Dawczyni komórek jajowych - Benc.pl

Dawczyni komórek jajowych

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 25.10.2013 (15:53)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Dziecko to szczęście i dar od Boga, to istota na którą możemy przelać wszystkie swoje pozytywne emocje, którą możemy kochać całym sercem, dbać o nie i wychowywać na dobrego człowieka. To również obowiązek już na całe życie, mnóstwo nieprzespanych nocy, nerwów i łez. Mimo wszystko te emocje są niezwykle pożądane przez bardzo wielu ludzi. Większość par z powiększeniem rodziny nie ma znaczących problemów, jednak jest odsetek, dla których ta „drobnostka" stała się sensem i celem w życiu. Rodzicielstwo.

W przybliżonych danych twierdzi się, że problem z poczęciem potomstwa może mieć nawet 20% par w Polsce, to jest ok. 1,5 do 3 mln osób. Niepłodność, została uznana za chorobą cywilizacyjną, którą można i należy leczyć. Kliniki leczenia niepłodności istnieją już w wielu większych polskich miastach i zgłasza się do nich także coraz więcej pacjentów.

Naprzeciw coraz to konkretniejszym potrzebom, kliniki takie wychodzą z opcją dawstwa komórek jajowych. Jest to rozwiązanie dla par, gdzie to problemy z zajściem w ciążę stoją po stronie kobiety. Czasami powodem jest nieprawidłowa praca jajników lub jej przedwczesne wygaśnięcie. W takim wypadku ratunkiem jest skorzystanie z jajeczek innej kobiety. Jest to proceder w żaden sposób nie określony prawnie w Polsce, nie ma do niego żadnych przepisów, które regulowałyby jego przebieg. Tak więc, wszystko odbywa się na pograniczu. Zapisy dotyczące tego tematu w Unii Europejskiej traktują o całkowitej dobrowolności chęci oddania swoich komórek jajowych, stąd nie ma mowy o żadnym wynagrodzeniu za tę czynność. Pieniądze jakie można uzyskać za „ofiarowanie" komórki jajowej bywa nazywane „zadośćuczynieniem". Za co? Za wszelkie dodatkowe koszty i niedogodności poniesione podczas stymulacji i zabiegu.

Nasza rozmówczyni przeszła przez cały proces „dawstwa", poniżej możecie poznać jej historię.

Jak to wszystko się zaczęło?

A: Nigdy wcześniej nie myślałam o tym, by być dawczynią swoich komórek jajowych. Do czasu gdy koleżanka podrzuciła mi ogłoszenie z internetu, na jednym z portali z ofertami pracy. Ogłoszenie brzmiało mniej więcej w taki sposób, że są poszukiwane kobiety, które chętne są oddać swoje komórki jajowe dla par leczących się w programie in vitro. Całość była odpłatna, kwota nazwana „wynagrodzeniem" za np. wykup leków, dojazdy do kliniki, konsultacje medyczne, etc. przysługiwała każdej „dawczyni" nawet w wypadku niepowodzenia stymulacji, jednak była adekwatnie mniejsza. Oferta kusiła, tym bardziej że moja sytuacja finansowa nie była w najlepszej kondycji. Pozostawał jednak dylemat natury moralnej. Jak to oddać? Jak to, że część mnie, „moje" dziecko będzie wychowywać się z innymi ludźmi gdzieś w świecie? Jednak wszystko zależy od tego jak poukładamy to sobie w głowie. Jestem już szczęśliwą mamą, nie planuję więcej dzieci, a komórki jajowe, które wytwarza mój organizm i tak marnują się co miesiąc razem z menstruacją. Tak też do tego podeszłam, że one po prostu „przepadną" tak jak wszystkie poprzednie, o których nie myślałam w ten sposób. Jeśli natomiast zabieg się powiedzie przyczynię się częściowo do spełnienia ogromnego marzenia pary bardzo chcącej posiadać własne dziecko.

Decyzja podjęta, jak wyglądał dalej ten proces?

