Hania obchodzi Święta - Benc.pl

Hania obchodzi Święta

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 23.12.2014 (14:13)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Co za dziwny dzień! Mama ubrała mi czerwoną sukienkę w kropki (niestety nie jest tak wygodna jak śpioszki, ale tata mówi, że wyglądam w niej jak aniołek. Czego się nie robi dla taty, no nie?), Maciek musiał ubrać koszulę i ładne spodenki, a potem mamie wszystko się pomyliło.

Na stole położyła na przykład białe prześcieradło! Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Nawet dzidziusie wiedzą, że prześcieradła się kładzie na łóżku! A więc ściągnęłam prześcieradło ze stołu i zaciągnęłam na łóżko, ale mama upierała się, że ma być na stole. Chciałam się z nią pokłócić, ale nie umiałam, więc tylko zaczęłam głośno krzyczeć, ale na szczęście przyszedł tata i dał mi smoczek. Niech już im tam będzie, prześcieradło może przez jeden dzień być na stole. Potem mama postawiła na stole dwie świeczki, zapaliła je i wróciła do kuchni.

- Urodziny! - zawołał Maciek i podbiegł zdmuchnąć świeczki. Wtedy znowu weszła mama, zdziwiła się, że świeczki są zgaszone, zapaliła je znowu i wyszła z powrotem pilnować w kuchni czegoś, co dziwnie pachniało. Maciek znowu podszedł zdmuchnąć świeczki, a po chwili znowu weszła mama i tak jeszcze trzy razy. Za każdym razem oczywiście głośno biłam Maćkowi brawo.

Potem zdarzyła się najśmieszniejsza rzecz na świecie. Normalnie nie uwierzycie, jak Wam powiem. Prześcieradło na stole to przy tym pestka. Tata przyniósł do domu... drzewo! Normalne, zielone drzewo! Do domu! Powiedział, że to choinka i że mamy ją ubrać! Pomyślałam, że tata zwariował bardziej niż mama, ale Maciek uznał, że ubieranie choinki to świetna zabawa, więc postanowiłam się przyłączyć. Poczołgałam się do szafki z ubraniami i zaczęłam wyjmować śpioszki. Wszystkie na oko były za małe, żeby ubrać w nie takie wielkie drzewo.

- Hania! Co ty wyprawiasz?! - zawołała mama.

- Jak to co? Tata powiedział, że ubieramy choinkę, no to szukam ubrań! - chciałam powiedzieć, ale nie umiałam, a w ogóle to bym nie zdążyła, bo mama zabrała mnie spod szafki i posadziła przed choinką. Stały tam teraz pudła z kolorowymi piłkami, a tata próbował rozplątać jakiś strasznie poplątany kabel. Wzięłam z pudła jedną piłkę i rzuciłam Bublowi, ale wiecie co? Piłka się stłukła! W życiu czegoś takiego nie widziałam, przecież piłka powinna skakać!

- Hania! Co ty znowu wyrabiasz?! - zawołał tata. - To są bombki!

Nie wiem, co to są bombki, ale strasznie zachciało mi się płakać, co niezwłocznie uczyniłam. Wtedy mama wzięła mnie na ręce i z głośnym westchnięciem zabrała do mojego pokoju. Opowiedziała mi, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień, nazywa się Wigilia, będziemy mieli w domu kolorową choinkę i uroczystą kolację, a potem, jeśli będę grzeczna, pod choinką znajdę prezenty.

- No pewnie, że będę grzeczna! - chciałam zawołać, ale nie umiałam, więc tylko klasnęłam w dłonie trzy razy. Mama na pewno to zrozumiała.

- Bo widzisz Haniu, - dodała mama. - Zaczynamy obchodzić Święta.

Poczułam się głęboko urażona. Bo przepraszam bardzo, ale chodzić, to ja jeszcze nie umiem, więc jak niby mam coś "obchodzić"? A w ogóle to co to są Święta? To pewnie ma coś wspólnego ze stołem i drzewkiem...

Kiedy przyszła pora uroczystej kolacji, wszyscy byli czymś zajęci. Mama co chwilę biegała do kuchni, tata pojechał samochodem po babcię i dziadka, a Maciek grał w gry. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, więc mogłam spokojnie poćwiczyć Obchodzenie Świąt. I wiecie co? To wcale nie jest takie trudne! Wstałam na nóżki, powoli podniosłam jedną nóżkę i wysunęłam do przodu. Potem z drugą zrobiłam to samo i zaczęłam tak chodzić dookoła stołu nakrytego prześcieradłem.

I wtedy do pokoju weszła mama i wydała okrzyk radości i zdumienia.

- Hania! Ty chodzisz!

- No pewnie, że chodzę! - chciałam powiedzieć, ale nie umiałam. - Przecież wszyscy dzisiaj obchodzimy Święta, no nie?

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.

