Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej polityce prywatności.



avatar # Autor: aniaseb21 Wysłano: 1.2.2012 (13:21) Odpowiedzi: 563

!!!!!Łyżeczkowanie A Nastepna Ciąża!!!!!

Witam! Niecały mies temu mialam łyzeczkowanie....za tydz ide po odbior bad-hist. zobaczymy co powie lekarz. Wiem , ze opinie sa podzielone i nie wiem w co wierzyc,kogo sluchac..... chce jak najszybciej zajsc w nast ciaze... Jesli jest tu ktos kto mógłby dac mi nadzieje to bardzo prosze niech sie odezwie.... Dla mnie nastepna ciaza jest jedyna nadzieja!
avatar # 13.8.2012 (13:42) Agus witaj!!!!! Nie pamietam,czy pisalsm,ale moja siostra juz urodzila-rodzice byli zobaczyc malutka.zdrowa ladna itp jakos nie cieszylam sie z tego szczegolnie-wiem to zle ale nie potrafie!!! Agus tak bardzo Cie rozumiem............ mi tez jest bardzo ciezko mimo ze od zabiegu minelo ponad 7 miesiecy........... ta rana nigdy sie nie goi ,ale musimy sobie dac rade-razem damy rade!!!!!!! Pamietaj. Co do mojej torbieli to nie wiem co mam myslec jeden mowi tak drugi inaczej-zobaczymy. POwiedzial mi rowniez ze mam mala nadżerke...mam pobrac globulki na czystosc pochwy i odbudowe flory bakteryjnej i przyjsc na cytologie i usg piersi na ktore jestem juz zapisana 21 sierpnia. No zobaczymy co to bedzie. Od 6 dnia cyklu bede sie smarowala takim kremem- czysty,naturalny progesteron podobno fantastyczny, dala mi go moja szefowa (60zl) czytalam o nim bardzo duzo pozytywnych opinii i podobno bardzo szybko zachodzi sie po nim w ciaze. smilie1.gif Zobaczymy! Bylam w ta sob na weselu i bylo tam bardzo duzo malutkich dzieci...moje tez by bylo takie malutkie.... no wlasnie by bylo , bo go nie ma ;((((Trzymajcie sie dziewuszki!
avatar # 14.8.2012 (16:16) Hej Aniu! Rozumiem, ze Ty prędko nie wybierzesz się w odwiedziny do siostry... a ja cały czas jak na szpilkach... każdy telefon to serce mam pod gardłem, a przecież wiem, ze jest to nieuniknione, ze urodzi a ja dostanę tę cholerną wiadomość... i nie wiem nawet dlaczego tak bardzo mnie to dotyka, ale to jest takie dziwne uczucie, taka niesprawiedliwość, tak mi jest cholernie przykro....
Do tego dochodzi niepewność związana z badaniami... już zrobilam wszystkie zalecane ale teraz cały czas czekam na wyniki a ten czas mnie zabija... i najgorsza ta genetyka, tak strasznie sie boję... boję sie, ze usłyszę, ze nie będziemy mogli mieć zdrowego dziecka... nie chcę tez starać się dopóki nie bedziemy mieli wszystkich wyników, nie po Dwóch Stratach... to wszystko strasznie mnie dołuje... za oknem pada i mam wrażenie, ze to niebo płacze razem ze mną...

Aniu podlecz tą nadżerkę, żebyś miała spokojne sumienie, że zrobiłaś wszystko co mogłaś!! Zaciekawiłas mnie tym kremem-progesteronem... możesz coś wiecej napisać? Oj jak bym chciała żebyśmy tu od wrzesnia pisały jak już razem sie staramy smilie3.gif tak bardzo życzę tego i Tobie Aniu i sobie samej... fajnie by było smilie3.gif

