Maciek idzie do przedszkola - Benc.pl

Maciek idzie do przedszkola

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 11.9.2014 (16:15)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleTo ja. Nie wiem dokładnie jak mam na imię, bo co chwilę mówią do mnie inaczej: nazywam się więc albo Rybka, albo Księżniczka, albo Słoneczko, albo Myszka, albo Żabka, albo Hania. Oni wszyscy myślą, że ja jeszcze niewiele rozumiem, ale grubo się pomylili!

Dzisiaj chyba jest ważny dzień. Mama biega po mieszkaniu nieuczesana, co chwilę otwiera jakąś szafę - a to w kuchni, a to w pokoju Maćka, a to w łazience - i wyciąga z niej coś dziwnego i kolorowego i wkłada do maćkowego plecaka. Maćkowi chyba chce się płakać. Mi też, może popłaczemy razem?

- Buuuuu!

To działa! Mama przestała biegać! Podchodzi do mojego bujaczka i bierze mnie na ręce, a potem na kolanie sadza sobie mojego Starszego Brata. Lubię, gdy wszyscy się przytulamy, więc może przestanę już płakać.

- Przepraszam was, chyba denerwuję się tym przedszkolem bardziej niż wy... - mówi mama.

- Co to jest przedszkole? - chciałabym spytać, ale nie umiem, więc tylko wypuszczam z buzi trochę śliny. Mama wyciera ją w rękaw swojej koszulki.

- Po co tak biegasz po całym domu? - pyta mamę Maciek.

- Pakuję twoje rzeczy do przedszkola! Musisz mieć ręczniczek, ubranka na zmianę, kapcie, dam ci też coś do picia...

- To ja ci pomogę! - wykrzykuje Maciek i zabiera się za pakowanie, a mnie odkładają na dywan. Nareszcie trochę swobody w tym domu wariatów!

Ja też chcę spakować Maćka! Dam mu mój ulubiony smoczek. Trzeba otworzyć plecaczek... Ups! Wszystko się wysypało, ale to nic! Pozbieram.

- Hania! Co ty wyprawiasz? - woła mama.

- Jak to co? Pakuję Maćka do przedszkola! - chciałabym powiedzieć, ale nie umiem, więc tylko się naburmuszę.

- Nie, nie dawaj tu swojego smoczka! - woła mama. Tego już za wiele! Człowiek chce pomóc, a dorośli zwracają mu uwagę! Za karę się rozpłaczę, a co!

- Buuu!

- Haniu, już dobrze, dobrze, uspokój się, zaraz pójdziemy na spacerek, zobaczysz, będzie fajnie!

Lubię spacerki, więc pozwalam się ubrać. Mama jeszcze szybko czesze włosy (i dobrze, bo w potarganych wygląda jak mój pluszowy lew), a Maciek ubiera się całkiem sam. Jaki on zdolny!

Wychodzimy. Ale zaraz, zaraz! Idziemy inną trasą niż zwykle! Gdzie moja ulubiona latarnia? I kolorowe kubły na śmieci?! Co to za dom?

- Witaj w przedszkolu, Maciusiu! - mówi Mama. Maciek się uśmiecha, ale ja widzę, że się boi. Jak wtedy, gdy ten głupi pies sąsiada zaczął na nas szczekać. Albo jak musiał iść do dentysty. Albo jak w telewizji pokazywali tego ogromnego rekina z ostrymi zębiskami. Czemu Maciek tak boi się przedszkola? Tu też są rekiny?!

Maciek przebiera buty na kapcie i idzie za taką miłą panią do sali, w której jest mnóstwo zabawek. Nie ma żadnych rekinów! Ani psa sąsiada! Ani dentysty! Czego ten Maciek tak się bał?! Ja też zdejmuję buty, bo też chcę wejść tam, gdzie mój Starszy Brat, ale - no wyobraźcie sobie! - mama mówi:

- Nie, nie, Haniu! My idziemy do domku, wrócimy po Maćka po południu. - I na dodatek się śmieje! Ona myśli, że to jest zabawne! Maciek zostaje z miłą panią, w miejscu, gdzie jest mnóstwo zabawek, a ja mam iść do domu? I to ma być śmieszne?!

Nie ma tak. Za karę będę płakać najgłośniej, jak umiem! A tak w ogóle, to zrobię im wszystkim na złość! Urosnę! Będę jeszcze większa niż Maciek! Urosnę tak szybko, że ani się obejrzą  i będę na tyle duża, żeby też iść do przedszkola, a co!