Hania obchodzi Święta

Kategoria: Inspiracje, Opowiadania Dodano: 23.12.2014 (14:13)

Autor: zobacz wszystkie artykuły autora

title

Co za dziwny dzień! Mama ubrała mi czerwoną sukienkę w kropki (niestety nie jest tak wygodna jak śpioszki, ale tata mówi, że wyglądam w niej jak aniołek. Czego się nie robi dla taty, no nie?), Maciek musiał ubrać koszulę i ładne spodenki, a potem mamie wszystko się pomyliło.

Na stole położyła na przykład białe prześcieradło! Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Nawet dzidziusie wiedzą, że prześcieradła się kładzie na łóżku! A więc ściągnęłam prześcieradło ze stołu i zaciągnęłam na łóżko, ale mama upierała się, że ma być na stole. Chciałam się z nią pokłócić, ale nie umiałam, więc tylko zaczęłam głośno krzyczeć, ale na szczęście przyszedł tata i dał mi smoczek. Niech już im tam będzie, prześcieradło może przez jeden dzień być na stole. Potem mama postawiła na stole dwie świeczki, zapaliła je i wróciła do kuchni.

- Urodziny! - zawołał Maciek i podbiegł zdmuchnąć świeczki. Wtedy znowu weszła mama, zdziwiła się, że świeczki są zgaszone, zapaliła je znowu i wyszła z powrotem pilnować w kuchni czegoś, co dziwnie pachniało. Maciek znowu podszedł zdmuchnąć świeczki, a po chwili znowu weszła mama i tak jeszcze trzy razy. Za każdym razem oczywiście głośno biłam Maćkowi brawo.

Potem zdarzyła się najśmieszniejsza rzecz na świecie. Normalnie nie uwierzycie, jak Wam powiem. Prześcieradło na stole to przy tym pestka. Tata przyniósł do domu... drzewo! Normalne, zielone drzewo! Do domu! Powiedział, że to choinka i że mamy ją ubrać! Pomyślałam, że tata zwariował bardziej niż mama, ale Maciek uznał, że ubieranie choinki to świetna zabawa, więc postanowiłam się przyłączyć. Poczołgałam się do szafki z ubraniami i zaczęłam wyjmować śpioszki. Wszystkie na oko były za małe, żeby ubrać w nie takie wielkie drzewo.

- Hania! Co ty wyprawiasz?! - zawołała mama.

- Jak to co? Tata powiedział, że ubieramy choinkę, no to szukam ubrań! - chciałam powiedzieć, ale nie umiałam, a w ogóle to bym nie zdążyła, bo mama zabrała mnie spod szafki i posadziła przed choinką. Stały tam teraz pudła z kolorowymi piłkami, a tata próbował rozplątać jakiś strasznie poplątany kabel. Wzięłam z pudła jedną piłkę i rzuciłam Bublowi, ale wiecie co? Piłka się stłukła! W życiu czegoś takiego nie widziałam, przecież piłka powinna skakać!

- Hania! Co ty znowu wyrabiasz?! - zawołał tata. - To są bombki!

Nie wiem, co to są bombki, ale strasznie zachciało mi się płakać, co niezwłocznie uczyniłam. Wtedy mama wzięła mnie na ręce i z głośnym westchnięciem zabrała do mojego pokoju. Opowiedziała mi, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień, nazywa się Wigilia, będziemy mieli w domu kolorową choinkę i uroczystą kolację, a potem, jeśli będę grzeczna, pod choinką znajdę prezenty.

- No pewnie, że będę grzeczna! - chciałam zawołać, ale nie umiałam, więc tylko klasnęłam w dłonie trzy razy. Mama na pewno to zrozumiała.

- Bo widzisz Haniu, - dodała mama. - Zaczynamy obchodzić Święta.

Poczułam się głęboko urażona. Bo przepraszam bardzo, ale chodzić, to ja jeszcze nie umiem, więc jak niby mam coś "obchodzić"? A w ogóle to co to są Święta? To pewnie ma coś wspólnego ze stołem i drzewkiem...

Kiedy przyszła pora uroczystej kolacji, wszyscy byli czymś zajęci. Mama co chwilę biegała do kuchni, tata pojechał samochodem po babcię i dziadka, a Maciek grał w gry. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, więc mogłam spokojnie poćwiczyć Obchodzenie Świąt. I wiecie co? To wcale nie jest takie trudne! Wstałam na nóżki, powoli podniosłam jedną nóżkę i wysunęłam do przodu. Potem z drugą zrobiłam to samo i zaczęłam tak chodzić dookoła stołu nakrytego prześcieradłem.

I wtedy do pokoju weszła mama i wydała okrzyk radości i zdumienia.

- Hania! Ty chodzisz!

- No pewnie, że chodzę! - chciałam powiedzieć, ale nie umiałam. - Przecież wszyscy dzisiaj obchodzimy Święta, no nie?

Komentarze

Pozostało znaków 1024
Brak komentarzy
Wszelkie porady i artykuły zawarte w portalu służą wyłącznie celom informacyjnym. Konsultuj się zawsze z lekarzem! Rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną bez zgody właściela serwisu zabronione.