Iza TRZYMAM KCIUKI!!! TAK BARRDZO MOCNO!! Musi być dobrze!! Teraz już tylko optymiostycznie musisz myśleć!! wierzę, ze będzie dobrze, poprostu musi być dobrze!!
Skarbuś
1 rok 2 miesiące 10 dni
avatar # 14.8.2012 (17:51) Oj Agus ni-na pewno nie predko odwiedze siostre ooo nie to mnie chyba zabije!!! Mam takie same uczucia jak Ty!!! BOL,NIESPRAWIEDLIWOSC, I WSZYSTKIE NEGATYWNE EMOCJE! Ten krem,podobno jest rewelacyjny jeszcze sie nim nie kremowalam , bo na torbiele trzeba sparowac od 6 do 26 dnia cyklu a ja okres powinnam miec ok 18 sierpnia. Podobno,bardzo wielu osobom pomogl poczytaj opinie innych kobiet NPC NATURE'S PRECISE CREAM naturalny progesteron podobno mozna go kupic na allegro ale nie wiem , czy to prawda bo slyszalam,ze od lekarzy bardzo trudno go zdobyc.....?! Wiem,ze jeden lekarz z Lublina go sprzedaje i dodaje do ni9ego swoja ksiazke. Tomasz Nocun (spraedz go) podam Ci numer do niego mozna zawsze do niego zadzwonic i porozmawiac, on doradzi,pomoze. (81) 746-48-11 . wlaczy sie sekretarka nagraj wiadomosc a on zawsze oddzwania. lub wejdz www.nocun.com www.nocun.info smilie1.gif smilie1.gif trzymaj sie kochana...ze mna tez niebo placze ;( wiem,co czujesz wiem jak bardzo to wszystko boli..................! Ja postanowiłam starac sie od marca!!!! Przed tamta ciaza maz chcial starac sie od marca a ja go wrecz zmusilam zeby wczesniej sie starac i co....mam za swoje moze trzeba bylo poczekac do tego cholernego marca??!@?!?! moze nie stalo by sie to co sie stalo!?!??!!?!?!?!?! BOZEEEE ;(
avatar # 20.8.2012 (09:06) Witam Was, mogę dołączyć?
Jestem mamą po poronieniu(03.08.2012) odszedł mój Aniołek(*)
Oprócz tego mam dwójkę zdrowych dzieciaków, córka(12lat), synek(2,5 roczku).
Czuję że muszę się zwierzyć tu na forum i liczę że ktoś mnie tu zrozumie i wesprze.

Przeszłam dwie traumy w 1szej i 3ciej ciąży, z czego pierwsza znalazła szczęśliwy finał a trzecia niestety przestała się rozwijać, łyżeczkowanie odbylo sie w 9tym tygodniu(8t3d) po spadku beta HCG i USG z nieregularnym kstałtem i bez tetna, choc tydzien wczesniej wiedzialam na usg w szpitalu moje dzieciatko, serduszko wtedy bilo miarowo 150/min. Wtedy się bardzo cieszyliśmy całą rodziną. Dzien poźniej zaczął się dramat. Plamienia ktore sie pojawialy od poczatku ciazy i znikaly tym razem zaczely byc ciagle i w polowie tygodnia przerodzily sie w zywa krew, nie bylo tego duzo ale ciagle krawilam przez ponad tydzien. Potem na wizycie kontrolnej wyrok"Pani jest do zabiegu", zero wspolczucia i co dalej. Uwazam tego lekarza za rzeznika i niegdy wiecej juz do niego nie pojde(Promedis Wadowicka Kraków). Trafiłam do niego bo moich dwoch dobrych ginekologow, jeden po drugim odeszlo z
