Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej polityce prywatności.

Depresja - wszystko na temat depresji

Kategoria: Kobieta, Zdrowie i uroda Dodano: 4.9.2012 (13:02)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleKażdemu zdarzają się gorsze dni, prawie każdemu - okresy pesymizmu i „czarnowidztwa". Te trudne chwile wynikają na ogół ze zmęczenia, przepracowania, monotonii, czasami także z niekorzystnych zdarzeń losowych. Przeważnie jednak szybko mijają. Co jednak, gdy poczucie przygnębienia nie chce nas opuścić przez długie tygodnie i miesiące? Nie zawsze potrafimy zdiagnozować u siebie depresję, obwiniamy się więc za złe samopoczucie, mniejszą wydajność w pracy i domu, gorszy nastrój, nadmierną płaczliwość i kłótliwość. Gdy czujemy, że tracimy grunt pod nogami, a życie wymyka nam się spod kontroli, nie potrafimy sobie pomóc. A powinniśmy.

Depresja przez małe i duże D

Słowo „depresja", jak zresztą wiele innych w słowniku języka polskiego, używane bywa zupełnie opacznie. Gdy mowa o gorszym humorze, chwilowym złym samopoczuciu, chandrze związanej z jakimś błahym w gruncie rzeczy wydarzeniem, lubimy użalać się nad sobą mówiąc „chyba mam depresję". Byle kłótnia czy inne spięcie kieruje nasze kroki do apteki, gdzie ze zbolałą miną kupujemy ziołowe środki uspokajające bez recepty. Gdy jednak któregoś z naszych bliskich, lub nawet nas samych, dotykają objawy prawdziwej depresji klinicznej, uciekamy od hasła „depresja" jak najdalej. „Weź się w garść" mówimy,  „przecież nie masz tak źle", „inni mają gorzej". Oba te zjawiska są oczywiście ze sobą ściśle powiązane. Powszechna trywializacja depresji odebrała jej powagę poważnej choroby (zagrażającej życiu znacznie bardziej, niż wiele innych, wzbudzających lęk schorzeń!). Ponieważ z „depresją" stykamy się na co dzień, łączymy ją po prostu z obniżonym nastrojem i chwilowymi kłopotami. O tej prawdziwej, ciągnącej się miesiącami i latami, odbierającej chęć życia, leczonej środkami psychotropowymi, wiemy tyle, co nic. Nie chcemy jej widzieć u bliskich, nie zauważamy u siebie. Żyjemy z nią lub obok niej latami, męcząc się i obwiniając.

Jak rozpoznać objawy

Jest wiele typów i odmian depresji, różne źródła nazywają je w różny sposób. Najpoważniejszymi odmianami są jednak depresja jedno i dwubiegunowa (obie niezależne od czynników zewnętrznych, wynikające prawdopodobnie z zaburzeń funkcjonowania mózgu, szczególnie systemu hormonalnego lub nerwowego, m.in. niedoboru amin biogenicznych, spadku poziomu norepinefryny oraz serotoniny). Depresja jednobiegunowa, zwana też endogenną, powoduje poważne zakłócenia funkcji psychicznych i fizycznych chorego - człowiek nie ma siły nie tylko pracować, ale wręcz wstawać rano z łóżka, przygotowywać sobie posiłków, a nawet myć się. Chorujący na depresją endogenną miewają myśli samobójcze, niestety często podejmując próby ich realizacji. W depresji dwubiegunowej okresy przypominające objawy depresji endogennej występują naprzemiennie z okresami manii, czyli nadmiernego pobudzenia. Chory przeskakuje ze skrajności w skrajność - raz chce przenosić góry, raz skakać z wieżowca. Depresją dwubiegunową niepoprawnie nazywa się  czasem zwyczajne wahania nastrojów, wynikające chociażby z PMS u kobiet. Lekarze jednak nie dają się zwieść, depresja dwubiegunowa jest stosunkowo łatwa do zdiagnozowania. Depresję jedno i dwubiegunową leczy się farmakologicznie, czasami konieczna bywa nawet hospitalizacja. Warto zdawać sobie sprawę, że te najcięższe odmiany depresji są częstą przyczyna samobójstw - szacuje się, że co piąty chory odbiera sobie życie.

Jednym z rodzajów depresji jest też dystymia, czyli depresja nerwicowa. Jej przebieg jest łagodniejszy od dwóch powyższych przypadków, jednak również wymaga leczenia farmakologicznego, najlepiej połączonego z psychoterapią. Chorzy na dystymię cierpią na znaczne obniżenie nastroju, nieustannie zmagają się z poczuciem beznadziejności, nie mają energii życiowej, nie potrafią zdobyć się na optymizm. Choroba może trwać latami, nieleczona - nawet całe życie. Przyczyn dystymii lekarze dopatrują się w zaburzonym poczuciu bezpieczeństwa w dzieciństwie, traumatycznych wydarzeniach, kłopotach z określaniem celów i potrzeb. W większości przypadków podłożem dystymii są nieprawidłowe relacje w rodzinie, toksyczni rodzice, przemoc psychiczna lub fizyczna w domu. Choroba może mieć też podłoże genetyczne.

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.