traktują ten wypowiedziany wyraz jak nagrodę za trudy rodzicielstwa. Jak duży wpływ na rozwój mowy może mieć rodzic? Czy mówienia można nauczyć? Jak ćwiczyć z dzieckiem? Opowiadamy w artykule o fizjologii rozwoju mowy, a także o tym, jak wspomóc malucha w nauce wypowiadaniu słów.

Jak to się zaczyna?

Rodzice mogą sie zdziwić, że proces rozwoju mowy zaczyna się już u dzidziusia, który jest w brzuszku mamy. Dorota Kornas-Biela w artykule Prenatalne uwarunkowania rozwoju mowy zwraca uwagę, że w okresie życia płodowego nie tylko kształtują się wszystkie narządy odpowiedzialne za mówienie: usta, wargi, dziąsła, krtań, język... W szóstym miesiącu ciąży maluch w łonie zaczyna odbierać dźwięki z zewnątrz i w ten sposób przyswaja sobie cechy brzmieniowe języka, takie jak: akcent, intonacja, rytm, ton, iloczas. Dlatego tak ważne jest, aby dziecko słyszało głos swojego rodzica, jeszcze będąc w brzuszku. Doskonale rozpoznaje ono głos mamy, kiedy już się urodzi. Pozwala mu on się uspokoić, zapewnia go o bezpieczeństwie.

Cztery ważne etapy

Leon Kaczmarek zajął się opisaniem rozwoju mowy w okresie postnatalnym. Wyróżnia on cztery etapy. Pierwszy to okres melodii, który trwa przez pierwszy rok życia. W tym czasie dziecko komunikuje się z otoczeniem za pomocą płaczu, informując, że jest głodne, zmęczone lub że trzeba mu zmienić pieluszkę. W okolicach trzeciego miesiąca życia maluszek zaczyna głużyć (gruchać). Kiedy jest zadowolony, bawi się, wydaje przy tym odgłosy - zbitki samogłosek i spółgłosek. Najczęściej są to takie grupy głosek, jak „gli", „tli", „kli", „gla", „bli". Gruchanie jest odruchem bezwarunkowym i dziecko nie ma nad nim kontroli. Później, mniej więcej w szóstym miesiącu życia, przechodzi do fazy gaworzenia, które jest już odruchem warunkowym. Bobas świadomie wypowiada i powtarza dźwięki. Najczęściej są to sylaby „ma", „ta", „ba", „da". Nawet jeśli zawzięcie powtarza „mamamamama", nie oznacza to jednak, że chce świadomie zawołać mamusię. Nie rozumie bowiem jeszcze znaczenia wypowiadanych przez siebie słów i są one raczej przypadkowe.

W drugim roku życia dziecko przechodzi przez okres wyrazu. Na tym etapie rozumie już wiele słów i poleceń, ale nie potrafi jeszcze zbyt wiele powiedzieć. Najczęściej zna już samogłoski i spółgłoski takie, jak m, p, b, t, d, n, k, ś, ć. To właśnie z nich buduje pierwsze słowa. Często jeszcze wypowiada tylko pierwszą lub ostatnią sylabę, na przykład „eście" zamiast „jeszcze", „niania" zamiast „mniam mniam".

Okres zdania przypada na trzeci rok życia dziecka. Brzdąc zaczyna powoli budować zdania, na początku składające się tylko z podmiotu i orzeczenia. Tworzy proste epitety. Potrafi też rozróżnić wszystkie głoski, choć niektórych nie potrafi poprawnie wymówić.

Okres swoistej mowy dziecięcej jest typowy dla dzieci w wieku przedszkolnym. Wzbogaca się wtedy zasób słownictwa, maluch buduje złożone zdania, uczy się opisywać rzeczywistość.

Pomagamy dziecku mówić

Gimnastyka języka oczywiście zależy też od rodziców. I nie chodzi bynajmniej o to, żeby z dzieckiem zawzięcie ćwiczyć wypowiadanie „mama" czy „baba". Oswajanie się z mową powinno być naturalne i codzienne. Maluch wychowywany w ciszy lub przy telewizorze na pewno o wiele później zacznie mówić niż ten, któremu tatuś opowiada świat.