tej placówki i szukalam lekarza z duzym doswiadczeniem i kilkoma tytulami przed nazwiskiem, znalazlam ciezko bylo sie do niego dostac, najpierw mnie z laska przyjal z plamieniami bo nie bylam umowiona i tylko potwierdzil ciaze na usg ale nic nie dal na jej podtrzymanie, mimo tego ze mowilam ze w obu poprzednich ciazach bylam na duphastonie i kazal przyjsc za 2 tygodnie. Po tygodniu znowu bylam w szpitalu i tam dali mi duphaston ale jak juz pisalam bylo to za pozno. Jest mi ciezko, chyba najgorsze juz wyryczelismy z mezem, ale jeszcze pojawiaja sie nagle potoki lez jak musze o tym rozmawiac. A muszę bo walczę teraz o moje prawa ktore poznałam dzięki stronie poronienie.pl Jak poszłam na ten zabieg do szpitala to skandal! odesłali mnie z tabletką poronną(arthrotec) do domu(jak się poźniej dowiedzialam od lekarza, tak sie nie robi bo trzeba byc wtedy pod obserwacja medyczna). Mialam 2szt tej tabletki rozgniesc i zalozyc dopochwowo na noc i po takim przygotowaniu do zabiegu(szyjka miala sie otworzyc, zeby bylo mniej inwazyjnie) przyjsc nstepnego dnia na zabieg. Mialo bolec jak okres, a tym czasem obudzilam sie z wielkim rozdzierającym bólem(wg mnie gorszym niz porodowym bo nagłym i bardzo mocnym), nie wiedzialam co sie dzieje, tracilam swiadomosc i jak probowalam wyjsc do wc to stracilam przytomnosc, troche sie poobijalam bo maz niby zlapal mnie ale nie do konca. Boze gdyby nie on to nie wiem co by bylo, podniosl nogi do gory i ocucil, obudzilam sie w drgawkach i dalszym bolu, ale na szczescie jak juz chcialam zeby zadzwonili po karetke bol zaczal ustepowac. Jakos wytrzymalam do rana i rano szpital, usg i diagnoza"ciąży już nie ma" "czeka pani na zabieg, bedzie o 12tej", potem jakies papiery i wszysto potoczylo sie tak szybko, uspili mnie i wylyzeczkowali. Nie czulam juz bolu fiz, dostalam duza dawke antybiotyku i srodkow pzeciwbolowych i po poludniu wypisali do domu. W wypisie bylo "pouczona o dalszym postepowaniu", nikt ze mna o tym nie rozmawial, nikt mi sie nie zapytal co chce zrobic z cialkiem, jak dbac o siebie i czego sie spodziewac teraz. Na odchodne tydzien zwolnienia i do pracy. Za 2 tyg po wynik badania hist-pat.

