Hania zostaje sama z tatą - Benc.pl

Hania zostaje sama z tatą

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 30.9.2014 (15:59)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleMama siedzi w sypialni i się maluje. Lubię, kiedy to robi, bo można wtedy zajrzeć do kuferka z jej kolorowymi skarbami, powyjmować je i poukładać na nowo. Mama ma w kuferku straszny bałagan, więc zrobię w nim porządek. Najbardziej lubię ten złoty proszek. Ups! Rozsypał się!

- Haniu, nie! - woła mama. Nie wiem czemu tak mówi, bo to złote kółko na dywanie mnie się bardzo podoba. Może domaluję do niego coś jeszcze czerwoną szminką? Hmmm, gdzie ta szminka?

- Haniu, nie przeszkadzaj mi. Muszę się umalować i wyjść z Maćkiem, zostaniesz dziś z tatusiem.

- Cooo?! - chciałabym powiedzieć, ale nie umiem, więc tylko coś tam buczę. Z tatą jest zawsze fajnie i śmiesznie, ale jeszcze nigdy nie byliśmy całkiem sami!

Do sypialni wchodzi Bubel i wącha złotą plamę na dywanie. Ciekawe, czy dlatego, że ładnie pachnie? Muszę sprawdzić. Posuń się, Bubel!

- Hanka, co ty wyrabiasz? - woła mama. Strasznie śmiesznie przy tym wygląda, bo jedno oko ma całkiem czarne. - Wiktor, przypilnuj Hanię, bo zaraz rozniesie dom! - mama krzyczy do taty, a on wchodzi do pokoju i bierze mnie na ręce.

Mama i Maciek w końcu wychodzą i zostajemy sami. No, prawie sami, bo jeszcze jest Bubel.

Najpierw udajemy, że jestem samolotem i latam po całym mieszkaniu na rękach Mojego Taty. Jest super, mówię wam! Zwłaszcza lądowanie na kanapie, tak śmiesznie wtedy łaskocze w brzuszku!

- Ha ha! - wołam, a Bubel biega po mieszkaniu za nami i szczeka wesoło. Ale wiecie co? Po krótkiej chwili zabawy tata strasznie ciężko dyszy i mówi, że pobawimy się w a-kuku. Nie protestuję, bo lubię a-kuku, ale tata musi popracować nad formą, jeśli dalej chce być pilotem mojego samolotu.

Nikt nie bawi się w a-kuku lepiej niż tata, mówię wam! W życiu się tak nie uśmiałam, a żyję już dość długo, no nie? Ale nagle dzwoni telefon taty.

- Chodź mała, pobawimy się klockami - lubię się bawić, ale chodzić jeszcze nie umiem, co on sobie myśli?

Tata daje mi klocki. Kiedy on rozmawia przez telefon, ja sprawdzam jak smakuje zielony klocek, ale Bubel sprawdza smak żółtego. Jego chyba jest smaczniejszy, więc potem ja go próbuję, ale Bubel ma kiepski gust, bo żółty klocek jest jednak obrzydliwy. Próbujemy tak po kolei wszystkie klocki i wtedy do pokoju wchodzi tata. Ależ on ma wielkie oczy!

- Haniu! - mówi cicho, jakby się wystraszył. - Nigdy nie bierz do buzi tego, co Bubel, dobrze? I nie mów mamie o klockach, to będzie nasza tajemnica!

Pewnie, że nie powiem, przecież nie umiem, ale nawet jakbym umiała, to słówka nie pisnę - w końcu tajemnica z tatą to rzecz święta, co nie?

Tata bierze mnie do łazienki i próbuje mi umyć buzię, ale woda wlewa mi się do nosa. Zdarzyło się wam to kiedyś? To jest najokropniejsza rzecz na świecie (no, może poza myciem włosów)! Płaczę więc najgłośniej jak umiem.

- Buuuu!

Tata wybiega ze mną z łazienki i potrąca wazon mamy. Wazon spada na ziemię i robi taki okropny hałas, że płaczę jeszcze głośniej (a myślałam, że nie umiem!). Wreszcie tata siada ze mną na kanapie i mocno przytula, więc już nie będę tak płakać.

- Tego wazonu nie zachowamy w tajemnicy... - mówi posępnie. Ale co tam wazon! Mama ostatnio skleiła Maćkowi potarganą książeczkę i bardzo się oboje ucieszyli z tego, że mogą ją naprawić, więc mama na pewno równie chętnie sklei wazon, no nie?

titleKiedy tata już posprzątał i przygotował jedzenie (ja w tym czasie próbowałam sprawdzić, czy gryzaczek cały zmieści się do buzi, ale wiecie co? - nie zmieści się), idziemy do kuchni na obiadek.

- Aaaaaam! - mówi tata i podtyka mi pomarańczową papkę na niebieskiej łyżeczce. Tak może zrobić tylko facet! Nie będę tego jadła! Niech zapomni! Pomarańczowy w ogóle nie pasuje do niebieskiego! Będę jadła zupę tylko żółtą łyżeczką i koniec. Uderzam łyżeczkę, zupka spada na ziemię, a Bubel ją zlizuje.

- Hi hi hue hue! - jakie to śmieszne!

Ale tata nie wygląda na zadowolonego.  Tak właściwie, to w ogóle niewyraźnie wygląda.