A: Cóż, naturalną koleją rzeczy był kontakt z kliniką, a raczej z osobą oddelegowaną do tych działań. Pani embriolog wszystko wyjaśniła mi przez telefon, umawiając na pierwsze spotkanie z lekarzem. Pojechałam. Zostałam przebadana ginekologicznie, aby wykluczyć wszelkie możliwe nieprawidłowości. Został przeprowadzony także wstępny wywiad zdrowotny. Pobrano mi krew do badań. Następne badanie odbyło się podczas miesiączki i trzecie zaraz po menstruacji. Na każdym pobierano mi krew. O tym po co i dlaczego, do jakich badań jest im potrzebna, dowiadywałam się z internetu, gdyż w klinice nikt nie czuł się w obowiązku informowania mnie o takich rzeczach. Mogły być to badania do określenia np. grupy krwi czy morfologia, lipidogram, ALT, AST, badanie moczu, badania infekcyjne w kierunku wirusów HBV, HCV, HIV, różyczki, cytomegalii, toksoplazmozy, chlamydii trachomatis, rzeżączki, badania genetyczne oraz hormonalne Ostatni etap, był etapem kluczowym, przeprowadzano właśnie badania genetyczne, gdzie zazwyczaj odpadało najwięcej kandydatek na „dawczynię".

Przeszłaś szereg badań, kiedy dowiedziałaś się o wynikach?

A: Trochę to u mnie trwało. Generalną decyzję o tym, że chcę być „dawczynią" podjęłam jakoś w styczniu. Ostatnie badania przeprowadzono w kwietniu/maju, a o wynikach- na TAK, dowiedziałam się w czerwcu. Ucieszyłam się, bo to jednocześnie oznaczało, że wyniki wszystkich badań mam prawidłowe, że jestem zdrowa. Wtedy też zaczął się okres urlopowy, zarówno lekarz i biorcy zaczęli wyjeżdżać na wakacje i wszystko znowu się przeciągało. W końcu o tym, że są biorcy na moje jajeczko poinformowano mnie w okolicach początku września jak dobrze pamiętam.

Jak wyglądała stymulacja, jak przygotowywałaś się do zabiegu?

A: Kolejna wizyta w klinice i kolejny szok kiedy dowiedziałam się, że leki jakie mam sobie podawać są w formie zastrzyków. Zastrzyków, które będę wstrzykiwać sobie sama w dół brzucha. Dostałam cały zestaw, zostałam poinformowana w jakim czasie i w jaki sposób tego dokonać, po czym wróciłam do domu czekając na miesiączkę. Tak, właśnie na miesiączkę, ponieważ hormony należało zacząć przyjmować w drugim dniu cyklu, czyli w drugim dni miesiączki. Warto zaznaczyć, że w procesie dawstwa pobierane są nie tylko komórki jakie organizm kobiety wytworzy samodzielnie, ale właśnie poprzez hormony odpowiednio stymuluje się układ rozrodczy aby wytworzył tych jajeczek znacznie więcej i o większych rozmiarach. Pierwszy zastrzyk był stresujący, nigdy wcześniej nie miałam z tym do czynienia, ale z każdym następnym szło już coraz lepiej, choć bardziej boleśnie, gdyż brzuch był już bardziej wrażliwy i dotkliwie odbierał każde wkłucie.

Jakie leki przyjmowałaś i jak wyglądał harmonogram dawkowania?

A: Ogólnie przez okres 13 dni, bo tyle trwała stymulacja brałam trzy rodzaje leków. Początkowo przez 6 dni (czyli od drugiego dnia miesiączki):

PERGOVERIS (lek stosowany u kobiet mających problem z płodnością, gdzie proces owulacji nie zachodzi z powodu bardzo małej ilości hormonów biorących udział w tej czynności)

Siódmego dnia dołożono mi:

CETROTIDE (lek, którego celem jest stymulacja jajników aby wytworzyć jak największą ilość jajeczek, zapobiega również przedwczesnej owulacji, czyli uwolnienia jajeczka z jajnika do macicy) -przez okres 4 dni wykonywałam dwa zastrzyki, po jednym z każdej strony brzucha. W tym czasie praktycznie co drugi dzień byłam w klinice na kontrolnym USG i badaniu krwi, gdzie kontrolowano wzrost komórek jajowych i ich dojrzałość do ewentualnego pobrania. Jajeczek było dużo, nie mogłam uwierzyć, że są w stanie się zmieścić na tak małej powierzchni, tym bardziej gdy słyszałam jak lekarz podawał ich rozmiary: 20 mm, 21 mm, 19 mm, 19mm, 18 mm, 18 mm, 20 mm i to były tylko te z większych. W końcu 11 dnia cyklu wszystko było gotowe. Dostałam ostatni zastrzyk, który miałam sobie podać wieczorem, na 36 godzin przez punkcją:

OVITRELLE (to lek, który powoduje dojrzewanie komórek jajowych i wywołuje owulację, czyli ich uwolnienie do macicy).

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • Ja oddawałam w Poznaniu w Invimedzie, to jedyne miejsce w Wielkopolsce, gdzie można to zrobić. Wszystko odbyło się w intymnej atmosferze. Żadnych powikłań nie miałam.
  • chba zależy od kliniki, te powikłania, słyszałyście, by któraś miała po pobraniu? ja 4 razy oddaałam, przez Future Parenthood Healthcare i ok jest, ale chyba tam limit wyczerpałam i zastanawiam si , jakbym miała oddawać gdzie indziej... wiecie coś?
  • Jestem zdecydowana sprzedać komórki jajowe. Mam 30 lat, jestem z wykształcenia polonistką. Jestem blondynką o niebieskich oczach. Wzrost 169, waga 57. Mam dwójkę zdrowych dzieci, 4 i 2 lata. Nie posiadam nałogów, jestem zdrowa. Mieszkam w województwie lubuskim, Gorzów Wlkp. Proszę o kontakt na adres basienka2355@wp.pl
  • Witam serdecznie, jestem zdrową 26 letnią kobietą, nie palącą ani nie pijącą. Oddam potrzebującemu małżeństwu komórki jajowe. Kontakt 794 023 120
  • oddam komorki jajowe tel 511467351
  • oddam komorki jajowe 794 057 472
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Dawczyni komórek jajowych

Kategoria: Kobieta, Z życia wzięte Dodano: 25.10.2013 (15:53)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Dziecko to szczęście i dar od Boga, to istota na którą możemy przelać wszystkie swoje pozytywne emocje, którą możemy kochać całym sercem, dbać o nie i wychowywać na dobrego człowieka. To również obowiązek już na całe życie, mnóstwo nieprzespanych nocy, nerwów i łez. Mimo wszystko te emocje są niezwykle pożądane przez bardzo wielu ludzi. Większość par z powiększeniem rodziny nie ma znaczących problemów, jednak jest odsetek, dla których ta „drobnostka" stała się sensem i celem w życiu. Rodzicielstwo.

W przybliżonych danych twierdzi się, że problem z poczęciem potomstwa może mieć nawet 20% par w Polsce, to jest ok. 1,5 do 3 mln osób. Niepłodność, została uznana za chorobą cywilizacyjną, którą można i należy leczyć. Kliniki leczenia niepłodności istnieją już w wielu większych polskich miastach i zgłasza się do nich także coraz więcej pacjentów.

Naprzeciw coraz to konkretniejszym potrzebom, kliniki takie wychodzą z opcją dawstwa komórek jajowych. Jest to rozwiązanie dla par, gdzie to problemy z zajściem w ciążę stoją po stronie kobiety. Czasami powodem jest nieprawidłowa praca jajników lub jej przedwczesne wygaśnięcie. W takim wypadku ratunkiem jest skorzystanie z jajeczek innej kobiety. Jest to proceder w żaden sposób nie określony prawnie w Polsce, nie ma do niego żadnych przepisów, które regulowałyby jego przebieg. Tak więc, wszystko odbywa się na pograniczu. Zapisy dotyczące tego tematu w Unii Europejskiej traktują o całkowitej dobrowolności chęci oddania swoich komórek jajowych, stąd nie ma mowy o żadnym wynagrodzeniu za tę czynność. Pieniądze jakie można uzyskać za „ofiarowanie" komórki jajowej bywa nazywane „zadośćuczynieniem". Za co? Za wszelkie dodatkowe koszty i niedogodności poniesione podczas stymulacji i zabiegu.