Nie poszlam do pracy, mialam zawroty glowy, bylam oslabiona. Poszlam do gina i tym razem trafilam na ludzkiego lekarza. Niestety ciezko sie do niego dostac ale wtedy mi sie udalo. Zbadal, zrobil usg. Powiedzial ze szyjka jeszcze troche otwarta, macica ladnie wyczyszczona, ale jeszcze cos zostalo przy szyjce i pewnie zejdzie podczas okresu. Tak boje sie tego okresu, ze bedzie bardzo bolesny i duzo krwi. Że moge sie starac o dzidzie za 3mce, a wszpitalu mowili ze za pol roku i ze widzi ze bardzo to przezylam wiec dal mi jeszcze 2 tygodnie zwolnienia. Wiem ze nalezy mi sie 8 tygodni macierzynskiego ale nie wiem czy sie uda z tego skorzystac, bo szpital zwlekal z wydaniem materialu kosmowki do badania genetycznego(chemy ustalic plec i zrobic badanie genetyczne aberracji hromosomowych). Duzo kosztuje 750zl+95zl za odzyskanie DNA z kostek parafinowych, ale bedziemy mogli zarejestrowac dziecko zgodnie z prawdziwa informacja o plci, no i moze jak badanie wyjdzie pozytywnie, czyli znajda przyczyne to jest bardzo male ryzyko ze sie t powtorzy w nastepnej ciazy, a to juz bedzie la nas wiekszy spokoj. Trwa walka ze szpitalem i USC o rejestracje dziecka(bo mala ciaza) i dopiero po napisaniu pisma do ordynatora szpitala z kopia pisma z ministerstwa zdrowia i odwiedzeniu kierownika USC doszlismy do jakiegos porozumienia. Mam przyjsc z wynikami badan do szpitala i potem do urzedu to rozpoczna procedure rejestracji. Na wyniki niestety trzeba czekac 3-4 tygodni, wiec jeżeli chodzi o macierzynski to chyba nie ma szans, bo zabieg byl 03.08 a wyniki beda dopiero w polowie wrzesnia, to nie wiem czy da sie potem zwolnienie chorobowe latne 80% zamienic az tak wstecz na 100% macierzynski?! Ale trudno, najwazniejsze ze jak sie uda zarejestrowac to bede mogla pochowac a o to nam chodzi. Wynik hist-pat pokazuje ze nie bylo fragmentow dziecka tylko ta kosmowka i moje tkanki, ale rozmawialam z proboszczem i mowil zeby to co zostalo pochowac nawet na czarno w grobie ziemnym obok grobu rodzinnego. To dla mnie ciezkie, ale nie chce miec potem do siebie pretesji ze tego nie zrobilam. Poza tym nie wierze ze nie bylo dziecka, moze jest tam w tych tkankach tylko oni tego nie widza, ja prawie w ogole nie krwawilam i raczej wszystko oni wyciagneli albo sie wchlonelo jakos nie moge w to uwierzyc. Mam nadzeje ze nam sie uda i ze te badania cos wykarza, ze to byl przypadek, blad w chromosomach dziecka, ze sie poprostu zle olaczyly nasze komorki, ze nie mamy zlych kariotypow, w koncu mam 2ke zdrowych dzieci. Ale i tak sie boje o nstepna ciaze, nie chce juz nigdy tego przechodzic!!!
avatar # 20.8.2012 (09:27) w pierwszej ciąży też przeżyłam traumę. mialam torbiel na jajniku tuz przed ciaza i ta torbiel rosla mimo ciazy i mimo lekow. lekarze zawalili sprawe dajac tabletki i kaza czekac a ona urosla do wymiarow duzego grepfruta i zaczela sie skrecac, tez wtedy mdlalam z bolu i idac ulica tez nikt mi nie pomogl. pamietam doczolgalam sie wtedy do babci bo tam bylo najblizej zadzwonilam do gin, a ona na to zeby lykac wiecej magneb6 i nospe. nie przechodzilo wiec zdecydowalam sie pojechac karetka do szpitala. dopiero po badaniu i moich omdleniach zdecydowali sie mnie operowac w 6tym mcu ciazy. Mam blizne przez caly brzuch. Odsuneli dziecko i wycieli torbiel, udalo sie uratowac jajnik i jajowod. Jak szlam na operacje powiedzieli ze nie wiadomo co bedzie, ze ryzyko ze strace dziecko, ale musza operowac bo jak sie wyleje to do otrzewnej to moge stracic zycie. odmowilam 10zdrowasiek i pojechalam na sale operacyjna. Potem pamietam ze dostalam jakis silny lek przeciwskurczowy zebym nie urodzila za wczesnie, ale ten powodowal palpitacje serca. Udalo sie lezalam potem w domu do zakonczenia ciazy i urodzilam naturalnie zdrowa dziewczynke. Nadalam jej na imie Wiktoria Weronika oznaczajace zwyciestwo! Teraz jest zdrowa 12latka ktora uczy sie na poziomie piatek i szostek w szkole. Jestem taka z niej dumna.
Tak mi żal że tym razem sie nie udało i mój Aniołek musiał odejść(*)
