Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej polityce prywatności.

Hania znajduje skarb

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 21.11.2014 (07:50)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

titleZnalazłam skarb! Najprawdziwszy, najcenniejszy skarb! A potem go zgubiłam... A potem zdobyłam drugi, jeszcze cenniejszy! Ale może opowiem od początku.

Byliśmy z mamą na spacerze (ja, mama i Bubel, bo Maciek był w przedszkolu, a tata w pracy). Było super, mówię wam. Świeciło słoneczko (ja lubię słoneczko, a wy?), drzewa ktoś pomalował na różne kolory, a na dodatek jechała koparka i traktor i autobus! I właśnie na tym spacerze wydarzyło się coś niesamowitego.

Jechałam sobie w wózeczku, jak zwykle i nagle na ziemi zauważyłam SKARB! Najprawdziwszy w świecie brązowy KASZTAN.

- Mamo! Chcę ten kasztan! - chciałam zawołać, ale nie umiałam, więc tylko zaczęłam krzyczeć i machać rączką w kierunku Kasztana. Moja mama najpierw się zdenerwowała, że niby czemu tak krzyczę, ale potem się domyśliła. Podniosła z ziemi Skarb i dała mi go do rączki. Mój własny Skarb! Mój własny Kasztan! Postanowiłam, że nie wypuszczę go z rączki już nigdy, przenigdy.

Jak wróciliśmy do domu i mama chciała mi umyć rączki, to musiała umyć też Kasztan. Nie bardzo umiałam też sama zjeść obiad, bo nie da się trzymać w rączce łyżeczki i Kasztana jednocześnie. Próbowałam, ale zupa chyba nie lubi Kasztanów, bo nie chciała wejść na łyżeczkę, a jak już ją zmusiłam, to nie chciała trafić do buzi. Głupia zupa.

Jak Maciek wrócił z przedszkola, a tata z pracy, to pokazałam im mój Kasztan. Maciek się nie przejął, ale tata wykrzyknął:

- O, masz Kasztan! - Fajnie, że się ucieszył, ale i tak mu nie pożyczę, bo to mój Kasztan!

Potem pożyczyłam od mamy garnki i wkładałam Kasztan po kolei do każdego z nich i w którymś momencie Kasztan wypadł! I poturlał się pod kanapę! No myślałam, że się rozpłaczę (i tak też zrobiłam). I wiecie co się wtedy stało?

Maciek pobiegł na chwilę do drugiego pokoju i przyniósł mi drugi Kasztan!

- Masz Haniu i nie płacz już. - powiedział mój Starszy Brat. - Byliśmy w przedszkolu na spacerku i zbieraliśmy kasztany. Mam 5, jeden dam tobie.

- To zostaną ci tylko cztery! - chciałam powiedzieć, ale tylko bąknęłam coś i uśmiechnęłam się do Maćka szeroko.

Teraz leżę już w łóżeczku z Kasztanem od Mojego Starszego Brata (tak, Kasztan będzie dziś ze mną spał, obok Misia Tulisia) i wiecie co? To najcenniejszy Skarb na świecie, a ja mam najfajniejszego Starszego Brata pod słońcem - na pewno pozwoli mi jutro pobawić się pozostałymi czterema Kasztanami!

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.