Rozmowa

Dziecko, aby wymówić słowo, musi je wpierw ileś razy usłyszeć. Staramy się, aby wszystkie czynności codzienne były dziecku opowiadane: „A teraz ubieramy bluzeczkę. Co my tu mamy namalowane? Czyżby to był miś?" Mówimy wyraźnie, wystarczająco głośno i absolutnie nie zniekształcamy. Jeśli będziemy mówić „bluźećka" trudno się dziwić, że smyk nie będzie znał słowa „bluzeczka". Bardzo często popełniamy też ten błąd, że o sobie samym mówimy w trzeciej osobie, na przykład: „A teraz mama zrobi ci deserek" zamiast „Teraz zrobię ci deserek". Później dziecko nie używa form czasownika w pierwszej osobie, bo ich po prostu nie zna.

Czytanie

Czytanie książeczek (na początku krótkich rymowanek, potem opowiadań z obrazkami) znacząco wpływa na bogacenie zasobu słownictwa. Zadawanie pytań, zachęcanie do opisywania obrazków staje się motywacją do wypowiadania zdań.

Ćwiczenia paszczy :)

W akcie mówienia udział biorą mięśnie twarzy, język, usta, wargi, dziąsła... Trzeba je ćwiczyć - dmuchać bańki, pokazywać śmieszne miny przed lustrem, wyciągać język i dotykać nim czubka nosa, lizać lody, nadymać policzki jak balonik... Inwencja należy do rodziców i dzieci!

Dobre zwyczaje

Należy pamiętać też, że w rozwoju mowy pomaga rezygnacja z picia z butelki na rzecz niekapka, butelek z ustnikiem, bidonów i otwartych kubeczków. Nie będzie też szybko mówił  malec, który ma bezustannie w buzi smoczek. Można rzec, że smok jest największym wrogiem mówienia.

Proste, prawda?!  Nie wymieniliśmy jakichś czynności trudnych czy wyjątkowo pracochłonnych. Niestety bywa, że zagonieni rodzice zapominają lub nie mają czasu nawet na tak oczywistą aktywność z dzieckiem. Szukają potem rad u specjalistów i zamartwiają się, że ich dziecko jeszcze nie mówi.

Przy redakcji artykułu skorzystano z następujących książek:

  • E. Słodowik-Racaj, O mowie dziecka, Warszawa 2000.
  • D. Kornas-Biela, Prenatalne uwarunkowania rozwoju mowy, [w:] Opieka logopedyczna od poczęcia, red. B. Rocławski, Gdańsk 1997.
  • L. Kaczmarek, Nasze dziecko uczy się mowy, Lublin 1977.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • my też dużo mówimy do synka... a on do nas nie chce wcale mówić... jak już nauczy się jakiegoś słówka to po jakimś tygodniu dwóch poprostu zapomina... podobno chłopcy później zaczynają mówić więc mam nadzieję że mój synek lada chwila wejdzie w ten wiek...
  • my z mezem i wogle z cala nasza rodzina mowilismy do Olenki od samego poczatku, wszystko jej opisywalismy, kazda czynnosc, wszystko to co sie dzialo za oknem. Kiedy Ola skonczyla pol roku bardzo duzo czytalismy jej ksiazek- proste rymowanki i wiersze polskich poetow... kiedy Ola skonczyla rok mowila juz pelnymi zdaniami a majac 1,5 roku znala "lokomotywe" i "malpe w kapieli" na pamiec :)
    takze wydaje mi sie ze najlepszym sposobem na rozwoj mowy u dziecka jest poprostu ciagle mowienie do niego i opisywanie tego co sie robi lub co sie dzieje do okola... tylko mowienie normalne jak do doroslego - bez spieszczania
    • Dobre 0 Słabe 0
      Taaa..a jak skończyła dwa lata to myła naczynia i gotowała obiady. Ludzie skończcie zmyślać.
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.