Tak mi cieżko, chyba tylko nastepna ciąża ukoi mój ból, o ile bedzie wszystko z nią dobrze. Mam nadzieję że nie bedzie zadnych komplikacji po zabiegu. Tak się boję tych zrostów i torbieli, zwlaszcza ze mialam juz takie przezycia z tamta torbiela. Od tamtego czasu przed zajsciem w ciaze zawsze sprawdzam na usg czy nie ma torbieli i czy jest ok. Tym razem bylo tez ok, badania robilam, cytologia na piatke(1sza grupa), zmienilismy diete na duzo przed ciaza na zdrowsza(dieta rozdzielna) i bralismy kwas foliowy 3 mce przed ciaza. Pilam ziola przeciwzapalne i antyzrostowe ojca Klimuszki az do potwierdzenia ciazy, bo ostatnio je pilam przed moim synkiem i tamta ciaza byla najzdrowsza. A teraz sie nie udalo, dlaczego? Teraz tez pije te ziola bo one podobno rozpuszczaja zrosty i dzialaja przeciwzapalnie i regulujaco na uklad rozrodczy. Mam nadzieje ze mi ureguluja wszystko i bede mogla szybko zajsc w zdrowa ciaze. Tak bardzo pragne trzeciego dzieciatka i kompana do zabaw dla mojego synusia. Jego siostra juz bardziej opiekunczo go traktuje bo duza roznica miedzy nimi. Czy ja chce za wiele? Czy nie bedzie mi dane juz takie szczescie? Dajemy sobie czas do 35 lat skonczonych przeze mnie. Zostalo niewiele, teraz mam 33 lata.
avatar # 20.8.2012 (12:09) Jest mi ciezko............ciostra napisala ze tak bardzo chce mi pokazac OLE!!!!!!!! nic jej nie odpisalam, zabija mnie to wszystko!!!!!!!!!!!!!! Mam tez mysli ,aby sie z benca wylogowac i tu nie wchodzic-czasami daje mi to ukojenie a czasami jak tu wejde wraca wszystko, i historie nowych forumowiczek zabijaja mnie........... chyba to dla mnie zbyt wiele...ja juz nie moge, nie potrafie sobie poradzic z tym wszystkim , ztym zyciem!!!!!!!!!!!! Nikt mnie nie rozumie-takie mam wrazenie! Czuje sie jak odmieniec z moimi nastrojami, myslami,humorami. Nie wiem co mam ze soba zrobic smilie2.gif(((( Musze jakos zyc tylko jak............ Udaje ze jest wszystko ok, ale NIE JEST!!!!!!!!!!! Boze,mam wrazenie ze wewnatrz mnie wszystkie moje organy krzycza!!! Rozdzierajacy bol, serce peka.......... Ja nie wiem co dalej bedzie na prawde nic juz nie wiem. Trzymajcie sie wszystkie i dziekuje za wszystkie chwile,za kazde slowo skierowane do mnie , za wspolne łzy ,bo chyba ich bylo tu najwiecej..............!
avatar # 20.8.2012 (12:54) Aniu, nie odchodz, przepraszam, nie chcialam cie zdołować, po prostu nie mam komu sie wyzalic, rodzina niby rozumie, ale tak do konca nie jest w stanie mnie zrozumiec. nie rozumieja dlaczego chce pogzebu, czemu chce rozpamietywac zamiast zapomniec. A ja nie potrafie. Dzis bylam na beta HCG zeby sprawdzic czy spadlo do zera i oczywiscie pani pielegniarka mnie pamietala i od razu bylo morze lez, bo przeciez niedawno jeszcze bylam w ciazy! Ja tak do konca nie umiem sobie z tym poradzic, to do mnie wraca jak zaczynam o tym mowic. Wiem ze musi uplynac czas zeby juz nie plakac, ale u mnie chyba tylko ciaza zaleczy rany. Ten ginekolog z kolei mowil ze mozna juz po pierwszej mczce ale cos mu nie ufam, bo przeciez trzeba zrobic badania co bylo przyczyna. na sile wyciagnelam skierowanie na progesteron, a na reszte badan musze juz miec skierowanie od prywatnego gina i wtedy on mnie skieruje w lux-medzie zebym nie musiala placic za badania, ale musze i tak isc prywatnie. chyba wroce do mojego dawnego gina, byl taki mily. Nie robil fochow zeby przyjac mnie jak nie bylam umowiona za pierwszym razem jak byl dlugi cykl a ja bylam po przejsciach z ta torbiela i mialam bole to od razu mnie przyjal pzed swoimi pacjentkami, dbal o mnie w ciazy, nie bylo problemu ze zwolnieniem i przejmowal sie za kazdym razem moim stanem, jak ja sie czuje. wizyta niestety 150zl, no coz musial odejsc z luxmedu po tym jak zaslablam w pracy w poprzedniej ciazy a lux-medzie byl zepsuty aparat do usg i nie mogl mnie zbadac, wyslal wtedy do szpitala zeby sprawdzic co z ciaza. ale powiedzial ze on dluzej tak nie moze pracowac i odszedl. teraz przyjmuje niedaleko w vipmed, ale tam nie mam juz pakietu z pracy. Wolę jednak miec przy sobie dobrego lekarza jak bedzie nastepna ciaza i wybieram jego!