Nasza rozmówczyni przeszła przez cały proces „dawstwa", poniżej możecie poznać jej historię.

Jak to wszystko się zaczęło?

A: Nigdy wcześniej nie myślałam o tym, by być dawczynią swoich komórek jajowych. Do czasu gdy koleżanka podrzuciła mi ogłoszenie z internetu, na jednym z portali z ofertami pracy. Ogłoszenie brzmiało mniej więcej w taki sposób, że są poszukiwane kobiety, które chętne są oddać swoje komórki jajowe dla par leczących się w programie in vitro. Całość była odpłatna, kwota nazwana „wynagrodzeniem" za np. wykup leków, dojazdy do kliniki, konsultacje medyczne, etc. przysługiwała każdej „dawczyni" nawet w wypadku niepowodzenia stymulacji, jednak była adekwatnie mniejsza. Oferta kusiła, tym bardziej że moja sytuacja finansowa nie była w najlepszej kondycji. Pozostawał jednak dylemat natury moralnej. Jak to oddać? Jak to, że część mnie, „moje" dziecko będzie wychowywać się z innymi ludźmi gdzieś w świecie? Jednak wszystko zależy od tego jak poukładamy to sobie w głowie. Jestem już szczęśliwą mamą, nie planuję więcej dzieci, a komórki jajowe, które wytwarza mój organizm i tak marnują się co miesiąc razem z menstruacją. Tak też do tego podeszłam, że one po prostu „przepadną" tak jak wszystkie poprzednie, o których nie myślałam w ten sposób. Jeśli natomiast zabieg się powiedzie przyczynię się częściowo do spełnienia ogromnego marzenia pary bardzo chcącej posiadać własne dziecko.

Decyzja podjęta, jak wyglądał dalej ten proces?

A: Cóż, naturalną koleją rzeczy był kontakt z kliniką, a raczej z osobą oddelegowaną do tych działań. Pani embriolog wszystko wyjaśniła mi przez telefon, umawiając na pierwsze spotkanie z lekarzem. Pojechałam. Zostałam przebadana ginekologicznie, aby wykluczyć wszelkie możliwe nieprawidłowości. Został przeprowadzony także wstępny wywiad zdrowotny. Pobrano mi krew do badań. Następne badanie odbyło się podczas miesiączki i trzecie zaraz po menstruacji. Na każdym pobierano mi krew. O tym po co i dlaczego, do jakich badań jest im potrzebna, dowiadywałam się z internetu, gdyż w klinice nikt nie czuł się w obowiązku informowania mnie o takich rzeczach. Mogły być to badania do określenia np. grupy krwi czy morfologia, lipidogram, ALT, AST, badanie moczu, badania infekcyjne w kierunku wirusów HBV, HCV, HIV, różyczki, cytomegalii, toksoplazmozy, chlamydii trachomatis, rzeżączki, badania genetyczne oraz hormonalne Ostatni etap, był etapem kluczowym, przeprowadzano właśnie badania genetyczne, gdzie zazwyczaj odpadało najwięcej kandydatek na „dawczynię".

Przeszłaś szereg badań, kiedy dowiedziałaś się o wynikach?

A: Trochę to u mnie trwało. Generalną decyzję o tym, że chcę być „dawczynią" podjęłam jakoś w styczniu. Ostatnie badania przeprowadzono w kwietniu/maju, a o wynikach- na TAK, dowiedziałam się w czerwcu. Ucieszyłam się, bo to jednocześnie oznaczało, że wyniki wszystkich badań mam prawidłowe, że jestem zdrowa. Wtedy też zaczął się okres urlopowy, zarówno lekarz i biorcy zaczęli wyjeżdżać na wakacje i wszystko znowu się przeciągało. W końcu o tym, że są biorcy na moje jajeczko poinformowano mnie w okolicach początku września jak dobrze pamiętam.

Jak wyglądała stymulacja, jak przygotowywałaś się do zabiegu?

