Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci? - Benc.pl

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 30.11.-0001 (00:00)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Nawet dorośli nie zawsze czują się do końca oswojeni z tematem śmierci. Oczywiście, wszyscy zdajemy sobie sprawę z nieuniknionego końca wszystkich żywych organizmów, staramy się jednak o tym nie mówić, a nawet nie myśleć. Śmierć w naszej kulturze to nadal temat tabu, powód lęków, czasami nawet fobii. O umieraniu mówimy tylko wtedy, gdy jesteśmy do tego zmuszeni, czyli gdy odchodzi ktoś z naszych bliskich. Na ogół dopiero wówczas z tematem śmierci zapoznajemy też najmłodszych członków rodziny. Jak mówić o śmierci i jak tłumaczyć ją naszym dzieciom? Czy robimy to prawidłowo, czy wywołujemy niepotrzebny zamęt w ich niedoświadczonych główkach? Jak mówić, żeby nie przestraszyć?

Trudny temat: śmierć

Wydawałoby się, że śmierć jest tematem oswojonym. Nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli w wiadomościach o ofiarach katastrof, wypadków, kataklizmów czy zabójstw. Śmierć obcych ludzi jest dla nas codziennością, suchym faktem przyswajanym pomiędzy kolacją, a wieczornym filmem na dvd. Zupełnie inaczej wygląda sprawa śmierci w najbliższym otoczeniu. Sama myśl o odejściu rodziców, rodzeństwa, współmałżonka czy, nie daj Boże, własnych dzieci, ścina nam krew w żyłach i ściska gardło żelazną obręczą. Śmierć przestała być dla nas częścią życia, jak było kiedyś. W naszej kulturze nie ma już powolnego odchodzenia starych ludzi, umierania w domu, w otoczeniu żegnającej ich rodziny, modlitw nad zwłokami, długich rozmów przy grobach. Choroba wyrywa ludzi z rodzinnych domów, zamyka w szpitalach, odcina od rodziny, a zwłaszcza od dzieci.

Śmierć zabiera ludzi nie z ramion najbliższych, ale spod respiratorów i namiotów tlenowych. Nic więc dziwnego, że stała się obca, wroga, nieoswojona i przerażająca. Wielu dorosłych nie radzi sobie z lękiem, odcina się więc od tego tematu tak długo, jak tylko jest to możliwe. Nie podejmuje też tego wątku w rozmowach z dziećmi - głównie, żeby je chronić, ale także z powodu własnej niemocy. Dorosłym wydaje się, że dziecko do pewnego wieku i tak niewiele rozumie, nie warto więc podejmować z nim tematów trudnych. Jaki wiek jest magiczną granicą pomiędzy brakiem gotowości i gotowością do zrozumienia śmierci? Każdy rodzic ma na ten temat swoją teorię. A prawda jest taka, że z dzieckiem o śmierci porozmawiać można zawsze, ale w odpowiedni dla jego wieku sposób. I w odpowiednich, niewielkich dawkach.

Kiedy zacząć rozmawiać?

Temat śmierci powinien wypłynąć w naturalny sposób. Czasami pretekstem dziecięcych pytań jest znaleziony w parku martwy ptak, czasami maluch usłyszy o umieraniu od innego dziecka, bywa też, że podsłucha rozmowę dorosłych. Czasami zdarza się, że umiera jego własne domowe zwierzątko. Gdy dziecko pyta o śmierć, nie wolno go ignorować, przekładać rozmowy na nieokreślony czas "gdy będzie starsze" - takie zachowanie dorosłych wzbudzi w maluchach lęk i przeświadczenie, że dzieje się coś niedobrego, o czym nie wolno mówić. Pytającego malucha zawsze traktujemy poważnie. Jeśli chce przyjrzeć się martwemu zwierzęciu - pozwólmy na to, pomimo naszego wewnętrznego sprzeciwu (pod warunkiem, że obraz nie jest drastyczny!). Przyjrzenie się martwej muszce lub ptakowi to pierwszy krok do traktowania śmierci naturalnie, bez lęku i obrzydzenia. Oczywiście, każde dziecko jest inne, inny jest jego próg wrażliwości, dojrzałości i rozumienia, dlatego nie ma jednego właściwego schematu takich rozmów. To my, rodzice, musimy umiejętnie dawkować dzieciom prawdę. Ważne jest jednak, by nigdy nie kłamać.

Jak tłumaczyć?