MOja siostra tez jest w ciąży. Jak ja byłam teraz w 5tym tygodniu to ona w 8-ym i bardzo sie chwalila swoja ciaza, byla taka rozpromieniona jak przyleciala do Nas(ona jest w stanach, tam poznala chlopaka i wyszla za maz), a ja wtedy mialam plamienia i balam sie najgorszego. Moze to i dobrze ze jest teraz daleko, nie widuje jej juz, i jak jest w ciazy to chyba juz predko nie przyleci teraz. Nie rozmawiam z nia przez skype, zreszta i tak bym nie byla w stanie. Ale niestety ine dzieci w wozeczkach i kobiety z brzuszkami tez dzialaja na mnie jak plachta na byka mimo ze juz mam swoje dzieciaki. Zal jest poprostu ode mnie silniejszy. Jedno tylko mnie bardzo pociesza, jak moj maly synek wraca ze zlobka i rzuca mi sie na szyje i mowi ze tesknil. Czasem jak sie przytula do mojego brzuszka mowie ze juz tej dzidzi nie ma na ktora czekalismy ale widz ze on tego nie rozumie i i tak rozmawia z brzuszkiem. Wtedy tez leca lzy, ach ciezko jest, oj ciezko!

Ale licze na Was moje kochane, na to ze razem sie rozumiemy w pełni, bo wszystkie doswiadczylysmy tego samego cierpienia i wspieramy sie razem. Trzymaj sie Aniu cieplo i nie mysl negatywnie, kazda z Nas ma zapisane w gorze kiedy doczeka sie upragnionego dzidziusia. Wszystko zalezy od Tego na gorze!
avatar # 20.8.2012 (22:43) Aniu.. i ja dożyłam tego dnia jak usłyszałam, że już urodziła, że jest już maleństwo, oczywiście wszystko super extra i teraz kiedy przyjedziemy, bo chcą się pochwalić... i wszyscy naciskają kiedy pojedziemy... bo rodzina, bo razem... a gdzie była ta rodzina jak umierały moje dzieci?! nie usłyszałam nawet "przykro nam" nic, a jak się spotykamy to udają, że nic się nie stało!!! nikt nie traktuje mnie jak Mamy!! a ja jestem Mamą i to podwójną, moje Dwa Aniołki są już w niebie... i tak bardzo mi ich tu brakuje... Aniu jak odejdziesz z benca to ja się zapłaczę, miałyśmy się tu wspierać... Aniu przechodzimy przez tą samą drogę... razem będzie nam łatwiej!