Asia Olejarczyk jest także autorką książki dla dzieci "Mikrulki" i tekstu na benc.pl: "Jak bawić się (z) książką". Zapraszamy!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Maciek idzie do przedszkola

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 11.9.2014 (16:15)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleTo ja. Nie wiem dokładnie jak mam na imię, bo co chwilę mówią do mnie inaczej: nazywam się więc albo Rybka, albo Księżniczka, albo Słoneczko, albo Myszka, albo Żabka, albo Hania. Oni wszyscy myślą, że ja jeszcze niewiele rozumiem, ale grubo się pomylili!

Dzisiaj chyba jest ważny dzień. Mama biega po mieszkaniu nieuczesana, co chwilę otwiera jakąś szafę - a to w kuchni, a to w pokoju Maćka, a to w łazience - i wyciąga z niej coś dziwnego i kolorowego i wkłada do maćkowego plecaka. Maćkowi chyba chce się płakać. Mi też, może popłaczemy razem?

- Buuuuu!

To działa! Mama przestała biegać! Podchodzi do mojego bujaczka i bierze mnie na ręce, a potem na kolanie sadza sobie mojego Starszego Brata. Lubię, gdy wszyscy się przytulamy, więc może przestanę już płakać.

- Przepraszam was, chyba denerwuję się tym przedszkolem bardziej niż wy... - mówi mama.

- Co to jest przedszkole? - chciałabym spytać, ale nie umiem, więc tylko wypuszczam z buzi trochę śliny. Mama wyciera ją w rękaw swojej koszulki.

- Po co tak biegasz po całym domu? - pyta mamę Maciek.

- Pakuję twoje rzeczy do przedszkola! Musisz mieć ręczniczek, ubranka na zmianę, kapcie, dam ci też coś do picia...

- To ja ci pomogę! - wykrzykuje Maciek i zabiera się za pakowanie, a mnie odkładają na dywan. Nareszcie trochę swobody w tym domu wariatów!

Ja też chcę spakować Maćka! Dam mu mój ulubiony smoczek. Trzeba otworzyć plecaczek... Ups! Wszystko się wysypało, ale to nic! Pozbieram.

- Hania! Co ty wyprawiasz? - woła mama.

- Jak to co? Pakuję Maćka do przedszkola! - chciałabym powiedzieć, ale nie umiem, więc tylko się naburmuszę.

- Nie, nie dawaj tu swojego smoczka! - woła mama. Tego już za wiele! Człowiek chce pomóc, a dorośli zwracają mu uwagę! Za karę się rozpłaczę, a co!

- Buuu!

- Haniu, już dobrze, dobrze, uspokój się, zaraz pójdziemy na spacerek, zobaczysz, będzie fajnie!

Lubię spacerki, więc pozwalam się ubrać. Mama jeszcze szybko czesze włosy (i dobrze, bo w potarganych wygląda jak mój pluszowy lew), a Maciek ubiera się całkiem sam. Jaki on zdolny!

Wychodzimy. Ale zaraz, zaraz! Idziemy inną trasą niż zwykle! Gdzie moja ulubiona latarnia? I kolorowe kubły na śmieci?! Co to za dom?

- Witaj w przedszkolu, Maciusiu! - mówi Mama. Maciek się uśmiecha, ale ja widzę, że się boi. Jak wtedy, gdy ten głupi pies sąsiada zaczął na nas szczekać. Albo jak musiał iść do dentysty. Albo jak w telewizji pokazywali tego ogromnego rekina z ostrymi zębiskami. Czemu Maciek tak boi się przedszkola? Tu też są rekiny?!

Maciek przebiera buty na kapcie i idzie za taką miłą panią do sali, w której jest mnóstwo zabawek. Nie ma żadnych rekinów! Ani psa sąsiada! Ani dentysty! Czego ten Maciek tak się bał?! Ja też zdejmuję buty, bo też chcę wejść tam, gdzie mój Starszy Brat, ale - no wyobraźcie sobie! - mama mówi:

- Nie, nie, Haniu! My idziemy do domku, wrócimy po Maćka po południu. - I na dodatek się śmieje! Ona myśli, że to jest zabawne! Maciek zostaje z miłą panią, w miejscu, gdzie jest mnóstwo zabawek, a ja mam iść do domu? I to ma być śmieszne?!

Nie ma tak. Za karę będę płakać najgłośniej, jak umiem! A tak w ogóle, to zrobię im wszystkim na złość! Urosnę! Będę jeszcze większa niż Maciek! Urosnę tak szybko, że ani się obejrzą  i będę na tyle duża, żeby też iść do przedszkola, a co!

Asia Olejarczyk jest także autorką książki dla dzieci "Mikrulki" i tekstu na benc.pl: "Jak bawić się (z) książką". Zapraszamy!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.