I wtedy słychać znajomy dźwięk klucza w zamku do drzwi! Mama i Maciek wrócili! Trochę szkoda, bo lubię zostawać sama z tatą, ale oni też na pewno się cieszą, że będą mogli się z nami pobawić!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Hania zostaje sama z tatą

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 30.9.2014 (15:59)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleMama siedzi w sypialni i się maluje. Lubię, kiedy to robi, bo można wtedy zajrzeć do kuferka z jej kolorowymi skarbami, powyjmować je i poukładać na nowo. Mama ma w kuferku straszny bałagan, więc zrobię w nim porządek. Najbardziej lubię ten złoty proszek. Ups! Rozsypał się!

- Haniu, nie! - woła mama. Nie wiem czemu tak mówi, bo to złote kółko na dywanie mnie się bardzo podoba. Może domaluję do niego coś jeszcze czerwoną szminką? Hmmm, gdzie ta szminka?

- Haniu, nie przeszkadzaj mi. Muszę się umalować i wyjść z Maćkiem, zostaniesz dziś z tatusiem.

- Cooo?! - chciałabym powiedzieć, ale nie umiem, więc tylko coś tam buczę. Z tatą jest zawsze fajnie i śmiesznie, ale jeszcze nigdy nie byliśmy całkiem sami!

Do sypialni wchodzi Bubel i wącha złotą plamę na dywanie. Ciekawe, czy dlatego, że ładnie pachnie? Muszę sprawdzić. Posuń się, Bubel!

- Hanka, co ty wyrabiasz? - woła mama. Strasznie śmiesznie przy tym wygląda, bo jedno oko ma całkiem czarne. - Wiktor, przypilnuj Hanię, bo zaraz rozniesie dom! - mama krzyczy do taty, a on wchodzi do pokoju i bierze mnie na ręce.

Mama i Maciek w końcu wychodzą i zostajemy sami. No, prawie sami, bo jeszcze jest Bubel.

Najpierw udajemy, że jestem samolotem i latam po całym mieszkaniu na rękach Mojego Taty. Jest super, mówię wam! Zwłaszcza lądowanie na kanapie, tak śmiesznie wtedy łaskocze w brzuszku!

- Ha ha! - wołam, a Bubel biega po mieszkaniu za nami i szczeka wesoło. Ale wiecie co? Po krótkiej chwili zabawy tata strasznie ciężko dyszy i mówi, że pobawimy się w a-kuku. Nie protestuję, bo lubię a-kuku, ale tata musi popracować nad formą, jeśli dalej chce być pilotem mojego samolotu.

Nikt nie bawi się w a-kuku lepiej niż tata, mówię wam! W życiu się tak nie uśmiałam, a żyję już dość długo, no nie? Ale nagle dzwoni telefon taty.

- Chodź mała, pobawimy się klockami - lubię się bawić, ale chodzić jeszcze nie umiem, co on sobie myśli?

Tata daje mi klocki. Kiedy on rozmawia przez telefon, ja sprawdzam jak smakuje zielony klocek, ale Bubel sprawdza smak żółtego. Jego chyba jest smaczniejszy, więc potem ja go próbuję, ale Bubel ma kiepski gust, bo żółty klocek jest jednak obrzydliwy. Próbujemy tak po kolei wszystkie klocki i wtedy do pokoju wchodzi tata. Ależ on ma wielkie oczy!

- Haniu! - mówi cicho, jakby się wystraszył. - Nigdy nie bierz do buzi tego, co Bubel, dobrze? I nie mów mamie o klockach, to będzie nasza tajemnica!

Pewnie, że nie powiem, przecież nie umiem, ale nawet jakbym umiała, to słówka nie pisnę - w końcu tajemnica z tatą to rzecz święta, co nie?

Tata bierze mnie do łazienki i próbuje mi umyć buzię, ale woda wlewa mi się do nosa. Zdarzyło się wam to kiedyś? To jest najokropniejsza rzecz na świecie (no, może poza myciem włosów)! Płaczę więc najgłośniej jak umiem.

- Buuuu!

Tata wybiega ze mną z łazienki i potrąca wazon mamy. Wazon spada na ziemię i robi taki okropny hałas, że płaczę jeszcze głośniej (a myślałam, że nie umiem!). Wreszcie tata siada ze mną na kanapie i mocno przytula, więc już nie będę tak płakać.

- Tego wazonu nie zachowamy w tajemnicy... - mówi posępnie. Ale co tam wazon! Mama ostatnio skleiła Maćkowi potarganą książeczkę i bardzo się oboje ucieszyli z tego, że mogą ją naprawić, więc mama na pewno równie chętnie sklei wazon, no nie?

titleKiedy tata już posprzątał i przygotował jedzenie (ja w tym czasie próbowałam sprawdzić, czy gryzaczek cały zmieści się do buzi, ale wiecie co? - nie zmieści się), idziemy do kuchni na obiadek.

- Aaaaaam! - mówi tata i podtyka mi pomarańczową papkę na niebieskiej łyżeczce. Tak może zrobić tylko facet! Nie będę tego jadła! Niech zapomni! Pomarańczowy w ogóle nie pasuje do niebieskiego! Będę jadła zupę tylko żółtą łyżeczką i koniec. Uderzam łyżeczkę, zupka spada na ziemię, a Bubel ją zlizuje.

- Hi hi hue hue! - jakie to śmieszne!

Ale tata nie wygląda na zadowolonego.  Tak właściwie, to w ogóle niewyraźnie wygląda.

I wtedy słychać znajomy dźwięk klucza w zamku do drzwi! Mama i Maciek wrócili! Trochę szkoda, bo lubię zostawać sama z tatą, ale oni też na pewno się cieszą, że będą mogli się z nami pobawić!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.