Koniczynka... tak mi Bardzo Przykro, że musiałaś do nas dołączyć... i ja sama dobrze wiem, że żadne słowa nie będą w stanie Ciebie teraz pocieszyć.. Żałoba nigdy się nie kończy, nie po śmierci własnego dziecka.. Podziwiam Ciebie za siłę walki jaką masz w sobie w dążeniu do pochówku... mi jej niestety zabrakło, chociaż w moim przypadku zupełnie inaczej to wyglądało, szpital nie robił żadnych problemów, pielęgniarka przed zabiegiem wypełniała ankietę do USC, ja podałam uprawdopodobnioną płeć, dostałam informację co mam zrobić aby Dzieciątko zarejestrować, ale mi zabrakło w tym wszystkim siły... do tego rodzina nie pomagała.. każdy uważał, że nie urodziłam, znaczy dziecka nie było, zapomnieć, otrząsnąć się i żyć dalej!!! a ja nadal nie potrafię żyć dalej!!! Moje dzieci żyły we mnie... były, istniały, widziałam na USG walczące o życie serduszka.... a teraz ich nie ma.. i nie mam miejsca w którym mogłabym zapalić lampkę, palę na grobie mojego św. pamięci dziadka, zawsze o dwie więcej, dla moich Maleństw, żeby wiedziały, że chociaż nie mają swojego nagrobka to ja o nich pamiętam... Niedawno byłam na grobie "nienarodzonego dziecka", mały symboliczny nagrobek z takim właśnie napisem... łzy lały się strumieniem.. niestety ten grobek jest daleko od mojego miejsca zamieszkania, szukałam podobnego na cmentarzu w mojej miejscowości, ale niestety nie odnalazłam... a taka modlitwa w takim miejscu była mi bardzo potrzebna... i teraz jeszcze bardziej brakuje mi miejsca upamiętniającego moje kochane dwa Aniołki... Koniczynka będę Ciebie tutaj wspierać żebyś Ty nie popełniła tego błędu, żeby Tobie udało sie pochować własne Dzieciątko, które dołączyło do moich Maleństw...Będziemy tu płakać razem.. Nie ukrywam, że tak bardzo zazdroszczę Ci, że Ty już masz przy sobie dwa Skarby na które patrzysz jak się rozwijają, macie z mężem dwójkę dzieci więc i duże szanse na kolejne zdrowe Szczęście!! Nie wiem czy Tobie to pomoże, mnie lekarz skierował m.in na badania w kierunku zakrzepicy, to jest podobno jeden z główniejszych powodów poronień, że robią się mikrozakrzepy, które nie pozwalają rozwijać się dziecku... Jak będziesz chciała to daj znać, napiszę Ci listę badań na jakie ja zostałam skierowana po drugim poronieniu.... po pierwszej Stracie lekarze nie zalecają szczegółowych badań, twierdzą, że tak miało być,przypadek itd. .. i być może u Ciebie tak było... ale ja już wiem co znaczy usłyszeć drugi raz "przykro mi, nie widzę akcji serca" i zrobię wszystko, żebyś Ty nie przechodziła przez to co ja... nie drugi raz...Koniczynka pamiętaj nie jesteś sama, wiem, że tonie jest pocieszenie, bo i dla mnie żadna to radość, że jest kolejna Mama Aniołka... ale ja właśnie tu znalazłam pocieszenie, mnie też nikt nie rozumie, nawet mój mąż wyparł już z pamięci... on nie czuł Dzieci, nie w nim się rozwijały, więc może dlatego nie czuje tego co ja, co Ty, co Ania, co każda Mama Aniołka... Do tego ta cholerna obojętność otoczenia i udawanie, że przecież nic się nie stało, uprzedmiotowanie moich Dzieci... a one są, wiem, że są w niebie, były takie niewinne, na pewno są w niebie...
Tu masz śliczny list Aniołka do Mamy.. jak mi jest smutno to czytam...płaczę i czytam..