A: Kolejna wizyta w klinice i kolejny szok kiedy dowiedziałam się, że leki jakie mam sobie podawać są w formie zastrzyków. Zastrzyków, które będę wstrzykiwać sobie sama w dół brzucha. Dostałam cały zestaw, zostałam poinformowana w jakim czasie i w jaki sposób tego dokonać, po czym wróciłam do domu czekając na miesiączkę. Tak, właśnie na miesiączkę, ponieważ hormony należało zacząć przyjmować w drugim dniu cyklu, czyli w drugim dni miesiączki. Warto zaznaczyć, że w procesie dawstwa pobierane są nie tylko komórki jakie organizm kobiety wytworzy samodzielnie, ale właśnie poprzez hormony odpowiednio stymuluje się układ rozrodczy aby wytworzył tych jajeczek znacznie więcej i o większych rozmiarach. Pierwszy zastrzyk był stresujący, nigdy wcześniej nie miałam z tym do czynienia, ale z każdym następnym szło już coraz lepiej, choć bardziej boleśnie, gdyż brzuch był już bardziej wrażliwy i dotkliwie odbierał każde wkłucie.

Jakie leki przyjmowałaś i jak wyglądał harmonogram dawkowania?

A: Ogólnie przez okres 13 dni, bo tyle trwała stymulacja brałam trzy rodzaje leków. Początkowo przez 6 dni (czyli od drugiego dnia miesiączki):

PERGOVERIS (lek stosowany u kobiet mających problem z płodnością, gdzie proces owulacji nie zachodzi z powodu bardzo małej ilości hormonów biorących udział w tej czynności)

Siódmego dnia dołożono mi:

CETROTIDE (lek, którego celem jest stymulacja jajników aby wytworzyć jak największą ilość jajeczek, zapobiega również przedwczesnej owulacji, czyli uwolnienia jajeczka z jajnika do macicy) -przez okres 4 dni wykonywałam dwa zastrzyki, po jednym z każdej strony brzucha. W tym czasie praktycznie co drugi dzień byłam w klinice na kontrolnym USG i badaniu krwi, gdzie kontrolowano wzrost komórek jajowych i ich dojrzałość do ewentualnego pobrania. Jajeczek było dużo, nie mogłam uwierzyć, że są w stanie się zmieścić na tak małej powierzchni, tym bardziej gdy słyszałam jak lekarz podawał ich rozmiary: 20 mm, 21 mm, 19 mm, 19mm, 18 mm, 18 mm, 20 mm i to były tylko te z większych. W końcu 11 dnia cyklu wszystko było gotowe. Dostałam ostatni zastrzyk, który miałam sobie podać wieczorem, na 36 godzin przez punkcją:

OVITRELLE (to lek, który powoduje dojrzewanie komórek jajowych i wywołuje owulację, czyli ich uwolnienie do macicy).

zobacz wszystkie

Komentarze

Pozostało znaków 1024
  • Ja oddawałam w Poznaniu w Invimedzie, to jedyne miejsce w Wielkopolsce, gdzie można to zrobić. Wszystko odbyło się w intymnej atmosferze. Żadnych powikłań nie miałam.
  • chba zależy od kliniki, te powikłania, słyszałyście, by któraś miała po pobraniu? ja 4 razy oddaałam, przez Future Parenthood Healthcare i ok jest, ale chyba tam limit wyczerpałam i zastanawiam si , jakbym miała oddawać gdzie indziej... wiecie coś?
  • Jestem zdecydowana sprzedać komórki jajowe. Mam 30 lat, jestem z wykształcenia polonistką. Jestem blondynką o niebieskich oczach. Wzrost 169, waga 57. Mam dwójkę zdrowych dzieci, 4 i 2 lata. Nie posiadam nałogów, jestem zdrowa. Mieszkam w województwie lubuskim, Gorzów Wlkp. Proszę o kontakt na adres basienka2355@wp.pl
  • Witam serdecznie, jestem zdrową 26 letnią kobietą, nie palącą ani nie pijącą. Oddam potrzebującemu małżeństwu komórki jajowe. Kontakt 794 023 120
  • oddam komorki jajowe tel 511467351
  • oddam komorki jajowe 794 057 472
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.