Trudno jednoznacznie określić, co należy mówić. Znacznie łatwiej wymienić, czego mówić nie należy. Z całą pewnością nie powinno się uciekać do łatwych rozwiązań w postaci kłamstw. Informacja, że martwe zwierzę lub osoba "po prostu śpi" niepotrzebnie wzbudzi w dziecku nadzieję. Skoro teraz śpi, to kiedyś się obudzi. Nie warto liczyć, że maluch zapomni o "śpiącym" dziadku czy piesku. Będzie się o nich dopytywać, czasami w najmniej spodziewanych momentach. Jeżeli zaś wytłumaczymy, że ktoś śpi i już się nigdy nie obudzi, możemy wywołać w dziecku paniczny lęk przed zasypianiem. Hasło "sen" jest więc ze wszech miar nieprawidłowe i należy go unikać. Nie należy również podawać małemu dziecku zbyt wielu szczegółów dotyczących śmierci.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 30.11.-0001 (00:00)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Nawet dorośli nie zawsze czują się do końca oswojeni z tematem śmierci. Oczywiście, wszyscy zdajemy sobie sprawę z nieuniknionego końca wszystkich żywych organizmów, staramy się jednak o tym nie mówić, a nawet nie myśleć. Śmierć w naszej kulturze to nadal temat tabu, powód lęków, czasami nawet fobii. O umieraniu mówimy tylko wtedy, gdy jesteśmy do tego zmuszeni, czyli gdy odchodzi ktoś z naszych bliskich. Na ogół dopiero wówczas z tematem śmierci zapoznajemy też najmłodszych członków rodziny. Jak mówić o śmierci i jak tłumaczyć ją naszym dzieciom? Czy robimy to prawidłowo, czy wywołujemy niepotrzebny zamęt w ich niedoświadczonych główkach? Jak mówić, żeby nie przestraszyć?

Trudny temat: śmierć

Wydawałoby się, że śmierć jest tematem oswojonym. Nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli w wiadomościach o ofiarach katastrof, wypadków, kataklizmów czy zabójstw. Śmierć obcych ludzi jest dla nas codziennością, suchym faktem przyswajanym pomiędzy kolacją, a wieczornym filmem na dvd. Zupełnie inaczej wygląda sprawa śmierci w najbliższym otoczeniu. Sama myśl o odejściu rodziców, rodzeństwa, współmałżonka czy, nie daj Boże, własnych dzieci, ścina nam krew w żyłach i ściska gardło żelazną obręczą. Śmierć przestała być dla nas częścią życia, jak było kiedyś. W naszej kulturze nie ma już powolnego odchodzenia starych ludzi, umierania w domu, w otoczeniu żegnającej ich rodziny, modlitw nad zwłokami, długich rozmów przy grobach. Choroba wyrywa ludzi z rodzinnych domów, zamyka w szpitalach, odcina od rodziny, a zwłaszcza od dzieci.

Śmierć zabiera ludzi nie z ramion najbliższych, ale spod respiratorów i namiotów tlenowych. Nic więc dziwnego, że stała się obca, wroga, nieoswojona i przerażająca. Wielu dorosłych nie radzi sobie z lękiem, odcina się więc od tego tematu tak długo, jak tylko jest to możliwe. Nie podejmuje też tego wątku w rozmowach z dziećmi - głównie, żeby je chronić, ale także z powodu własnej niemocy. Dorosłym wydaje się, że dziecko do pewnego wieku i tak niewiele rozumie, nie warto więc podejmować z nim tematów trudnych. Jaki wiek jest magiczną granicą pomiędzy brakiem gotowości i gotowością do zrozumienia śmierci? Każdy rodzic ma na ten temat swoją teorię. A prawda jest taka, że z dzieckiem o śmierci porozmawiać można zawsze, ale w odpowiedni dla jego wieku sposób. I w odpowiednich, niewielkich dawkach.

Kiedy zacząć rozmawiać?

Temat śmierci powinien wypłynąć w naturalny sposób. Czasami pretekstem dziecięcych pytań jest znaleziony w parku martwy ptak, czasami maluch usłyszy o umieraniu od innego dziecka, bywa też, że podsłucha rozmowę dorosłych. Czasami zdarza się, że umiera jego własne domowe zwierzątko. Gdy dziecko pyta o śmierć, nie wolno go ignorować, przekładać rozmowy na nieokreślony czas "gdy będzie starsze" - takie zachowanie dorosłych wzbudzi w maluchach lęk i przeświadczenie, że dzieje się coś niedobrego, o czym nie wolno mówić. Pytającego malucha zawsze traktujemy poważnie. Jeśli chce przyjrzeć się martwemu zwierzęciu - pozwólmy na to, pomimo naszego wewnętrznego sprzeciwu (pod warunkiem, że obraz nie jest drastyczny!). Przyjrzenie się martwej muszce lub ptakowi to pierwszy krok do traktowania śmierci naturalnie, bez lęku i obrzydzenia. Oczywiście, każde dziecko jest inne, inny jest jego próg wrażliwości, dojrzałości i rozumienia, dlatego nie ma jednego właściwego schematu takich rozmów. To my, rodzice, musimy umiejętnie dawkować dzieciom prawdę. Ważne jest jednak, by nigdy nie kłamać.

Jak tłumaczyć?

Trudno jednoznacznie określić, co należy mówić. Znacznie łatwiej wymienić, czego mówić nie należy. Z całą pewnością nie powinno się uciekać do łatwych rozwiązań w postaci kłamstw. Informacja, że martwe zwierzę lub osoba "po prostu śpi" niepotrzebnie wzbudzi w dziecku nadzieję. Skoro teraz śpi, to kiedyś się obudzi. Nie warto liczyć, że maluch zapomni o "śpiącym" dziadku czy piesku. Będzie się o nich dopytywać, czasami w najmniej spodziewanych momentach. Jeżeli zaś wytłumaczymy, że ktoś śpi i już się nigdy nie obudzi, możemy wywołać w dziecku paniczny lęk przed zasypianiem. Hasło "sen" jest więc ze wszech miar nieprawidłowe i należy go unikać. Nie należy również podawać małemu dziecku zbyt wielu szczegółów dotyczących śmierci.

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.