http://www.youtube.com/watch?v=2O9Ao6GaK_A&feature=related
Skarbuś
1 rok 2 miesiące 10 dni
avatar # 21.8.2012 (10:22) Agusia, obejrzałam przed chwilą, filmik piękny, lzy mi lecialy jak Tobie przez cały film. Znowu wróciło uczucie ściskania za gardło jak płakałam. Ale to prawda nasze Aniołki są w niebie, ksiądz mi tak powiedział, dlatego nie odprawia się za nie Mszy tylko za pocieszenie dla rodziców.
A jak wcześniej płakałam rozmawiąjąc z moją Babcią, która poza mężem jest bardziej bliska memu uczuciu, jest bardzo związana z kościołem, to opowiedziała mi pewną historię mamy która bardzo dużo i długo płakała za swoim nienarodzonym dzieckiem i przyśnił jej się w końcu sen. Były tam dzieci któreb szły jedno za drugim i jej dziecko sło na samiutim końcu badzo powoli i smutne. Zapytała wtedy je czemu jest takie smutne i co tam niesie takiego cieżkiego w tym wiadrze. Ono na to, "mamo jest mi tak ciężko, a w tym wiadrze są wszystkie Twoje łzy, proszę nie płacz już więcej."
I wtedy moja Babcia wytłumaczyła mi że to jak najbardziej mogło być prawdą i nie wolno nam Mamom długo płakać za naszymi Aniołkami. Musimy być silne. Wiadomo że nie zapomnimy nigdy ale musimy wrócić do życia dla naszych rodzin, dzieci ktore żyją bądź naszych ukochanych małżonków. Oni też cierpią tylko nie umieją tego pokazać. Mój mąż płakał kilka razy jak to się stało, miał nadzieję do samego końca, nawet ja już wiedziałam po badaniach że to się stanie, a On dalej wierzył że jeszcze nie koniec. Teraz mnie wspiera i nie pozwala już płakać chociaż widzę że dalej mu łzy się świecą jak poruszymy ten temat. A nie da się nie rozmawiać jak musimy jakoś dążyć do pochowania naszego Aniołka. Córka nastoletnia co prawda na początku nie chciała już rodzeństwa i była na mnie zła, a potem jak sie to stało to było jej przykro ale też długo nie chciała o tym w ogóle rozmawiać aż w pewnym momencie jak synek przytulał się do brzucha to pomyślałam że ona też może się przytulic i wtedy wybuchneła płaczem, wszystko jej puśiło, ale wiem że dobrze bo gorzej to w sobie dusić. Teraz jak wróci z wakacji pożegnamy się z naszym Aniołkiem całą rodziną, znalazłam na poronienie.pl takie nabożeństwo do odmówienia w domu samemu bez ksiedza i tak własnie zrobimy, a potem mam nadzieje ostateczne pożegnanie na pogrzebie. Chcę włożyć do trumienki figurkę Aniołka i coś mojego może utnę moje włosy i włożę pukiel żeby wiedział że jestem z nim/nią. Chcę to przeżyć w pełni, nie zamykać się na uczucie.
avatar # 21.8.2012 (20:51) Koniczynka popieram Ciebie całym sercem w kwestii godnego pożegnania Okruszka.. U mnie było tak, że z dnia na dzień łzy wysychały aż w końcu zmuszona byłam wrócić do pracy i ogarniać się tam... a teraz znów mam takie dni, gdzie bardzo brakuje mi tego pożegnania, tego symbolicznego miejsca w którym mogłabym właśnie połozyć Aniołka, zapalić świeczkę... Tak więc jak już pokonałaś tyle trudności to nie poddawaj się!! Jestem z Tobą całym sercem!!
Ja wiem, że inni ludzie przeżywają to na swój sposób, nie chca może okazywać wobec nas słabości, żebyśmy i my były twarde w tym ciężkim czasie... ale uwierz mi, że mnie jeszcze bardziej bolało to, że nie stać było ludzi na zwykłe "przykro mi".. ludzkie współczucie, łatwiej było odciąć się na jakiś czas .. tylko no właśnie na jaki?? myślą, że ja zapomnę?? o swoich Dzieciach??? A czy któraś matka zapomniała o własnym Dziecku?? A teraz wymaga się ode mnie, żebym odwiedzała nowo narodzone Maleństwo i cieszyła się z czyjegoś szczęścia wobec mojej tragedii z którą zostałam już całkiem sama... dlatego zaglądam na to forum, bo wiem, że tu są dziewczyny które mnie zrozumieją, mam się przed kim wygadać...
Nie wiem czy Tobie jest łatwiej mając przy sobie juz dwójkę zdrowych dzieci, powiem Ci, że u mnie do tej całej tragedii dochodzi jeszcze lęk, że ja być może nigdy nie zobaczę swojego Dziecka, nie przeżyję cudu narodzin, nie przytulę, nie wyjdę na spacer.. że zostaną Aniołkową Mamą na zawsze... przeżyłam już dwa poronienia w przeciągu niecałego roku... kolejnego już nie udźwignę.. a jednocześnie mam w sobie ogromną tęskonotę za takim Maleństwem które kocha bezgranicznie... robię masę badań, ale czy one dadzą mi pewność urodzenia zdrowego dziecka? Ciężko jest... bardzo... a jak czytałam Twoją historię to wróciłam do swojej, do całej traumy przez którą musiałam przejść..
Skarbuś
1 rok 2 miesiące 10 dni

Zaloguj się by móc odpowiadać w tym wątku.

Zapisuję... Pozostało znaków 6000

Podobne dyskusje

Odpowiedzi: 5 PORONIENIE PRZY TOKSOPLAZMOZIE A NASTĘPNA CIĄŻĄ
Autor: agata29 | Ostatnia odpowiedź: 11.4.2014 (14:42)
Odpowiedzi: 158 Łyżeczkowanie
Autor: | Ostatnia odpowiedź: 1.9.2008 (19:51)
Odpowiedzi: 27 łyżeczkowanie
Autor: dudi87a | Ostatnia odpowiedź: 8.3.2009 (20:06)
Odpowiedzi: 38 Łyżeczkowanie, objawy po i ile czasu.... krwawienia?
Autor: | Ostatnia odpowiedź: 25.10.2009 (09:06)